Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


11' (kar.) Mark Noble 11'
24' (kar.) Mark Noble 24'
58' Manuel Da Costa
Darron Gibson 34'
Nemanja Vidić 42'
Wayne Rooney 65'
Wayne Rooney 73'
Wayne Rooney 80' (kar.)
Javier Hernandez 84'
Godzina: 13:45
Data: 02.04.2011 r.
Stadion: Upton Park

West Ham United: Green -Jacobsen, da Costa, Upson, Bridge - O'Neil (83' Obina), Parker, Noble (83' Keane), Hitzlsperger - Cole (68' Piquionne), Ba

Manchester United: Kuszczak - Fabio, Smalling, Vidic, Evra (46' Hernandez) - Gibson, Carrick, Giggs - Valencia, Park (65' Berbatow), Rooney (87' Nani)

Diabelskim charakterem wykazali się piłkarze Manchesteru United na Upton Park. Po pierwszej połowie przegrywali 2:0, ale zdołali wygrać mecz. 4 bramki dla gości padły w ciągu pół godziny.

Po długiej przerwie Premiership wróciła do normalnego trybu rozgrywek. Od początku spotkania Diabły grały bardzo spokojnie. Nie interesowały ich szybkie ataki, a jedynie powolne zdobywanie pola do gry. Dzięki temu West Ham po łatwych stratach gości dwukrotnie w pierwszych minutach dał okazję do wykazania się Kuszczakowi. Polak zastąpił w bramce lekko kontuzjowanego Van der Sara i od samego początku wyglądał pewnie.

Minęło dziesięć minut, w których dominowało United, nie mogąc jednak wypracować dobrej okazji strzeleckiej. Po jednej wrzutce londyńczycy wyszli z kontratakiem. W polu karnym znalazł się Cole i Evra go kryjący. Gdy Francuz podniósł ręce, aby sędzia nie miał powodu do odgwizdania faulu na piłkarzu gospodarzy, Cole sprytnie nabił Francuzowi rękę i arbiter musiał wskazać na wapno.

Do piłki podszedł Mark Noble i pewnie pokonał Kuszczaka. United straciło bramkę właściwie z niczego przez chwilę nieuwagi.

Po szybkiej stracie bramki United nie wyglądali na zdenerwowanych i po rozpoczęciu gry od środka znowu – solidnie, konsekwentnie i powoli konstruowali ataki. Kilka razy Valencia świetnie przedarł się prawą stroną, jednak brak Chicharito na boisku był widoczny i nie miał kto dośrodkowań Ekwadorczyka wykańczać.

Gdy Czerwone Diabły znowu były bliskie strzelenia bramki po okresie dobrej gry West Ham przedarł się pod pole karne Kuszczaka. Przy piłce znów znalazł się Cole, tym razem naprzeciw Anglika stanął Vidic. Gdy napastnik wykonał zwód, Vidic nie zdążył się odwrócić i podciął go. Wszystko działo się na linii pola karnego, więc sędzia znów wskazał na jedenasty metr. Decyzja arbitra jest dość kontrowersyjna, Vidić faktycznie zahaczył Cole’a tuż za linią.

Znowu naprzeciw siebie stanęli Noble i Kuszczak – tym razem ten drugi wiedział już co się święci i rzucił się w kierunku piłki, ale strzał w górny róg bramki był raczej nie do obrony. Po 24 minutach gry – 2:0 dla West Hamu.

I po drugiej bramce nie pokazało się zdenerwowanie u podopiecznych Fergusona. A propo Fergusona – Szkot w związku z karą pięciu spotkań pozbawienia dostępu do ławki trenerskiej zasiadał na trybunach Upton Park. Tym razem zamiast białego telefonu stacjonarnego (patrz mecz z Boltonem), do komunikacji z Phelanem używał miniaturowej słuchawki na bluetooth.

Bez zdenerwowania, ale szybciej i z jeszcze większą dokładnością atakowali United. Najlepszą okazję miał po pół godzinie gry Park. Piłka spadła mu wprost pod nogi na jedenastym metrze. Koreańczyk ze spokojem ją przyjął i uderzył po odbiciu. Mimo ogromnej siły włożonej w to uderzenie, piłka leciała wprost w Greena, który tylko instynktownie zasłonił się rękoma i tym sposobem wybił piłkę na rzut rożny. W odpowiedzi West Ham chwilę później wyszedł z kontrą – właśnie na kontrataki nastawił swoich piłkarzy Avram Grant.

W końcówce pierwszej połowy znowu nie zdążył za Colem Vidić, tym razem jednak faul Serba miał miejsce przed polem karnym. Żółta kartka dla gracza United była nieunikniona, ale nie było to jedyne zmartwienie. Rzut wolny z bliska prawie na bramkę zamienił Hitzlsperger. Jego strzał lewą nogą nad murem tylko lekko minął słupek bramki Kuszczaka.

Po pierwszej połowie Ferguson miał zapewne sporo do powiedzenia swoim zawodnikom. Szczególnie kiepsko funkcjonowała współpraca skrzydłowi-napastnicy – a raczej skrzydłowi-Rooney, który był w ataku osamotniony.

Po przerwie na boisko nie wrócił już Evra – nie wiadomo czy z powodu jakiegoś urazu czy Ferguson stracił do niego cierpliwość po dziecinnym błędzie przy karnym. Miejsce Francuza zajął, wchodząc na boisko wśród wszechobecnych baniek mydlanych, Javier Hernandez, dołączając tym samym do Rooneya w ataku.

Minęło 36 sekund i Meksykanin mógł wpisać się na listę strzelców. Szybką akcję rozegraną przez United wrzutką zakończył Giggs. Na piłkę czekał w polu karnym jeden ze stoperów gospodarzy i wtedy zza pleców wyskoczył mu Chicharito. Szybkie wejście młodego napastnika skończyło się tylko strzałem ponad poprzeczką.

Druga połowa układała się bardziej po myśli gości niż pierwsza. Podopieczni Fergusona konsekwentniej wymieniali się piłką i nie pozwalali West Hamowi kontratakować. Posiadanie piłki zdecydowanie przemawiało na korzyść lidera Premiership.

W 64. minucie sir Alex zdecydował się wprowadzić na boisko trzeciego napastnika. Parka zmienił Berbatov. Chwilę później po bardzo długim oblężeniu pola karnego West Hamu, na dwudziestym metrze sfaulowano Carricka.

Trochę niczym Czerwony Kapturek do piłki podszedł Rooney. Rozpędzając się dwa razy lekko podskoczył i przymierzył obok nie najlepiej ustawionego przez Greena muru. Piłka wpadła do siatki, a sektor gości wybuchł radością!

Czerwone Diabły szły za ciosem. Co prawda Młoty także chciały jeszcze coś ustrzelić w obliczu dominacji United, ale obrona wyciągnęła wnioski z pierwszej połowy i nie była już taka łatwa do przejścia.

Minęło osiem minut i Rooney znów wpisał się na listę strzelców. Do Anglika podawał Valencia. Wayne przyjmując wpadł z piłką w pole karne i uderzył po ziemi w długi narożnik nie dając szans Greenowi.

Po bramce na Upton Park wyraźnie było słychać kibiców przyjezdnych krzyczących „United! United!”.

W 78. minucie Fabio wywalczył rzut karny! Zrobił to całkiem w stylu Cole’a z pierwszej połowy – gdy Upson podniósł ręce w polu karnym, Fabio kopnął w jedną z nich piłką i sędzia nie miał wyboru.

Wykonawcą jedenastki był Wayne Rooney. Anglik, mimo iż trenuje z Greenem na każdym zgrupowaniu kadry, pewnie pokonał swego rodaka.

Minęła chwila i było 4:2! Niesamowity powrót do gry zaprezentowali piłkarze Manchesteru United. Ponownie przy bramce głównym winowajcą był Upson, któremu po wrzutce Giggsa piłka przeleciała między nogami. Zaraz za obrońcą stał Hernandez, który tylko czekał na pomyłkę i z metra kulnął piłkę do siatki.

Na trzy minuty przed końcem meczu z boiska zszedł zasłużony Rooney – strzelec hat-tricka. Jego miejsce zajął Nani. We wszystkich akcjach pod koniec meczu dużą zasługę miał Berbatow, który spokojnie rozdzielał piłkę przed polem karnym.

Po końcowym gwizdku Rooney wyszedł z ławki rezerwowych, zdjął dres i poszedł podziękować piłkarzom West Hamu za mecz. Warta uwagi jest celebracja trzeciej bramki zdobytej przez Anglika, który podbiegł do kamery i ze wściekła miną wykrzykiwał słowa powszechnie uważane za wulgarne – pewnie jeszcze o tym zachowaniu usłyszymy.

Cieszą trzy punkty, ale jeszcze bardziej serce do walki, jakie pokazali dzisiaj piłkarze gości. West Ham pozostaje w strefie spadkowej zmniejszając swoje szanse na utrzymanie. United umacnia się na pozycji lidera.


Archiwum relacji


Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005