Prywatność na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Cookies wykorzystywane są m.in. do personalizacji reklam. Szczegółowe informacje na temat plików cookies znajdziesz w dziale Polityka Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia naszego Regulaminu.

Akceptuję pliki Cookies i Regulamin

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


21' Roy Keane
60' Alan Smith
89' Alan Smith
Willo Flood 85'
Godzina: 17:05
Data: 07.11.2004 r.
Stadion: Old Trafford

Man Utd: Carroll - G.Neville, Ferdinand, Silvestre, Heinze - Miller(Giggs 45'), Keane, Scholes (Rooney 77'), Ronaldo - Saha, Smith

Man City: James - Mills, Dunne, Distin, Jordan - Flood, Bosvelt, McManaman, Sibierski - Wright-Phillips, Anelka

Wobec sensacyjnej utraty punktów przez Arsenal (remis 1:1 z Crystal Palace), Manchester United po raz kolejny stanął przed dogodną szansą odrobienia punktów do odwiecznego rywala. Aby tego dokonać, podopieczni Sir Alexa Fergusona musieli jednak pokonać w derbach Manchesteru zespół "Obywateli" - Manchester City. Napastnik Citizens, Nicolas Anelka, odgrażał się zapowiadając grad goli w swym wykonaniu, jednak faworytem było bez wątpienia United.

Zespół Sir Alexa rozpoczął mecz w niemal identycznym ustawieniu, jak w wygranym meczu ze Spartą. Jedyne zmiany to pojawienie się na placu Mikaela Silvestre'a w miejsce Wesa Browna oraz wymuszona rezygnacja z zawieszonego Ruuda van Nistelrooy'a i posadzenie przez managera Diabłów na ławce zmęczonego Wayne'a Rooney'a. W ich miejsce na murawie od pierwszych minut mielismy duet Saha-Smith, który tak efektownie, a przede wszystkim efektywnie, radził sobie z obroną Crewe Alexandra.

City nie mogło niczym zaskoczyć Fergusona - ustawienie drużyny Kevina Keegana tylko z pozoru było ofensywne. W praktyce gracze Citizens byli mocno cofnięci i w zasadzie tylko Nicolas Anelka, wspomagany przez przesuniętego nominalnie do linii ataku (faktycznie operującego nieco za Anelką) Shauna Wright-Phillipsa mieli nękać bramkarza United Roya Carrolla.

Mecz zaczął się dla Czerwonych Diabłów bardzo obiecująco. Już w czwartej minucie, po dośrodkowaniu Paula Scholesaz rzutu rożnego, bramkę dla United mógł zdobyć Cristiano Ronaldo. Akcję tę poprzedził niezły strzał Louisa Sahy, jednak nie na tyle dobry, by zaskoczyć reprezentacyjnego bramkarza Davida Jamesa.

W ciągu pierwszych piętnastu minut meczu United miało jeszcze jedną niezłą okazję. W siódmej minucie z dystansu uderzał Gabriel Heinze, ale jego strzał również nie był w stanie zaskoczyć Jamesa. Natomiast po stronie City sytuacje seryjnie partaczył Nicolas Anelka. Francuz nie trafiał w bramkę lub był uprzedzany przez pewnie broniącego Carrolla.

W miarę upływu czasu rosła przewaga gospodarzy. Piętnasta minuta, kolejny rzut rożny dla Diabłów, krótkie rozegranie i Paul Scholes dochodzi do pozycji strzałowej. Jego uderzenie blokuje jednak Danny Mills. Potem rozpoczął się koncert gry młodego Ronaldo, który w tej fazie meczu stanowił bodaj największe zagrożenie dla bramki Jamesa.

W 18 minucie bramkarza City próbuje pokonać Louis Saha. Bezskutecznie jednak. Na Old Trafford zaczęło robić się naprawdę nudno. Jedynie faul Roya Keane'a na Wilo Floodzie, za który Irlandczyk otrzymał żółtą kartkę, na chwilę ożywił publiczność. Nie był to jednak ten sposób podniesienia temperatury, jakiego kibice Diabłów spodziewali się po swych ulubieńcach.

A ci walczyli dzielnie, nie dopuszczając rywali go bramki Carrolla i próbując stwarzać sobie dogodne okazje do zdobycia gola. Jednak mimo niezłej gry drugiej linii, w grze United wyraźnie brakowało ostatniego, decydującego podania. Dlatego piłkarze Sir Alexa często decydowali się na indywidualne próby. Celował w tym zwłaszcza Cristiano Ronaldo, który w 38 minucie ośmieszył młodziutkiego Jordana i groźnie uderzył na bramkę Jamesa. Golkiper City końcem buta zdołał jednak wybić futbolówkę.

Manchester City grał wyjątkowo defensywnie, nie stwarzając sobie zbyt wielu okazji do zdobycia gola. Wobec przeciętnej skuteczności United, aż do końca pierwszej połowy meczu kibice byli skazani na nudę.

Druga część spotkania rozpoczęła się od wyczekiwanej zmiany. W miejsce Liama Millera na boisku pojawił się Ryan Giggs. Walijski internacjonał wprowadził na boisko trochę ożywienia, w 50 minucie po jego dwójkowej akcji z Louisem Sahą, francuski napastnik był przewracany w polu karnym przez obrońców City. Gwizdek sędziego Grahama Polla pozostał jednak niemy ...

Nie zrażone chwilowym niepowodzeniem Diabły atakowały dalej. Najgorźniejsze ataki były inicjowane oczywiście przez Cristiano Ronaldo, który stanowił zbyt trudne wyzwanie dla obrony Obywateli. Piłkarze Kevina Keegana bardzo często musieli uciekać się do fauli, czego efektem była niezliczona ilość rzutów wolnych dla United. Żaden z nich nie zakończył się jednak powodzeniem.

Inaczej mogło być w 53 minucie. Dobra wymiana piłek między Keano i Giggsym, dośrodkowanie tego ostatniego na głowę Alana Smitha - to mogło skończyć się golem. Niestety, napastnik reprezentacji Anglii minimalnie chybił. Sfrustrowany, kilka minut później powalił na murawę Paula Bosvelta, za co został ukarany drugą w tym meczu żółtą kartką.

City wciąż grało bezbarwnie, Anelka raz po raz był łapany na spalony, Wright-Phillips był w ogóle niewidoczny na boisku. A Manchester United wciąż marnował dogodne sytuacje do zmiany wyniku. W 63 minucie groźny strzał Smitha na szczęście dla City odbił się po drodze od któregoś z obrońców. Natomiast w 70 minucie powinno być 1:0. Niestety, Ryan Giggs przestrzelił w sytuacji sam na sam, po doskonałym oszukaniu obrońców i wyjściu na dogodną pozycję. Z taką formą strzelecką Czerwone Diabły będą musiały chyba zapomnieć o mistrzostwie Anglii ...

Świadom strzeleckiej impotencji swych graczy Sir Alex Ferguson wprowadził w 77 minucie na boisko Wayne'a Rooney'a. ManRoo zastąpił zmęczonego Paula Scholesa, który nabiegał się co niemiara, niestety bez widocznego efektu. Za to efekt powinny przynieść starania Ryana Giggsa. Na dwanaście minut przed końcem meczu Walijczyk kapitalnie przedryblował kilku rywali, wpadł w pole karne, gdzie został powalony przez Danny'ego Millsa. Po raz kolejny w tym meczu Graham Poll nie wskazał na jedenasty metr. Ci, którzy po meczu z Arsenalem wypominali United "dobre kontakty z sędziami", powinni schować się głęboko pod ziemię ...

Im bliżej był koniec meczu, tym bardziej zaostrzała się gra. Najpierw w jednym ze starć drobnego urazu doznał Wright-Phillips, jednak nie było to nic na tyle poważnego, by reprezentacyjny skrzydłowy z Manchesteru City nie mógł kontynuować gry. Chwilę potem żółtą kartką po faulu na Gabrielu Heinze ukarany został Willo Flood. Młody obrońca, mogący również grać na pozycji cofniętego pomocnika, nie zaliczy tego meczu do specjalnie udanych.

To było jednak tylko preludium do tego, co miało miejsce w 89 minucie spotkania. Alan Smith starł się ostro z Davidem Dunn'em, za co został przez pana Polla słusznie ukarany żółtą kartką. Sęk w tym, że dla napastnika United było to już drugie "żółtko" w ciągu tego meczu, więc w końcowych minutach Manchester United musiał starać się przechylić szalę na swoją stronę grając w dziesiątkę!

Ale i to mogło, a nawet powinno się udać. Już w doliczonym czasie gry dobre podanie otrzymał Louis Saha. Francuski napastnik nie wykazał się jednak zimną krwią i przestrzelił. Chwilę potem na spalonym został złapany Gabriel Heinze, który robił co mógł, by wypełnić lukę po Smith'cie. Zresztą, w ostatnich minutach atakowała już niemal cała drużyna United. Z kolei rywale zza miedzy starali się wywieźć z Old Trafford jeden punkt, co na nieszczęście dla podopiecznych Sir Alexa, udało im się.

Generalnie było to kolejne spotkanie, w którym United nie było w stanie wykorzystać przewagi w polu i skutecznie wykończyć sytuacji bramkowych, których jak zwykle było co najmniej kilka. Dał o sobie znać brak van Nistelrooy'a (być może gdyby Holender był na boisku, przynajmniej jedna z wielu okazji zakończyłaby się golem ...), co gorsza przez najbliższe kilka meczów Sir Alex Ferguson będzie musiał wystawiać w ataku żelazny duet Saha-Rooney, bowiem Alan Smith po czerwonej kartce dołączy do Van The Mana i dwaj wyborni napastnicy wspólnie będą odbywać karę zawieszenia.

Remis smuci nie tylko w kontekście nieskutecznej gry gospodarzy. Po raz kolejny Diabły zmarnowały okazję odrobienia bezcennych punktów do Arsenalu. To już druga w ciągu ostatnich tygodni taka sytuacja, aż trudno uwierzyć, że przewaga Kanonierów mogła stopnieć do zaledwie trzech oczek... Tak się jednak nie stało i szanse na włączenie się do walki o mistrzostwo Anglii stają się coraz odleglejsze dla drużyny z Manchesteru. Jednak, jak to mawiał nasz wielki trener Kazimierz Górski, dopóki piłka w grze ...


Archiwum relacji


Sezon 2019/2020

Sezon 2018/2019

Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



Przejdź do góry strony