Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


41' Park Ji-Sung Marouane Chamakh 44'
Andrey Arshavin 45+
Gael Clichy 73'
Alex Song 84' '
Godzina: 21:00
Data: 13.12.2010 r.
Stadion: Old Trafford

Manchester United: Van der Sar - Rafael, Ferdinand, Vidic, Evra - Nani, Carrick, Fletcher, Anderson (Giggs 85’), Park – Rooney

Arsenal FC: Szczęsny - Sagna, Squillaci, Koscielny, Clichy - Rosicky (Fabregas 64’), Song, Wilshere (van Persie 64’), Nasri - Arszawin (Walcott 77’) –

Od początku sir Alex Ferguson postawił tylko na jednego napastnika – Wayne’a Rooneya, który dotychczas w spotkaniach z Arsenalem prezentował się bardzo dobrze.

Osamotnienie Anglika w ataku było zauważalne, ale mimo to lepiej mecz rozpoczęli gospodarze. W środku pola mieli więcej dokładności, a i w obronie widać było duże skupienie.

Pierwszy groźny strzał na bramkę Szczęsnego oddał w 9. Minucie właśnie Rooney. Długą piłkę pod pole karne wysłał mu Van der Sar. Napastnik sprytnie się z nią odwrócił i z dwudziestu metrów uderzył w kierunku bramki. Polak z problemami zdołał złapać futbolówkę.

Chwilę później z rzutu wolnego z dość daleka próbował Nani, ale trafił prosto w bramkarza. Szansę na szybką poprawę miał w 22. Minucie, gdy trochę z przypadku doszedł do uderzenia z woleja. Strzał choć całkiem silny, okazał się minimalnie niecelny.

Po pół godzinie gry gospodarzom należał się rzut karny, po tym jak w polu karnym piłka spadała na rękę Chamakhowi. Arbitrzy nie zdecydowali się tym razem podyktować jedenastki, która mogłaby wiele namieszać.

Pod koniec pierwsze części gry oba zespoły prezentowały się bardzo przeciętnie – w ich grze nie było spokoju, akcje były bardzo szarpane i niedokładne. Z letargu wybudził ich w 41. Minucie Ji-Sung Park. Koreańczyk dobrze ustawił się w polu karnym. Strzelać próbował Nani, ale piłka po nodze obrońcy pofrunęła na głowę drugiego skrzydłowego, który niczym pstrąg wybił się w powietrze i przelobował bezradnego Szczęsnego.

Po golu Czerwone Diabły szybko chciały powiększyć przewagę, aby w komfortowej sytuacji udać się do szatni.

Minęła przerwa, a po niej z bardzo dobrej strony pokazali się gracze Fergusona. Już w pierwszej minucie drugiej części gry okazję do zdobycia drugiej bramki w tym meczu miał Nani. Portugalczyk strzelał lewą nogą, ale piłka zamiast w bramkę, trafiła w plecy Koscielnego.

Chwilę później Song w ostatniej chwili uratował Szczęsnego przed utratą drugiej bramki, w ostatniej chwili wybijając piłkę przed Rooneyem.

Kolejnych kilkanaście minut należało jednak do przyjezdnych. W 56. minucie meczu powinno być 1:1, gdy strzał Chamakha do pustej bramki w ostatniej chwili zablkował Vidic. Graczowi Arsenalu wystarczyło tylko lekko podnieść piłkę nad wchodzącym wślizgiem obrońcą.

Kibice Manchesteru United raczej na długo zapamiętają 73. minutę tego meczu. Nani wbiegł w pole karne gości i oddał się dryblingowi z Clichym. Zawodnik The Gunners poślizgnął się, a Portugalczyk kopnął piłkę na jego rękę – sędzia nie miał innej możliwości jak tylko wskazać na wapno.

Do piłki od razu ustawił się Wayne Rooney. Anglik nabrał dużo powietrza, wziął długi rozbieg i... posłał piłkę wysoko na trybuny! Były gracz Evertonu włożył w ten strzał naprawdę sporo siły, niestety okazał się niecelny. Mimo wszystko na trybunach już po chwili rozległy się krzyki „Rooney! Rooney!”.

Końcówkę spotkania podopieczni Fergusona chcieli już tylko przetrwać nie tracąc bramki. W ataki angażował się oprócz Rooneya tylko Anderson i czasem Park. W obronie świetnie spisywali się Vidić z Ferdinandem, którzy zażegnywali każde niebezpieczeństwo.

Po ostatnim gwizdku sędziego na Old Trafford wybuchła wielka euforia. United nie dość, że nadal nie przegrało żadnego meczu ligowego w tym sezonie, to jeszcze awansowało na fotel lidera. Odrobinę niezadowoleni mogą być dzisiaj rezerwowi gospodarzy, bowiem sir Alex Ferguson zdecydował się tylko na jedną zmianę – w 85. minucie za Andersona na boisku pojawił się Ryan Giggs.


Archiwum relacji


Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005