Prywatność na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Cookies wykorzystywane są m.in. do personalizacji reklam. Szczegółowe informacje na temat plików cookies znajdziesz w dziale Polityka Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia naszego Regulaminu.

Akceptuję pliki Cookies i Regulamin

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


27' Mikel Arteta
52' Duncan Ferguson
55' Duncan Ferguson
58' Tony Hibbert
Paul Scholes 32'
Gary Neville 73'
Cristiano Ronaldo 88'
Paul Scholes 90'
Godzina: 21:00
Data: 20.04.2005 r.
Stadion: Goodison Park

Everton: Martyn - Hibbert, Yobo, Weir, Watson - Carsley, Bent (Osman 76'), Arteta, Cahill (McFadden 85') - Kilbane, Ferguson (Beattie 79')

Man Utd: Howard - G. Neville, Ferdinand, Brown (Silvestre 71'), Heinze - Fletcher (O'Shea 76'), Keane, Scholes, Ronaldo - Rooney, van Nistelrooy

W dniu dzisiejszym Manchester United rozegrał w ramach 33 kolejki Premiership mecz przeciwko Evertonowi. Mecz zapowiadał się bardzo emocjonująco, zwłaszcza, że Everton w tegorocznych rozgrywkach spisuje się bardzo dobrze zajmując czwarte miejsce w lidze. Piłkarze z Goodison Park zgromadzili jak do tej pory 54 punkty. Drużyna prowadzona przez Davida Moyesa miała dzisiaj przed sobą niełatwe zadanie. Manchester United rozegrał mecz wyjazdowy z Evertonem na stadionie Goodison Park. Piłkarze gospodarzy byli bardzo zdeterminowani, ponieważ mają jeden główny cel, a mianowicie wzięcie udziału w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Czy Manchester United poradził sobie z graczami z Evertonu i czy odrobił straty do Arsenalu? Tego się dowiecie czytając poniższą relację.

Mecz rozpoczął się dokładnie o godzinie 21.00. Pierwsze minuty przebiegały bardzo spokojnie, żadna z drużyn nie rzuciła się do porywczych ataków. Obydwie ekipy badały swoje siły. Pierwsi lepszą okazję na stworzenie dobrej sytuacji bramkowej mieli piłkarze Evertonu, kiedy to w 3 minucie spotkania wywalczyli rzut rożny. Jednak gospodarze żle wykonali stały fragment gry i niestety nie mogli zagrozić bramce Howarda. W 6 minucie spotkania do akcji wkroczyli...lekarze Manchesteru United, którzy musieli opatrzeć lekkie urazy Rooneya i Gabriela Heinze. Podopieczni Sir Alexa Fergusona swój pierwszy strzał na bramkę Evertonu oddali w 7 minucie. Strzelał Wayne Rooney, jednak piłkę zdołał wybić bramkarz gospodarzy Martyn.

Piłkarz obu drużyn ‘nieśmiało’ atakowali jednak bez rezultatu, ani Everton ani Manchester nie potrafili strzelić bramki w ciągu pierwszych dziesięciu minut. Kibice jednak się nie przejmowali brakiem goli, na Goodison Park panowała wspaniała atmosfera. Fani bardzo głośno dopingowali swoich ulubieńców.

Bardzo dobrze na początku spotkania grał Rio Ferdinand, który nie dawał żadnych szans napastnikom gospodarzy i nie dopuszczał do groźnych sytuacji. Rio pokazał to na co go stać. Kibice United wierzyli, że ta dobra gra prędzej czy później zaprocentuje i piłkarze z Old Trafford przechylą szalę zwycięstwa na swoją stronę. Czy fani Czerwonych Diabłów się nie zawiedli?

Kolejne minuty jednak nie przyniosły żadnych rewolucji w grze zarówno jednej jak i drugiej drużyny. Kibice oglądali przeciętne widowisko. W ciągu pierwszych 25 minut nie zanotowano nic godnego uwagi. Everton nie mógł zagrozić poważnie bramce Howarda. Tak samo gracze Czerwonych Diabłów nie mogli sobie poradzić z obrońcami czwartego zespołu Premiership. Po 25 minutach na tablicy wyników można było zobaczyć bezbramkowy remis.

W 27 minucie żółtą kartką został ukarany zawodnik gospodarzy Mikel Arteta. Sędzia pokazał mu kartonik za ostrą grę. Już wcześniej dostał ostrzeżenie, jednak dalej grał ostro i prowadzący to spotkanie arbiter musiał ukarać zawodnika Evertonu za kolejny faul.

Mecz przerodził się w brzydkie widowisko. Nie można było zauważyć ładnych i składnych akcji żadnej drużyny. Mecz przypominał raczej trening niż prawdziwą walkę o punkty. Obie drużyny grały tak jakby im nie zależało na końcowym wyniku. 32 minuta przyniosła nam kolejną żółta kartkę. Tym razem ukarany został zawodnik Manchesteru United, Paul Scholes. Pomocnik Czerwonych Diabłów brzydko faulował Mikela Artetę.

W 33 minucia kibice gospodarzy przeżyli mały horror. Tim Cahill precyzyjnie uderzył na bramkę strzeżoną przez Howarda. Bramkarz United sparował jednak piłkę przed siebie, bramka była pusta, ponownie dobić próbował Cahill, jednak gości przed utratą bramki uratował Wes Brown, który wybił piłkę z linii bramkowej.

W końcowych minutach pierwszej części spotkania lekką przewagę uzyskali gospodarze, którzy odważniej zaatakowali. Uznali najwidoczniej, że mają szansę z faworytem tego spotkania czyli drużyną Manchesteru. W 36 minucie strzelał groźnie Marcus Bent, jednak nie zdołał pokonać bramkarza United. W 42 minucie każdy kibic Czerwonych Diabłów wstrzymał oddech kiedy strzelał Wayne Rooney, jednak były piłkarz Evertonu strzelił wprost w...trybuny.

W ostatnich pięciu minutach nie wydarzyło się nic specjalnego. Nie było w grze dużo przerw więc główny sędzia doliczył tylko jedną minutę do regulaminowych 45.

Podsumowując pierwszą część spotkania można napisać, że żadna z drużyn, zarówno Manchester United jak i Everton nie wypracowali sobie znacznej przewagi. Obie drużyny stworzyły parę ładnych sytuacji, jednak nie tego oczekiwali chyba wszyscy którzy wybrali się na Goodison Park aby obejrzeć to spotkanie. Mecz pomiędzy czwartą i trzecią drużyną angielskiej Premiership nie mógł nikogo zachwycić po pierwszych 45 minutach. W innym szlagierowym spotkaniu pomiędzy dwoma londyńskimi klubami Arsenalem i Chelsea kibice też nie obejrzeli bramek w pierwszej odsłonie spotkania. Tak jak Manchester z Evertonem tak i ważny pod względem układu w tabeli mecz pomiędzy Chelsea i Arsenalem, po 45 minutach zakonczyły się bezbramkowymi remisami. Każdy jednak z niecierpliwością czekał na rozpoczęcie drugiej części meczu na Goodison Park. Wszyscy mieli nadzieję, że gra ulegnie poprawie. Co zaprezentowali piłkarze Manchesteru i Evertonu?

Remis w dzisiejszym spotkaniu nic nie dawał ani jednej ani drugiej drużynie. Podopieczni Sir Alexa Fergusona, aby zająć drugie miejsce w tabeli nie mogli sobie pozwolić na remis. Wiedzieli bardzo dobrze, że muszą w każdym spotkaniu zdobywać komplet punktów.

Niestety pierwsze 5 minut drugiej połowy jakie obejrzeli kibice zgromadzeni na stadionie bardzo przypominały widowisko sprzed przerwy. Zwiększyła się tylko ilość fauli. Do 52 minuty wprawni statystycy zanotowali 7 strzałów w wykonaniu piłkarzy United, jakie oddali na bramkę Martyna. Jednak nie odzwierciedlało to wyniku, gdyż ten utrzymywał się wciąż taki sam...0-0.

W 53 minucie nieładnie zachował się zawodnik gospodarzy Duncan Ferguson, który po faulu popełnionym na Fletcherze został ukarany żółtą kartką. Była to druga żółta kartka dla zawodników Evertonu w tym spotkaniu.

Ten sam zawodnik a mowa o Duncanie Fergusonie zrekompensował się za brzydkie zagranie w 55 minucie. Zawodnik Evertonu ku radości wszystkich kibiców zgromadzonych na stadionie wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Ferguson po strzale głową mógł się cieszyć ze zdobytej bramki. Goodison Park oszalało ze szczęścia. Podopieczni Moyesa po 55 minutach gry prowadzili 1-0.

Piłkarze Evertonu nie przebierali w tym spotkaniu specjalnie w środkach aby powstrzymywać piłkarzy United. Grali ostro czego konsekwencją była kolejna żółta kartka, którą został upomniany w 58 minucie meczu Tony Hibbert.

Piłkarze Sir Alexa Fergusona nie mieli nic do stracenia, w przypadku porażki ich szanse na zajęcie drugiego miejsca tabeli ligi angielskiej bardzo by stopniały.

Były zawodnik Evertonu a obecnie gracz Czerwonych Diabłów Wayne Rooney, po każdej nieudanej akcji był wygwizdywany. Spowodowane było to pewnie tym, że kibice Evertonu nie mogli mu zapomnieć tego, że opuścił ich klub.

Kolejne minuty upływały na zegarze umieszczonym przy tablicy wyników jednak rezultat nie zmieniał się. Kibice pobudzeni faktem, że ich ulubieńcy wygrywają z wielkim Manchesterem United, dopingowali zawodników Evertonu bardzo żywiołowo.

Gracze z Old Trafford odważniej zaczęli atakować jednak nie przekładało się to na zdobycze bramkowe. Minęło 70 minut gry a gracze Diabłów nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza gospodarzy, Martyna. Bardzo przeciętne spotkanie mogli wszyscy oglądać w wykonaniu Ruuda van Nistelrooya. Holenderski napastnik nie błyszczał na boisku, nie przeprowadził żadnej akcji mogącej zagrozić poważnie bramce gospodarzy.

W 71 minucie Sir Alex Ferguson dokonał zmiany w zespole, w miejsce Wesa Browna wszedł Silvestre. Szkocki szkoleniowiec musiał wiedzieć co robi, wprowadzając w takim momencie do gry obrońcę. Wszyscy wierni kibice United wierzyli, że decyzja Szkota była prawidłowa.

Sytuacja na Goodison Park diametralnie zmieniła się w 72 minucie. Bezsensownym zachowaniem popisał się gracz Diabłów Gary Neville, który dostał czerwoną kartkę. Piłkarz Manchesteru być może sprowokowany kopnął piłkę w ...kibiców Evertonu. Bardzo dziecinne zachowanie Neville’a. Osłabił on tym samym zespół w tak ważnym momencie, kiedy to United chcieli odrobić jednobramkową stratę.

W 75 minucie trenerzy obu drużyn przeprowadzili zmiany w swoim zespole. W szeregach Evertonu Osman zastąpił Marcusa Benta, natomiast w zespole z Old Trafford na boisku pojawił się O’Shea za Fletchera. I kolejną zmianę mogli kibice obejrzeć w 79 minucie. Strzelca bramki Fergusona zmienił James Beattie.

Piłkarze Evertonu mieli przewagę jednego zawodnika, jednak nie mogli udokumentować swojej przewagi strzelając kolejną bramkę. Manchester próbował atakować jednak w dzisiejszym meczu był bardzo nieskuteczny. Niezbyt dobry mecz rozgrywał w szeregach United Wayne Rooney. Młodemu zawodnikowi nie wychodziły dzisiaj strzały, do jakich kibice United się przyzwyczaili.

W 85 minucie Moyes dokonał ostatniej zmiany w swoim zespole. Do gry wysłał McFaddena, który zastąpił Tima Cahilla. W ostatnich pięciu minutach spotkania piłkarze Manchesteru United próbowali koniecznie doprowadzić do remisu, nie przeszkadzało im to, że grali w dziesiątkę. Jednak ich starania nie mogły przełożyć się na zdobyta bramkę. Na tablicy dalej widniał wynik 1-0 dla zawodników Evertonu.

88 minuta to popis aktorski Cristiano Ronaldo. Młody zawodnik United symulował, że był faulowany w polu karnym. Sędzia nie dał się nabrać i ukarał Portugalczyka żółtym kartonikiem.

Regulaminowy czas dobiegł końca, sędzia jednak doliczył jeszcze 3 dodatkowe minuty. Trzy minuty nadziei United na zmianę niekorzystnego rezultatu. W doliczonym czasie gry zamieszania w polu karnym Evertonu nie wykorzystał Ruud van Nistelrooy. Holender...nie trafił w futbolówkę z bliskiej odległości.

Manchester United skończył ten mecz w...dziewiątkę. Drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Paul Scholes z drużyny Czerwonych Diabłów. Anglik sfaulował zawodnika gospodarzy, Kilbanea i został wyrzucony z boiska.

Mecz dobiegł końca. Ten mecz każdy kibic United chciałby chyba jak najszybciej zapomnieć. Piłkarze Czerwonych Diabłów nie mogli sobie poradzić z konsekwentnie grającymi zawodnikami Evertonu. Na dodatek głupotą wyróżnili się dwaj zawodnicy, a mianowicie Paul Scholes i Neville, którzy dostali czerwone kartki i tym samym nie zagrają w kolejnych spotkaniach w barwach Manchesteru. O grze United nie można powiedzieć chyba nic dobrego. Zawiedli pod każdym względem, a słowa wypowiedziane przez Się Alexa Fergusona, że gracze United będą walczyć w kazdym meczu do ostatniej minuty o 3 punkty są mocno przesadzone. Zawodnicy nie udowodnili swoją grą, że zależy im bardzo na wygraniu tego meczu. Podsumowując, napiszę tylko...gra w wykonaniu Manchesteru była w dzisiejszym spotkaniu bardzo kiepska.


Archiwum relacji


Sezon 2018/2019

Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



Przejd> do góry strony