Prywatność na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Cookies wykorzystywane są m.in. do personalizacji reklam. Szczegółowe informacje na temat plików cookies znajdziesz w dziale Polityka Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia naszego Regulaminu.

Akceptuję pliki Cookies i Regulamin

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


51' Robbie Savage
Godzina: 13:45
Data: 16.10.2004 r.
Stadion: St. Andrews Stadium

Birmingham: Taylor - Melchiot, Cunningham, Upson , Gray - Johnson (90' Tebily), Dunn , Savage, Gronkjaer (45' Anderton) - Heskey, Yorke (90' Clapham)

Man Utd: Carroll - G.Neville, Ferdinand, Brown, Fortune - Smith, Kleberson (60' Rooney), Keane, Ronaldo (78' Scholes) - Van Nistelrooy, Saha

Manchester United zremisował kolejne spotkanie. Tym razem nie zdołał strzelić żadnego gola na St. Andrews Stadium przeciw Birmingham. Nie pomógł nawet fakt, że od 60. minuty spotkania na boisku w barwach United grało czterech napastników!

Dzisiejsze spotkanie Sir Alex Ferguson postanowił potraktować, jako tester dla nowego ustawienia swojej drużyny. Od pierwszych minut Manchester United grał z trzema napastnikami - Ruud van Nistelrooy'em, Louisem Saha oraz Alanem Smithem, tyle że ten ostatni występował na... prawej pomocy. Warto także wspomnieć o składzie gospodarzy. Birmingham w minione okienko transferowe wzbogaciło się m.in. o Emila Heskey'a i Dwighta Yorke'a. Oprócz tego w ich szeregach są tacy piłkarze, jak Gronkjaer, Melchiot, Savage, czy chociażby Dunn. Jednak dobrze wiemy, chociażby na przykładzie Realu Madryt, że nazwiska nie grają. Przejdźmy do samego spotkania.

Mecz rozpoczęły Czerwone Diabły, jednak szybką stratę zanotował występujący dziś po raz 50 w barwach United Cristiano Ronaldo. Już po kilku minutach widać było, że Sir Alex Ferguson powierzył całkowicie nowe zadania taktyczne swoim piłkarzom. Po kilku akcjach nastąpiła roszada pozycji. Smith z prawej flanki doszedł do ataku w miejsce Sahy, ten z kolei zaczął grać na lewym skrzydle, a na prawą zszedł Ronaldo. Ciekawe warianty, jednak w pierwszych minutach nie przynosiły żadnego skutku.

Od początku spotkania obie ekipy, jakby nie chciały siebie skrzywdzić nawzajem, grały cały czas w środkowej części boiska. Od czasu do czasu przeprowadzane były ataki, jak chociażby w 7. minucie, kiedy to po dobrym podaniu Savage'a przestrzelił ex-Czerwony Diabeł, Dwight Yorke. W 13. minucie pierwszą poważną akcję przeprowadził Manchester. Po dobrym dograniu Smitha do Nistelrooy'a i następnie strzale Holendra piłkę doskonale wybronił Taylor.

Po tym niestety nastał okres bezradności United. Kolejne serie strat, między innymi Klebersona oraz Browna nie zakończyły się bramką dla gospodarzy tylko i wyłącznie dlatego, że w doskonałej dyspozycji był dziś Carroll.

Manchester obudził się dopiero pod koniec pierwszej połowy. W 37. minucie znów doskonale w polu karnym znalazł się Ruud van Nistelrooy, jednak uderzył zbyt lekko, by pokonać Taylora. Gdyby Holender uderzył mocniej na pewno na tablicy świetlnej widniałaby cyfra "1" przy "Gościach".

Do przerwy Czerwone Diabły miały jeszcze dwie dobre sytuacje. Najpierw Saha uderzał z 25 metrów, jednak Taylor po raz kolejny pokazał, że jest bardzo dobrym bramkarzem. W ostatniej minucie pierwszej połowy Nistelrooy odwdzięczył się Smithowi za dobre podanie z początku spotkania, jednak Anglik musiał uznać wyższość bramkarza gospodarzy. Do przerwy 0:0.

Druga połowa, tak jak pierwsza, zaczęła się spokojnie. W drużynie gospodarzy tylko jedna zmiana - słabo grającego Gronkjaera zmienił Anderton. United przystąpiło do drugiej partii w takim samym składzie. W 51. minucie doszło do starcia Savage'a z Keanem. Walijczyk znany z ostrych wejść otrzymał żółtą kartkę. Sześć minut później rzut wolny wykonywał Yorke, jednak strzelił wysoko nad bramką.

W 60. minucie na murawie pojawił się Wayne Rooney zmieniając Klebersona. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że od tego momentu na płycie boiska w barwach Manchesteru grało czterech napastników! Dziwna koncepcja gry Fergusona... Po kilku minutach okazało się, że Rooney i Smith grają w pomocy (odpowiednio lewa i środkowa strona), a Saha i Nistelrooy w ataku.

Niecałe dziesięć minut po tym, jak Rooney wszedł na boisko kibice przyjezdni zamarli. Kolejnym ostrym wejściem popisał się Savage, tym razem ścinając 19-latka. Interweniować musiał lekarz United. Na szczęście obeszło się bez kontuzji.

W 77. minucie kolejna zmiana w szerech Manchesteru. W miejsce Ronaldo wszedł Paul Scholes. Chwilę potem powinno być 1:0 dla gospodarzy, jednak doskonale strzał Heskey'a obronił Carroll.

Osiem minut przed końcem spotkania Saha postanowił podjąć kolejną próbę strzału z daleka. Niestety, tak jak i wcześniej, jego uderzenie, tym razem z 20 metrów, obronił Taylor. Chwilę później po dośrodkowaniu Gary Neville strzelał Nistelrooy, jednak tuż obok prawego słupka bramki gospodarzy.

Dwie minuty przed końcem rozpaczliwej próby uratowania trzech punktów podjął się tym razem Nistelrooy, jednak futbolówka po jego strzale z 35 metrów poszybowała obok bramki Taylora. W ostatniej minucie dzisiejszego spotkania taktycznej zmiany dokonało Birmingham. W miejsce Dwighta Yorke'a wszedł Jamie Clapham.

W 93. minucie ostatniej szansy nie wykorzystał Alan Smith strzelając z 25 metrów obok lewego słupka. Zanim Maik Taylor wznowił grę Olivier Tebily zmienił Damiena Johnsona. Chwilę po tym sędzia dzisiejszego spotkania, M. Hasley z Lancashire zakończył spotkanie.

Reasumując w dzisiejszym spotkaniu Manchester po raz kolejny wypadł blado. Gdyby nie doskonała dyspozycja Carrolla nie było by nawet 1 punktu. Trzeba mieć nadzieję, że w końcu United się przełamie...


Archiwum relacji


Sezon 2018/2019

Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



Przejd> do góry strony