Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


30' Wayne Rooney
54' Carlos Tevez
59' Cristiano Ronaldo
76' Cristiano Ronaldo
82' Wayne Rooney
Josip Skoko 50'
Godzina: 13:45
Data: 06.10.2007 r.
Stadion: Old Trafford

Man Utd: Kuszczak - Pique, Ferdinand, Vidic (Anderson 20'), Evra - Ronaldo, O'Shea (Simpson 29'), Scholes, Giggs - Rooney, Tevez (Nani 81')

Wigan: Kirkland - Melchiot (Hall 51'), Boyce, Bramble , Kilbane - Scharner, Brown, Skoko, Koumas - Olembe (Valencia 66'), Bent

Manchester United pokonał Wigan Athletic 4:0 w meczu 9. kolejki Premiership na Old Trafford. Wszystkie bramki padły po przerwie. Cały mecz w ekipie gospodarzy rozegrał Tomasz Kuszczak, który wiele pracy jednak nie miał.

Początkowo spotkanie nie układało się po myśli gospodarzy. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego ze składu gospodarzy wypadł Louis Saha, który nabawił się kontuzji podczas rozgrzewki. Później zresztą nie było lepiej. Z powodu urazów, w pierwszej połowie boisko musieli opuścić jeszcze Nemanja Vidic i John O'Shea.

Pierwsze czterdzieści pięć minut nie porwało kibiców zgromadzonych w sobotnie popołudnie na Old Trafford. Mecz do najciekawszych bowiem nie należał, a żadna z drużyn nie potrafiła znaleźć drogi do bramki rywala.

Stojący między słupkami Manchesteru United Tomasz Kuszczak nie miał dziś zbyt wiele pracy. W pierwszej części meczu Polak musiał interweniować zaledwie raz po strzale Skoko z blisko 30 metrów. Później, aż do przerwy pozostawał bezrobotny.

Zdecydowanie częściej pod polem karnym rywala przebywały natomiast "Czerwone Diabły". Przez trzy kwadranse gospodarze oddali osiem strzałów, z czego pięć stanowiły uderzenia w światło bramki Chrisa Kirklanda. Recepty na byłego bramkarza reprezentacji Anglii nie potrafił jednak znaleźć nikt.

Najciekawszą akcję gospodarze przeprowadzili tuż przed końcem pierwszej części meczu. Piłka szybko krążyła od zawodnika do zawodnika, aż w końcu znalazła się pod nogami Carlosa Teveza. Argentyńczyk z łatwością minął zwodem defensora gości, ale uderzając przeniósł piłkę tuż nad poprzeczką.

W przerwie meczu sir Alex Ferguson musiał przeprowadzić z zawodnikami Manchesteru United motywującą rozmowę, bo na drugą część gospodarze wyszli z nastawieniem jak najszybszego zdobycia bramki.

Zdecydowane ataki przyniosły efekt w 54. minucie meczu. W kierunku Teveza ładną piłkę zagrał Anderson, a Argentyńczyk będąc w pełnym biegu zwiódł obrońcę, minął bramkarza i bez najmniejszych problemów skierował piłkę do siatki. Chwilę wcześniej w spojenie bramki Wigan trafił Giggs.

"The Latics" nie zdążyli na dobre otrząsnąć się po stracie bramki, a Kirkland skapitulował po raz drugi. W 58. minucie na 2:0 strzałem głową podwyższył Ronaldo. Portugalczyk tylko dopełnił formalności, kiedy to po dośrodkowaniu Giggsa bramkarz Wigan wybił piłkę tuż przed siebie.

Pogodzeni z utratą dwóch bramek do roboty wzięli się zawodnicy Wigan. Szansę na zdobycie trafienia kontaktowego miał zaraz po wejściu na boisko Antonio Valencia. W sporym zamieszaniu w polu karnym gospodarzy napastnik Latics uderzył w kierunku dalszego słupka bramki Kuszczaka, ale ten nie dał się zaskoczyć i efektownym wybiciem zażegnał niebezpieczeństwo.

Marzenia gości o wywiezieniu korzystnego rezultatu z Old Trafford stały się mrzonką w 76. minucie, kiedy to trzecią bramkę dla Manchesteru United zdobył Ronaldo. Skrzydłowy "Czerwonych Diabłów" bez najmniejszych problemów pokonał Kirklanda strzałem z kilku metrów. Asystę przy tej bramce odnotował Rooney.

Nie było to jednak ostatnie słowo mistrzów Anglii w tym meczu. Pięć minut po bramce Ronaldo gospodarze po raz czwarty rozmontowali kompletnie zdekoncentrowaną obronę Wigan. Z prawej strony boiska dobrze dośrodkowywał Simpson, a efektowną "główką" swoją pierwszą bramkę w meczu zdobył Wayne Rooney.

Zawodnicy Manchesteru United - chcąc powetować sobie kiepską skuteczność w ostatnich meczach - do samego końca uparcie dążyli do zdobycia kolejnych bramek. Wynik zmianie już jednak nie uległ i "Czerwone Diabły" po raz pierwszy w tym sezonie zaaplikowały rywalowi więcej jak dwa gole w meczu.


Archiwum relacji


Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



Przejd> do góry strony