Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


64' Dymitar Berbatow
69' Wayne Rooney
90' Mame Biram Diuof
-
Godzina: 16:00
Data: 16.01.2010 r.
Stadion: Old Trafford

Manchester United: Van der Sar – Neville, Brown, Evans, Evra – Valencia, Carrick (65’ Anderson), Scholes, Nani – Berbatov (74’ Owen), Rooney (74’ Diouf)

Burnley: Jensen – Alexander, Mears, Edgar, Duff – Jordan, McDonald (74’ Gudjonsson), Eagles (83’ Blake), Elliott – Nugent, Steven Fletcher (36’ Thompson)

Pierwsza akcja zaczepna Evry w 3. minucie spotkania, który został sfaulowany przez Mearsa przy prawym narożniku pola karnego drużyny gości. Rzut wolny wykonał Nani, ale walkę o górną piłkę wygrali gracze Burnley.

5. minuta gry i bardzo gorąco pod bramką naszego dzisiejszego rywala. Najpierw wspaniałe krosowe podanie do Valencii, który starał się dogrywać piłkę do Berbatowa. Ta została wybita przez obrońców gości, jednak jak bumerang wróciła w pole karne, a niedokładną przewrotką popisał się Rooney.

Niesamowity błąd gospodarzy. Wspaniałą kontrę zorganizowała jedenastka przyjezdnych, która za sprawą Stevena Fletchera mogła prowadzić od 7. minuty. Na szczęście Szkot spudłował w sytuacji sam na sam z Van der Sarem.

Dłuższy przestój Czerwonych Diabłów w pierwszej połowie, zakończony strzałem Naniego w 21. minucie. Portugalczyk uderzał z około 25 metrów, toteż Jensen nie miał problemów z obroną.

Gracze Burnley wyraźnie nie przyjechali się tylko bronić, z minuty na minutę coraz śmielej sobie poczynając. Kolejna akcja zaczepna gości, jednak zamykający akcję Steven Fletcher dogrywał niedokładnie piłkę w pole karne, a niebezpieczeństwo zażegnał Van der Sar.

Na półmetku pierwszej połowy, piłkarze jednych i drugich chyba postanowili jednak strzelić bramkę. W 23. minucie ciekawą akcje przeprowadzili podopieczni Fergusona, jednak uderzenie Rooney’a głową, po centrze Naniego, było zdecydowanie za lekkie.

Kontra gospodarzy w 28. minucie, jednak zbyt koronkowo zagrał w polu karnym Carrick. Goście zażegnali niebezpieczeństwo jednak tylko na chwilę, bowiem dośrodkowanie z prawej strony niedokładną, kolejną, główką wykończył Rooney.

Chwilę później piękna piłka Rooney’a do niepilnowanego Valencii, który odgrywał do Berbatowa. Bułgar minął się z nią, a goście w pośpiechu egzekwowali futbolówkę na róg.

Kolejne dośrodkowanie Valencii w 34. minucie przeleciało przez pole karne nietknięte. Centra Naniego trafiła już do adresata, jednak Berbatow wyraźnie nie mógł wstrzelić się w bramkę.

40. minuta spotkania była zwiastunem dobrej gry. Gospodarze przycisnęli przyjezdnych na tyle, że ci przez dobre dwie minuty ganiali za piłką. Wreszcie wspaniałe długie podanie Browna do Evry zakończone dośrodkowaniem Francuza, desperacko wybite przez obrońców.

Minutę później dośrodkowanie Valencii, tym razem piłka znalazła w polu karnym Scholesa, jednak i on nie potrafił znaleźć drogi do siatki Burnley.

Na dwie minuty przed zakończeniem pierwszej części gry, gospodarze znów przeprowadzili akcje prawą flanką, która skończyła się jak zawsze. W odpowiedzi goście podążyli z kontrą, jednak forma rozegrania niczym nie różniła się od tej z przed chwili.

W 44. minucie kąśliwym strzałem tuż zza pola karnego uraczył nas Rooney. Niestety znów niecelnie.

Na zakończenie regulaminowego czasu gry pierwszej połowy, Czerwone Diabły przeprowadziły kontrę, która mogła zakończyć się bramką. Szybki transport piłki od nogi do nogi zakończył się genialną przewrotką Naniego, która tym razem została obroniona przez Jensena.

To mógł być wspaniały początek pierwszej połowy. W 46. minucie Scholes uruchomił Valencię długim podaniem, ten zagrał do Rooney’a, ale Anglik zwolnił akcje. Piłka więc znów do Ekwadorczyka, a ten standardowo już, dośrodkowuje na główkę Wayne’a. Ponownie za lekki strzał. Ledwie minutę później strzał z 18 metrów Naniego. W środek.

Warte odnotowania, że w 49. minucie spotkania Eagles jest pierwszym graczem gości, który oddał strzał w światło bramki. Uderzenie w sam środek z 20 metrów.

52. minuta mogła przynieść zwrot akcji w tym meczu. Mogła, bo Rooney wciąż nieskuteczny. W odpowiedzi akcja goście, ale strzał Nugenta zdecydowanie zbyt lekki dla Van der Sara.

Dwie minuty później zamieszanie po dośrodkowaniu … Valencii. Kiks Naniego i piłka omal nie wyszła na aut.

56. minuta, kolejna akcja Valencii, tym razem Ekwadorczyk do Berbatowa, a Bułgar genialnym przyjęciem piłki odwrócił się w kierunku bramki gubiąc przy tym obrońców. Strzał w słupek z 10 metrów. Zdecydowanie najlepsza okazja Czerwonych Diabłów w tym meczu.

W 60. minucie gry Bogowie ubrani byli chyba w czerwone koszulki. Kontra Eaglesa, swoją drogą najlepszego gracza Burnley, zakończona podaniem do Nugenta. Napastnik gości przyjął piłkę w biegu, ale nie potrafił oddać celnego strzału.

Szczęście nie opuściło naszych w 64. minucie. Perfekcyjne zagranie zewnętrzną częścią stopy Rooney’a w kierunku Berbatowa, który oddał dość lekki strzał. Jednak po rykoszecie piłka wpadła do bramki.

66. minucie Eagles starał się dryblingiem przejść obrońców gospodarzy, jednak jego strzał obronił Edwin.

Chwilę później strzał Berbatowa wybija przed siebie Jensen. Na piłkę nabiegał Anderson, ale Rooney postanowił sam zakończyć tę akcję dobrym, mocnym strzałem. W tym momencie Czerwone Diabły prowadziły już 2-0.

W 81. minucie Anderson starał się zaskoczyć Jensena niesygnalizowanym strzałem zza pola karnego, jednak bramkarz pewnie obronił strzał w środek bramki.

Thompson oddał bardzo dobry strzał głową z 83. Minucie, jednak Edwin Van der Sar nie dał się zaskoczyć i sparował piłkę na słupek. To mogła być bramka kontaktowa. Minutę później kolejna akcja gości, prostopadłe podanie do Mearsa, jednak arbiter uznał, że obrońca przyjezdnych znajdował się na spalonym.

Po kilku minutach spokoju, Gudjonnson postanowił spróbować szczęścia, bo tak należy nazwać próbę desperackiego strzału z około 30 metrów w 87. minucie.

89. minuta mogła mieć swojego bohatera, bowiem po kolejnej już centrze Valencii do piłki skakał Diouf, ale główka Senegalczyka okazała się niecelna.

Świetne zakończenie drugiej połowy meczu, jak i całego spotkania. Długa piłka od Valencii, która padła łupem Dioufa trafia do siatki. Uprzedzony Jensen był bez szans. Było to premierowe trafienie Senegalczyka na angielskich boiskach.

W 93. Minucie rzut wolny dla gości tuż przed polem karnym. Świetne uderzenie, jednak parada Edwina zasługuje na wyższe uznanie. Minutę później kolejny strzał Dioufa o centymetry mija bramkę przyjezdnych. Dobre zakończenie tego spotkania.


Archiwum relacji


Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005