Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


52' Phil Jagielka
56' Phil Neville
63' Manuel Fellaini
90' Manuel Fellaini
Darren Fletcher 22'
Nemanja Vidic 31'
Wayne Rooney 68'
Wes Brown 86'
Godzina: 13:00
Data: 25.10.2008 r.
Stadion: Goodison Park

Everton: Howard, Neville, Yobo, Jagielka, Lescott, Arteta, Fellaini, Osman, Pienaar, Saha (90' Anichebe), Yakubu (88' Vaughan).

Man Utd: Van der Sar, Brown, Ferdinand, Vidic, Evra, Ronaldo, Fletcher (78' Tevez), Giggs, Park (66' Anderson), Berbatow, Rooney (70' Nani)

Manchester United zremisował z Evertonem Liverpool 1:1. Bramki w spotkaniu zdobyli Darren Fletcher dla Diabłów i Marouane Fellaini.

Od samego początku spotkania dzielnie radzili sobie gospodarze, którzy za wszelką cenę starali się sforsować defensywą przyjezdnych. Ta z kolei mocno się trzymała i nie pozwalała "The Toffees" na oddawanie groźnych strzałów w kierunku bramki strzeżonej przez Edwina van der Sara.

"Czerwone Diabły" powoli układały sobie grę. Z czasem to podopieczni Sir Alexa Fergusona częściej byli przy piłce i stwarzali poważniejsze zagrożenie przy bramce Tima Howarda, czego dowodem było wywalczenie kilku stałych fragmentów gry. Niestety nie przyniosły one wielkich korzyści dla aktualnych Mistrzów Anglii.

W 21. minucie napór United przyniósł pożądany skutek. Ryan Giggs po dłuższej wymianie piłek w okolicy pola karnego Evertonu obsłużył pięknym podaniem Darrena Fletchera, który niczym rasowy napastnik wpakował piłkę do bramki rywala. Szkot kolejny raz udowodnił, że jest w wielkiej formie. Co ciekawe przed rozpoczęciem sezonu mówiło się o jego przeprowadzce do... Evertonu.

Gol podziałał motywująco na przyjezdnych. Już w 25. minucie na strzał z 25. metrów zdecydował się Cristiano Ronaldo, aczkolwiek na posterunku stał Howard. Zaledwie 60. sekund później pięknie uderzał Giggs, lecz i jemu nie udało mu się pokonać byłego kolegi z zespołu. Mimo to Everton nie zamierzał składać broni.

Gra z czasem się wyrównała i coraz częściej mogliśmy oglądać pole karne Van der Sara. W pewnym momencie mecz toczył się na zasadzie wymiany ciosów, ale to Manchester miał dogodniejsze okazje do ponownego zdobycia bramki.

W 38. minucie Park po solowej akcji z prawej strony wrzucił płaską piłkę w pole karne, gdzie dopadł jej obchodzący dziś 24-urodziny Wayne Rooney. Wychowanek Evertonu zmylił defensorów, jednak nie zdołał uderzyć na bramkę, gdyż szybko odebrano mu piłkę i Diabły mogły cieszyć się tylko z rzutu rożnego.

Ostatnie sekundy pierwszej części spotkania to wielki napór gospodarzy, jednak piłkarze z Goodison Park nie potrafili przedrzeć się przez świetnie spisującą się defensywę United. Do przerwy "Czerwone Diabły” prowadziły 1:0.

Druga połowa zaczęła się od śmiałych ataków Evertonu. Co gorsza gra znacząco się zaostrzyła. W 55. minucie Phil Neville ostro zaatakował Ronaldo, za co otrzymał zasłużoną żółtą kartkę. Niewiele brakowało, by doszło do przepychanek. Rio Ferdinand i Ryan Giggs gwałtowanie zareagowali na przewinienie starszego z braci Neville, jednak sędziemu szybko udało się opanować sytuację.

Gwizdy na stadionie było coraz głośniejsze, a fani gospodarzy zgromadzeni na stadionie coraz bardziej niecierpliwi. Mimo to wciąż było słychać sympatyków United, którzy po każdym udanym podaniu swoich pupili skandowali głośne „Ole!”.

Gra United powoli ograniczała się do obrony. W 61. minucie katastrofalny błąd Ferdinanda drogo kosztował drużynę z Manchesteru. Anglik przepuszczając piłkę doprowadził do kontry Evertonu, który już minutę później mógł cieszyć się z wyrównania. Bramkę strzałem z głowy zdobył Manuel Fellaini, a asystował mu Neville.

Zaledwie 120. sekund później kolejny fatalny błąd popełnił Ferdinand. Anglik chcąc wycofać piłkę do Van der Sara nie zauważył nadbiegającego Yakubu i „podał” mu futbolówkę tak, że czarnoskóry napastnik znalazł się sam na sam z bramkarzem United. Gości w tej sytuacji uratował słupek.

W grę Manchesteru wkradł się chaos i panika. Ataki nie były przeprowadzane równie płynnie jak to miało miejsce w pierwszej połowie, a coraz większą inicjatywę mieli piłkarze „The Toffees”.

Sir Alex Ferguson chcąc zmienić sytuację na boisku wprowadził do gry Naniego, Carlosa Teveza i Andersona. W 81. minucie ten ostatni pięknie podał do Ronaldo, ale Portugalczyk wychodząc na sam na sam z Howardem został uprzedzony przez jednego z obrońców.

W 87. minucie przed dogodną okazją do zdobycia bramki znów stanął Ronaldo. Przez nikogo nie kryty skrzydłowy nie trafił nawet w światło bramki po tym jak po małym zamieszaniu piłkę odegrał mu Nani. Wynik już się nie zmienił i "Czerwone Diabły" musiały zadowolić się remisem na Goodison Park.


Archiwum relacji


Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



PrzejdŸ do góry strony