Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


13' Ryan Giggs
45' Robin van Persie
Kevin Mirallas 38'
Marouane Fellaini 85'
Godzina: 17:00
Data: 10.02.2013 r.
Stadion: Old Trafford

Man Utd: De Gea – Rafael, Evans (Smalling 81'), Vidić, Evra – Valencia, Cleverley, Jones (Carrick 56'), Giggs – Rooney, Van Persie

Everton: Howard - Jagielka, Neville, Heitinga, Baines - Gibson, Mirallas (Naismith 70'), Pienaar, Osman, Fellaini - Anichebe (Jelavić 57')

Po dość spokojnym i jednostronnym spotkaniu Manchester United zgarnął komplet punktów kosztem Evertonu. Zgromadzeni na Old Trafford kibice zobaczyli tylko dwie bramki, których autorami zostali Ryan Giggs (10') i Robin van Persie (45').

Od pierwszego gwizdka, zgodnie z oczekiwaniami, na bramkę Howarda ostro ruszyli podopieczni sir Alexa Fergusona. Już w 10. minucie meczu gospodarze powinni wyjść na prowadzenie, kiedy to pięknym prostopadłym podaniem Wayne Rooney wypuścił w uliczkę Robina van Persiego. Holender, który stanął oko w oko z golkiperem przyjezdnych, bez trudu minął swojego vis a vis, lecz mając przed sobą pustą bramkę były Kanonier trafił... w słupek.

180 sekund później na tablicy świetlnej w pełni zasadnie pojawił się już wynik 1-0! Znów w centrum uwagi znalazł się van Persie, ale tym razem zamiast strzelać doświadczony napastnik podał piłkę na 11. metr do lepiej ustawionego Ryana Giggsa. Walijczyk nie zwykł się mylić w takich sytuacjach i uderzając nawet swoją teoretycznie słabszą nogą Giggs nie pozostawił żadnych nadziei Howardowi.

Rozdrażniony utratą bramki Everton, jakby z miejsca przerwał trwający letarg. Ataki gości stawały się coraz śmielsze i już w 30. minucie za sprawą Liona Osmana mogło być 1-1. Na nieszczęście dla Anglika nawet tak niebezpieczny i silny strzał jaki on oddał, nie był w stanie zaskoczyć do końca skoncentrowanego de Geę. Chwilę potem znów zagotowało się w polu karnym United, kiedy to wysoko zawieszoną piłkę wygrał w powietrzu Fellaini. Tym razem na posterunku był Nemanja Vidic.

W 36. minucie poważny błąd w środkowym sektorze popełnił Jones. W wyniku straty piłki przez młodego Anglika Marouane Fellaini nieniepokojony wdarł się prawą flanką w pole karne United. Zagrywając piłkę po ziemi do świetnie ustawionego Anichebe kibice Evertonu oczyma wyobraźni już widzieli piłkę niemal w siatce. Ku ich niezadowoleniu, Nigeryjczyka dosłownie w ostatniej chwili ubiegł jednak Rafael.

Widząc coraz większe zagrożenie ze strony podopiecznych Davida Moyesa, United ponownie zdecydowało się przejąć inicjatywę. W 42. minucie meczu któryś już raz dzisiaj sprytnie w pole karne rywala wdarł się Rooney, skąd wypatrzył niepilnowanego van Persiego. Sytuacja bliźniacza do tej co przed chwilą tym razem z kolei zaistniała pod bramką Howarda, bowiem bliski oddania strzału był Holender, ale świetnym refleksem popisał się Heitinga.

Gdy wydawało się, że nic przed zmianą stron ciekawego na Old Trafford się nie stanie, znów o sobie przypomniał van Persie. Holender, otrzymując kapitalną piłkę od Rafaela, pognał na ponowne spotkanie z Howardem. Po raz kolejny 29-latek położył Amerykanina zwodem na ziemi, ale tym razem RvP się nie pomylił i choć bliski zatrzymania piłki po jego strzale był Heitinga, tak ostatecznie na trybunach rozległa się burza braw. 2-0 dla Czerwonych Diabłów!

Wraz z rozpoczęciem drugiej połowy cała para z obu zespołów jakby uszła. Dopiero w 60 minucie meczu znów zawrzało na trybunach, gdy bliski wywalczenia rzutu karnego był Rooney. W 66. doszło do przedziwnej sytuacji, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu różnego przez van Persiego aż cztery kapitalne okazje na gola przydarzyły się Irlandczykowi. Wpierw, po uderzeniu głową przez Jonny'ego, genialną obroną popisał się Howard, następnie obrońca United trzykrotnie próbował dobijać piłkę, ale za każdym razem ktoś wybijał ją z linii bramkowej.

Kompletnie bezradni goście z każdą kolejną minutą tracili coraz bardziej wiarę w zdobycie chociażby honorowej bramki. Tymczasem Manchester United nadal grał spokojną i poukładaną piłkę, od czasu do czasu strasząc rywali groźniejszymi zrywami.

W jednej z takich akcji, w 80. minucie meczu, Robin van Persie powinien podwyższyć na 3-0, ale jego strzał okazał się minimalnie niecelny. Dwie minuty później gościom w końcu udało się przedostać w pole karne de Gei, ale strzał Jovetica dobrze obronił de Gea.

W samej końcówce spotkania, mimo naporu gości, wynik spotkania się nie zmienił.


Archiwum relacji


Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005