Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


53' Jermaine Jenas
90' Paul Stalteri
Wayne Rooney 9'
Wayne Rooney 36'
Nemanja Vidic 66'
Godzina: 13:45
Data: 17.04.2006 r.
Stadion: White Hart Lane

Tottenham: Robinson - Stalteri, Dawson, Davenport, Lee - Lennon (Barnard 78'), Carrick, Jenas, Davids (Murphy 70') - Keane, Defoe

Man Utd: Van der Sar - Neville, Ferdiand, Vidic, Silvestre - Ronaldo (Brown 89'), O'Shea, Giggs, Park - van Nistelrooy, Rooney

Tottenham Hotspur przegrał na własnym boisku 1:2 (0:2) z Manchesterem United po dosyć słabym meczu. O zwycięstwie Czerwonych Diabłów zadecydowała bardzo dobra pierwsza połowa w ich wykonaniu. Obydwie bramki dla gości zdobył Wayne Rooney. Kontaktowego gola dla Londyńczyków strzelił Jermaine Jenas.

Manchester United po ostatnim słabym meczu z Sunderlandem (sensacyjny remis 0:0) jechał na wyjazdowy mecz do Londynu z Tottenham Hotspur z jedną myślą - wygrać w jak najlepszym stylu. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że na dzisiejsze spotkanie patrzyli nie tylko kibice drużyn walczących na boisku, ale również fani londyńskiej Chelsea. Gdyby United nie wygrało dzisiejszego spotkania, to podopieczni Jose Mourinho mogliby już świętować zdobycie po raz drugi z rzędu Premiership. Tak się jednak nie stało, na fetę Londyńczycy będą musieli jeszcze poczekać.

Goście rozpoczęli zgodnie z przewidywaniami - od początku groźnie atakowali bramkę strzeżoną przez Paula Robinsona. Już w 6. minucie groźnie uderzał Ruud van Nistelrooy, jednak w porę z interwencją nadszedł Michael Dawson, wybijając piłkę poza plac gry. Tuż po tym ten sam piłkarz mógł dać prowadzenie gospodarzom, jednak fantastycznie obronił Edwin Van der Sar.

Na bramkę kibice United nie musieli długo czekać. W 10. minucie Czerwone Diabły przeprowadziły świetną kontrę. Najpierw Cristiano Ronaldo podał do znajdującego się na skrzydle Ruud van Nistelrooy. Holender po rajdzie odegrał do Portugalczyka wbiegającego w pole karne. Ten świetnie asystował podając równolegle do końcowej linii do Wayne'a Rooney'a. Młody Anglik z najbliższej odległości skierował piłkę w siatce.

Tottenham po stracie bramki nie rzucił się szaleńczo do odrabiania strat, ale Manchester oddawał powoli inicjatywę. Gospodarze coraz ochotniej sobie poczynali, sprawdzając formę defensywy United. Na słowa pochwały zasługują Nemanja Vidic i wspomniany już Edwin Van der Sar. W głównej mierze dzięki nim na tablicy świetlnej przy literach "Tottenham" widniała cyferka "0". Serbski obrońca był nawet bliski zaasystowania - po rożnym głową zgrał piłkę do Johna O'Shea, a ten strzelił gola, niestety nie uznanego; sędzia uznał, że Vidic faulował Robbiego Keane'a.

Z biegiem czasu mecz zmienił się w regularną walkę - przeciwne strony atakowały na wzajem, cios za cios. W 29. minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Dawson po błędzie linii obronnej United. Na szczęście dla Czerwonych Diabłów Anglik strzelił niecelnie. Tuż po tym, jako odpowiedź, Gary Neville przeprowadził rajd prawą stroną boiska na pełnym gazie oddał strzał - nie trafił nawet w bramkę gospodarzy.

W 36. minucie było już 0:2. Wszystko zaczęło się od akcji Park Ji-Sung, który z okolic środka pola karnego uderzył. Jego strzał został zablokowany, piłkę opanował Gary Neville, zagrał do Cristiano Ronaldo. Portugalczykowi zabrakło jednak precyzji, ale... do futbolówki dopadł Rooney i po raz drugi wpisał się na listę strzelców.

Do końca pierwszej połowy żadna z ekip nie zdecydowała się na jakąś porywającą akcję, która mogłaby przynieść efekt w postaci gola. United zagrało ofensywnie i konsekwentnie wykorzystując sytuacje, które sobie stworzyli. Tottenham, czwarta drużyna w tabeli, wyglądała trochę na zbyt przerażoną.

Drugą połowę rozpoczęli gospodarze. Z szatni wyszli już bez kompleksów, co widać było po ich grze. Rozgrywali sobie swobodnie, a Manchester pewny wyniku całkowicie im na to pozwalał. Już po paru minutach drugiej partii gry piłkarze wybili z głowy gościom wygranie meczu przed ostatnim gwizdkiem. W 49. minucie żółtą kartką ukarany został Nemanja Vidic za faul na Michaelu Carricku. Chwilę później z prawego narożnika pola karnego uderzał Jermain Defoe. Edwin Van der Sar z trudem sparował piłkę na rzut rożny. Te ostrzeżenia gracze United puścili mimochodem, co się na nich odbiło w postaci gola.

W 52. minucie rzut rożny wykonywał Robbie Keane, dośrodkowując piłkę na środek pola karnego. Vidic niefortunnie wybił piłkę pod same nogi Jermaine'a Jenasa, a ten ładnym strzałem pokonał Van der Sara.

Wydawać się mogło, że po kontaktowym golu Tottenhamu tempo i widowiskowość spotkanie wzrośnie. Niestety, stało się zupełnie przeciwnie - kolejne akcje zarówno gospodarzy, jak i gości były oparte na przypadku, nie kleiła się gra ani jednym ani drugim.

W 70. minucie w szeregach gospodarzy doszło do pierwszej zmiany. Za Edgara Davidsa wszedł Danny Murphy. Chwilę później Aaron Lennon został zmieniony przez Lee Barnarda. Jednak żadna z tych zmian nie przyniosła oczekiwanych efektów na boisku. Gra Tottenhamu nadal była mało składna, mało porywająca.

Na kwadrans przed końcem wreszcie dobrą akcję przeprowadzili gracze Manchesteru United. Ryan Giggs dośrodkował do Rooney'a, ten przyjął, obrócił się i strzelił bardzo niecelnie.

Spotkanie ponownie ożywiło się na dziesięć ostatnich minut. W 84. minucie Mikael Silvestre po ładnym rajdzie dośrodkował w pole karne, ale futbolówkę wyłapał bez problemów Robinson. Chwilę później gospodarze w odpowiedzi przeprowadzili dobrą akcję zakończoną jedynie rzutem rożnym.

W 86. minucie Ruudowi van Nistelrooy'owi zabrakło centrum by cieszyć się kolejnym golem. Po jego strzale piłka trafiła w słupek!

Chwilę później Sir Alex Ferguson postanowił wzmocnić defensywę. Za Cristiano Ronaldo wszedł Wes Brown. Gospodarze z kolei zaczęli cały czas atakować, spychając graczy United pod ich pole karne. Po ostatniej szaleńczej akcji Wayne Rooney przejął piłkę, wyprowadzał kontrę, kiedy Paul Stalteri w nieprzepisowy sposób go powstrzymał, w konsekwencji czego ujrzał żółtą kartkę. Tuż po tym sędzia, pan Halsey, zagwizdał po raz ostatni. Manchester United zasłużenie wygrało w Londynie z Tottenhamem 2:1 po średnim widowisku


Archiwum relacji


Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



PrzejdŸ do góry strony