Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


3' Cristiano Ronaldo
29' Michael Carrick
43' Cristiano Ronaldo
57' Nemanja Vidić
84' Wayne Rooney
86' Carlos Tevez
Michael Turner 20'
Daniel Cousin 22'
Bernard Mendy 69'
Geovanni 81' (karny)
Bernard Mendy 85'
Godzina: 16:00
Data: 01.11.2008 r.
Stadion: Old Trafford

Man Utd: Van der Sar - Neville, Ferdinand, Vidic, Evra - Ronaldo, Carrick (Giggs 72'), Anderson (O'Shea 88'), Nani (Tevez 63') - Berbatow, Rooney

Hull: Myhill - McShane, Turner, Zayatte, Dawson - Marney, Hughes (Mendy 59'), Boateng (Folan 87'), Geovanni - King (Halmosi 59'), Cousin

Po prawdziwym thrillerze Manchester United pokonał na własnym stadionie Hull City - 4:3. Podopieczni sir Alexa Fergusona po raz kolejny pokazali, że o wiele lepiej grają w pierwszej połowie, a w drugiej zdarza im się oddać inicjatywę rywalom. Podobnie było i tym razem, jednak dzisiaj Czerwone Diabły nie dały sobie odebrać trzech punktów i wyprzedzili w tabeli 'Tygrysy' oraz Arsenal Londyn!

Od początku meczu z wielkim zapałem do ataku ruszyło Hull City. Obrona United nie dała jednak ograć się beniaminkowi i spokojnie opanowała dwa ataki. Gdy przyszła pora na odpowiedź ze strony Diabłów, piłka trafiła do Berbatowa, który podał do Ronaldo, a po strzale z szesnastu metrów już w trzeciej minucie mieliśmy pierwszą bramkę!

Trzeba przyznać, że Portugalczyk znakomicie znalazł lukę przy lewym słupku bramki i precyzyjnym strzałem po ziemi pokonał bramkarza gości. Hull jakby na chwilę przygasło, ale nie trwało długo, a ‘Tygrysy’ wywalczyły rzut wolny kilkanaście metrów przed bramką van der Sara. Na szczęście Geovani wysoko przestrzelił i znowu oglądaliśmy przeważające ataki Diabłów.

Manchester United mecz rozpoczął z Edwinem van der Sarem w bramce, co mogło zdziwić fanów Tomka Kuszczaka, bowiem Polak miał obiecany występ w tym meczu. Okazuje się zatem, że najprawdopodobniej jest on lekko kontuzjowany, co tłumaczyłoby obecność Bena Fostera na ławce rezerwowych.

W 22. minucie Vidic sfaulował na prawym skrzydle Kinga. Rzut wolny bity był z dość dużej odległości, więc VDS ustawił skromny murek. Szybkie rozegranie sprawiło, że obrońcy nie zdążyli się ustawić, a niepilnowany Cousin nie miał większych problemów z umieszczeniem głową piłki w siatce. Po znakomitym okresie gry Manchesteru United w pierwszym kwadransie, to goście na chwilę przejęli inicjatywę i strzelili bramkę. Mecz zaczynał się zatem poniekąd od nowa.

Odpowiedź United przyszła bardzo szybko, bo już sześć minut po trafieniu Hull. Po wybiciu z własnego pola karnego przez Vidica, piłka trafiła na połowie boiska do Rooneya. Ten znakomicie obsłużył Berbatova. Bułgar natomiast znalazł wolne miejsce dla Carricka, a gdy Anglik przyjął piłkę, bez dłuższego namysłu huknął w stronę bramki i po raz drugi Myhill musiał wyciągać piłkę z siatki.

Czerwone Diabły się rozkręciły, już w 34. minucie znakomitą sytuację miał Ronaldo, a zaledwie moment później Gary Neville, który był przewracany w polu karnym, jednak sędzia nie odgwizdał karnego. To właśnie druga bramka sprawiła, że podopieczni Fergusona złapali wiatr w żagle i postanowili na dobre zamknąć buntownicze ‘Tygrysy’ na ich własnej połowie.

Przyszła 40. minuta i kibice w czerwonych koszulkach po raz trzeci unieśli ręce w geście triumfu, jednak ich radość szybko się skończyła, bowiem Wayne Rooney zdobył gola ze spalonego. Anglik miał okazję poprawić się już chwilę później, ale jego główka z siedmiu metrów przelobowała i bramkarza, ale niestety również poprzeczkę...

Jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze. To przysłowie sprawdziło się w 44. Minucie, kiedy po rzucie rożnym bramkę głową zdobył Cristiano Ronaldo. Piłka po odbiciu się od Portugalczyka musnęła jeszcze Paula McShane’a, co mogło trochę zmylić bramkarza. Nie zmienia to jednak faktu, że strzał Ronniego jest godny pochwały, podobnie z resztą jak gra całego zespołu po strzeleniu drugiej bramki.

Od początku meczu gracze United jakby nie zdawali sobie sprawy z jak nieobliczalnym rywalem grają. Dodatkowo czujność uśpiło wczesne trafienie Ronaldo, ale wyrównanie sprawiło, że mistrzowie Anglii przebudzili się i do końca pierwszej połowy kontrolowali grę.

Razem z rozpoczęciem drugiej części gry Manchester ruszył do ataków. Kilka razy szansę miała para Berbatow – Ronaldo. Najbliżej był ten drugi w 56. minucie, kiedy zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału znajdując się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, przez co piłkę zabrał mu obrońca. Bramka padła jednak minutę później po rzucie rożnym, a jej autorem był Nemanja Vidic. Co ciekawe było to jedno z nielicznych jego trafień nogą dla United.

Po czwartym trafieniu manager gości zdecydował się na zmiany. Z boiska zeszli Hughes oraz King, a zastąpili ich Mendy i Halmosi. Gdy w 63. minucie przy linii pojawił się Tevez trybuny wybuchły z radości. Boisko opuścił Nani.

W 69. minucie padła bramka na 4:2. Po sprytnym rozciągnięciu gry na prawą stronę, sam na sam z bramkarzem znalazł się Mendy i bardzo dobrze przelobował van der Sara. Piłka długo leciała do bramki, Vidic nawet zdążył ją wybić, ale już zza linii i gościom przybyła jedna bramka.

To trafienie rozjuszyło mistrzów Anglii, którzy od razu ruszyli do wzmożonych ataków. Na przebój środkiem poszedł Carrick, który został sfaulowany tuż przed polem karnym i mieliśmy rzut wolny. Gdy wszyscy oczekiwali na wspaniały strzał Ronaldo, piłkę w trybuny posłał Anderson.

Na kwadrans przed końcem meczu znakomita piłkę w polu karnym od Berbatova dostał Rooney, ale fatalnie zmarnował szansę na zdobycie swego setnego gola. Moment później Tevez nie trafił po podaniu od Bułgara, a te dwie sytuacje zemściły się na Diabłach w 82. minucie, gdy Ferdinand sfaulował Mendyego w polu karnym i sędzia wskazał na wapno!

W polu karnym spotkali się van der Sar i Geovani. Po strzale w lewą stronę wygrał ten drugi, i zrobiło się 4:3.

Wtedy zaczęło się naprawdę arcyciekawe spotkanie! To nie był już mecz Mistrzów Anglii z beniaminkiem, ale dwóch równych pretendentów do tytułu mistrza Anglii. Dobrze wiedzieli o tym kibice, którzy nie szczędzili gardzieł i bardzo głośno dopingowali swych ulubieńców. Spotkanie stało się ponadto bardzo brutalne – najpierw żółtą kartkę, za przesadnie ostrą grę ujrzał Rooney, chwilę później Mendy, a następnie Tevez.

Emocje na piłkarzach narastały z każdą sekundą. Na kilka minut przed końcem Ferguson zmienił Andersona na O’Shea. Wtedy gospodarze cofnęli się do obrony i ograniczali do wybijania piłki głową z linii pola karnego. Na minutę przed końcem jeszcze na strzał zdecydował się Berbatow, jednak nie znalazł on drogi do bramki. Chwilę później sędzia zakończył ten dramatyczny mecz, a Manchester United wyprzedził w tabeli zarówno dzisiejszych przegranych czyli Hull oraz, co może być niespodzianką, Arsenal Londyn, który niespodziewanie przegrał ze Stoke City.


Archiwum relacji


Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005