Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


5' Javier Hernandez
25' Nani
58' Darron Gibson
Patrice Evra (sam.) 50'
Nicky Shorey 38'
Somen Tchoyi 55'
Scott Carson 79'
Godzina: 16:00
Data: 16.10.2010 r.
Stadion: Old Trafford

Man Utd: Van der Sar - Rafael, Ferdinand, Vidić, Evra - Nani, Carrick (Scholes 72'), Anderson (Rooney 72'), Giggs (Gibson 43') - Berbatow, Hernandez

West Brom: Carson - Jara, Tamas, Olsson, Shorey - Mulumbu, Scharner; Brunt, Morrison, Tchoyi (Thomas 69') - Fortune (Bednar 79').

Manchester United zremisował z West Bromwich Albion 2:2 (2:0). Mimo spokojnego prowadzenia po pierwszej połowie nie udało się utrzymać korzystnego wyniku. Koszmarny błąd przy drugiej bramce popełnił van den Sar.

Czerwone Diabły wybiegły na murawę w dość silnym składzie. Mimo to szansę gry w pierwszym składzie dostali rzadziej występujący Anderson, Chicharito i Rafael. Co więcej sir Alex Ferguson zdecydował się na posadzenie na ławce, będącego bez formy, Wayne’a Rooneya.

Nie musieliśmy długo czekać na pierwszego gola. Już w 5. minucie piłkę do bramki wpakował Chicharito. Była to dobitka po strzale z rzutu wolnego Naniego.

Niezwykle groźną kontrę przeprowadzili w 13. minucie piłkarze WBA. Morrison wrzucił piłkę w pole karne, do pustej bramki nie trafił Brunt. Już minutę później strzału z dystansu próbował Berba, niestety minimalnie chybił.

W 17. minucie bardzo ciekawą indywidualną akcję przeprowadził Giggs. Zwiódł dwóch przeciwników i został faulowany tuż przed polem karnym. Sam poszkodowany podszedł do stałego fragmentu, jednak łupnął prosto w mur. Niedługo potem z genialnego dośrodkowania Naniego nie skorzystał Chicharito.

20. minuta powinna była przynieść dwubramkowe prowadzenie dla United. Berbatow dostał idealną piłkę na piąty metr, miał tyle miejsca, że mógł zapytać bramkarza w który róg ma uderzyć. Niestety jego strzał powędrował obok prawego słupka bramki Carsona.

Trzy minuty później niecelnego strzału z dystansu próbował Brunt. Była to jedna z nielicznych kontr przyjezdnych, którzy byli skutecznie spychani do defensywy.

Nani – Berbatow – Nani - GOL! United – WBA 2:0. Nani przejął piłkę na środku boiska, popędził w pole karne, zagrał do Berby, ten z pierwszej piłki mu odegrał. Nie pozostało nic innego jak wpakować piłkę do bramki.

Po strzeleniu drugiej bramki tempo gry wyraźnie spadło. Dopiero w 30. minucie okazję stworzyli sobie piłkarze WBA. Morrison dośrodkował z rzutu rożnego, niecelnie głową uderzył Tamas.

Przyjezdni poczuli chyba, że nie mają nic do stracenia. Zyskali znaczną przewagę i przez prawie dziesięć minut nie schodzili z połowy United. Niemniej jednak ich akcje nie sprawiały praktycznie żadnych kłopotów naszym obrońcom.

Druga połowa nie zaczęła się zbyt dobrze dla Czerwonych Diabłów. Już w 49.minucie Brunt zdobył bramkę z rzutu wolnego. Nikt nie spodziewał się strzału z tak dużego kąta. W zamieszaniu zaskoczony van den Sar wpuszcza piłkę do bramki.

Niespełna 4. minuty później zdezorientowani piłkarze Czerwonych Diabłów pozwalają sobie wbić drugą bramkę. Przypadkowa wrzutka z lewej strony, fatalny błąd popełnił Edwin, piłkę dopadł Tchoyi i wpakował ją do pustej bramki.

Po utracie drugiej bramki nasi ulubieńcy wyglądali jak zagubione owieczki. Z łatwością do kolejnych akcji dochodzili, przed meczem skazywani na pożarcie, piłkarze WBA. Najbliżej zdobycia trzeciej bramki był Olsson, lecz jego strzał powędrował tuż obok słupka.

W 63. minucie bliski szczęścia był Evra. Piętą zagrał mu Berba, Francuz wpadł w pole karne i łupnął z całej siły. Genialną interwencją popisał się Carson, przeniósł piłkę minimalnie nad poprzeczką.

W kolejnych dziesięciu minutach gra bardzo straciła na jakości. Nie oglądaliśmy ładnych, składnych akcji, tylko nieprzemyślane strzały, niecelne podania czy nierozsądne straty. United przypominało WBA z pierwszej połowy. Role ewidentnie się odwróciły, przyjezdni byli znacznie częściej w natarciu.

79. minuta mogła być tą która przechyliłaby szalę zwycięstwa na stronę United. Carson nierozważnie złapał piłkę po podaniu jednego z zawodników swojej drużyny. Do pośredniego rzutu wolnego podszedł Nani, podał do Rooneya, ten niestety uderzył wprost w obrońcę WBA.

W 84. minucie ciekawą kontrę przeprowadzili goście. Wymienili kilka podań, w końcu strzału z dystansu spróbował Morrison. Na nasze szczęście piłka minimalnie minęła słupek bramki van den Sara. Chwilę później strzału głową próbował Berbatow, jednak bez większych problemów interweniował Carson.

Do końca meczu na przemian atakowały obie drużyny, wynik nie uległ jednak zmianie.


Archiwum relacji


Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005