Prywatność na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Cookies wykorzystywane są m.in. do personalizacji reklam. Szczegółowe informacje na temat plików cookies znajdziesz w dziale Polityka Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia naszego Regulaminu.

Akceptuję pliki Cookies i Regulamin

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


Ryan Giggs 10'

Paul Scholes 89'
Godzina: 16:00
Data: 26.12.2004 r.
Stadion: Old Trafford

Man Utd: Carroll - O'Shea,Ferdinand, Silvestre, Heinze - Ronaldo (Scholes 67'), Keane, Fletcher, Giggs - Rooney(Miller 85'), Smith

Bolton: Jaaskelainen - Hunt, Ben Haim, Jaidi, Cesar - Diouf (Okocha 51'), Campo, Nolan, Speed -Vaz Te (Giannakopoulos 67'), Davies (Ferdinand 62')

Dzisiaj o godzinie 16 piłkarzom Sir Alexa Fergusona przyszło zagrać z zespołem Bolton Wanderers. Czerwone Diabły musiały wygrać, aby dalej mogły brać udział w wyścigu po tytuł mistrza. Jednak Manchester nie zamierzał lekceważyć przeciwnika. Mimo że Bolton jest 11 w tabeli cała drużyna grała na pełnych obrotach. Czerwone Diabły nie przegrały od 5 spotkań. Czy teraz mogło być inaczej?

Już od pierwszych minut spotkania było widać, że Czerwone Diabły chcą wygrać ten mecz. Manchester od razu zaatakował, jednak akcje z początku nie były zbyt dokładne, ale z minuty na minutę coraz lepsze. Kibice już nie mogli doczekać się bramek, mimo że był to dopiero początek meczu.

I tak oto w 10 minucie Ryan Giggs umieścił piłkę w bramce Boltonu. Walijczyk nie dał najmniejszych szans Jaaskelainenowi z całej siły uderzając wolejem w prawy róg bramki. Tablica wskazała 1-0 dla United, a kibice byli bardzo zadowoleni!

Jednak piłkarze United wiedzieli, że to dopiero początek. Jeszcze czekało ich wiele minut ciężkiego meczu z Bolotonem. Goście bardzo szybko odpowiedzieli wyprowadzając szybką kontrę. Zrobiło się naprawdę gorąco pod bramką Carrolla, jednak ostatecznie piłka poszybowała nad poprzeczką. Czerwone Diabły nie przestraszyły się jednak i szybko przerzuciły grę na połowę gości.

Napastnicy Manchesteru oddali wiele strzałów, ale bramkarz Boltonu prezentował naprawdę wysoką formę. Kolejne minuty mijały, a wynik nie zmieniał się. Rooney z Ronaldo próbowali przedostać się bliżej bramki gości, ale co chwile boczny sędzia odgwizdywał spalonego. Było już wiadome że Czerwone Diabły nie poprzestaną na jednej bramce.

W 21 minucie bardzo dobrze uwidoczniła się dominacja United na boisku, kilka minut później Keane groźnie sfaulował Dioufa. Irlandczyk mógł zostać ukarany żółta kartką, na szczęście tak się nie stało.

Następne minuty upłynęły pod znakiem wzajemnych ataków Boltonu i Manchesteru.
W 32 minucie zrobiło się naprawdę gorąco. Ronaldo doskonale podał do Giggsa. Każdy drugiego gola, ale tak się nie stało. Giggs zasygnalizował że był trzymany za koszulkę i domagał się rzutu karnego, ale arbiter pozostał niewzruszony.

Siedem minut później Speed próbował pokonać Carrolla, ale trafił wprost w bramkarza United. Kolejna szansa Boltonu nie została wykorzystana, a jak wiemy w futbolu niewykorzystane sytuację lubią się mścić. Czerwone Diabły za wszelką cenę chciały zdobyć drugą bramkę, gdyż wiedzieli, że w spotkaniu z Fulham jedna bramka okazała się niewystarczająca.

W końcówce pierwszej części gra uspokoiła się. Arbiter przedłużył pierwszą połowę o jedną minutę, a w tym czasie Roo o mało nie wyleciał z boiska po tym jak w głowę uderzył zawodnika gości. Piłkarze „Kłusaków” mieli za złe sędziemu, iż nie pokazał kartonika. Drużyny zeszły do szatni przy jednobramkowym prowadzeniu United.

Obie zespoły rozpoczęły drugą połowę bez zmian. Już po chwili zrobiło się gorąco pod bramką Roya. Silvestre puścił Daviesa, ale na szczęście na posterunku był Heinze, który zażegnał niebezpieczeństo! W drugiej połowie było pełno rzutów rożnych. Piłkarze Fergusona za wszelką cenę starali się powiększyć przewagę, ale Jaaskelainen bronił znakomicie.

W 51 minucie miała miejsce pierwsza zmiana w zespole Bolton za El Hadji Dioufa wszedł Jay Jay Okocha. Kibice Bolton Wanderers jeszcze wierzyli, że uda się ich ulubieńcom wywieźć z Old Trafford korzystny wynik. Szansę na zmianę wyniku miał Cristiano. W 65 minucie Giggs podał do Ronaldo, ten strzelił, ale niestety piłka nie zatrzepotała w siatce gości.

Dwie minuty później Scholes wszedł za Crisa, a Giannakopoulos za Vaz Te. Widownia była wyraźnie poruszona wejściem Paula. Nic dziwnego, kibice doskonale pamiętali ostatnie bramki pomocnika United, które zrobiły na nich niemałe wrażenie.

W 70 minucie Ryan wywalczył rzut wolny. Uprzednio Walijczyk domagał się rzutu karnego, ale sędzia był innego zdania. Tablica świetlna wciąż wskazywała wynik 1-0, ale gospodarze za wszelką cenę dążyli do podwyższenia rezultatu.

Szansę na zdobycie swojej drugiej bramki miał Giggs, ale jego strzał był za słaby aby zaskoczyć bramkarza gości. Chwilę później Jay Jay Okocha niezgodnie z przepisami zatrzymał Gabriela Heinze, ale arbiter nie zdecydował się sięgnąć po kartonik.

United nie rezygnowali ze zmiany wyniku. Scholes w 84 minucie spróbował jeszcze raz umieścić piłkę w bramce, ale tym razem rudowłosy Anglik nie popisał się. Chwilę potem boisko opuścił Rooney, za którego wszedł Liam Miller. Po tej zmianie było już widać, że Fergiego zadowoli jakakolwiek wygrana, nawet 1-0. Temu pewnie miała służyć zmiana przeprowadzona chwilę wcześniej taktyczna zmiana.

W 89 minucie przyszło zwieńczenie wysiłku piłkarzy Manchesteru United. Na listę strzelców wpisał się niezawodny w ostatnich dniach Paul Scholes. Anglik z 19 metrów mocnym strzałem nie dał szans Jaaskelainenowi. Po tym golu kibice wiedzieli, że dzisiaj zwyciężyć mogą tylko Czerwone Diabły! Asystę przy trafieniu pomocnika United zaliczył Giggs.

Wynik nie zmienił się już do końca pomimo dwóch minut doliczonych przez arbitra dzisiejszego meczu. Podopieczni Sir Alexa Fergusona pewnie sięgnęli po trzy punkty.

Na brak emocji nie mogliśmy narzekać. Czerwone Diabły sprawiły wspaniały świąteczny prezent swoim kibicom. Brak van Nistelrooya zrekompensował Paul Scholes. United od samego początku dominował na boisku. Kolejnym sprawdzianem umiejętności naszych ulubieńców będzie pojedynek na Villa Park. Mecz z Aston Villą odbędzie się za dwa dni. Oby wynik był pomyślny tak jak i dzisiaj!


Archiwum relacji


Sezon 2018/2019

Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



Przejd> do góry strony