Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


56' Kevin Davies Wayne Rooney 11'
Wayne Rooney 17'
Paul Scholes 68'
Cristiano Ronaldo 84'
John O'Shea 89'
Wayne Rooney 90'
Godzina: 16:00
Data: 28.10.2006 r.
Stadion: Reebok Stadium

Bolton: Jaaskelainen - Hunt (88' Henrik Pedersen) , Faye, Meite, Haim, Campo, Giannakopoulos (88' Idan Tal), Speed, Davies (88' Johann Smith), Anelka, Diouf

Man Utd: Edwin van der Sar - Gary Neville, Rio Ferdinand, Nemanja Vidic, Patrice Evra (62' Gabriel Heinze ) - Cristiano Ronaldo, Paul Scholes, Michael Carrick, Ryan Giggs (87' Darren Fletcher) - Wayne Rooney, Louis Saha (86' John O'Shea)

Dziś na Reebok Stadium doszło do jednego z najciekawszych spotkań tej kolejki angielskiej Premiership. Będący na fotelu lidera Manchester United, podejmował 4. zespół Premier League – Bolton Wanderers. Faworytem meczu byli goście, ale nie odbierano szans gospodarzom, którzy dzięki solidnej grze w defensywie i konsekwencji w ofensywie, zajmują zaskakująco wysoką lokatę. Obaj menagerowie zapowiadali, iż będzie to ciężki mecz. Sam Allardyce nie mógł skorzystać z usług Quintona Fortune’a i swojej gwiazdy – Kevina Nolana zawieszonego za kartki. Natomiast Sir Alex Ferguson postanowił nie zmieniać zwycięskiego składu z meczu z Liverpoolem i do gry na Reebok Stadium delegował identyczną jedenastkę.

Bolton postawił na ofensywę i zagrał 4-3-3. United wyszło do gry w tradycyjnym 4-4-2. Atmosfera od początku była znakomita. Od pierwszego gwizdka to goście utrzymywali się przy piłce starając się o sytuacje podbramkowe. Gary Neville zagrał kilka dośrodkowań, podobnie jak Ronaldo. W 8. minucie Diabły były bliskie objęcia prowadzenia, ale Louis Saha nie dostawił nogi do zagrania skrzydłowego United. Bolton próbował się odgryźć, ale ich kontrataki kończyły się na Michaelu Carricku.

Już w 12. minucie mieliśmy bramkę dla United! Kapitalną akcję Michaela Carricka i doskonałe podanie byłego gracza Kogutów wykorzystał Wayne Rooney! Młody Anglik przełamuje się i kapitalnie uczcił swoje 21 urodziny. Brawa należą się w głównej mierze dla Carricka, który pięknie dograł do Roo.

Diabły szły za ciosem – kolejna akcja, tym razem Ronaldo dośrodkował do Giggsa, ale Walijczyk pomylił się. 16 minuta, Gary Neville wznowił atak United, minął Ben Haima i wrzucił piłkę w pole karne, a Wayne Rooney dopełnił formalności. Anglik ponownie doprowadza kibiców przyjezdnych do ekstazy.

Bolton próbował atakować, ale goście grali jak z nut. Mimo, iż była to 25 minuta, zaczęły puszczać nerwy graczom Sama Allardyce’a. Senegalczyk, El-Hadji Diouf brzydko sfaulował bramkarza United. W tamtym momencie, posiadanie piłki było wyraźnie na korzyść United – 31%-69%.

Holender prędko wznowił grę długim podaniem do Saha. Francuz świetnie uwolnił się z pod opieki obrońców Boltonu, uderzył, ale trafił w słupek. Po drodze piłka musnęła gracza gospodarzy.

Goście przystopowali, co pozwoliło gospodarzom na rozegranie kilku akcji. Jednak wszystko kończyło się na obrońcach MU, którzy rządzili w swoich strefach boiska. Dobre interwencje Nemanji Vidica i Patrice’a Evra.

Dopiero w 36. minucie Bolton oddał pierwszy, groźny strzał na bramkę van der Sara. Ben-Haim jednak pomylił się przenosząc piłkę nad bramką Holendra. Jeszcze groźniej zrobiło się w 40 minucie, kiedy to zaliczający jak do tamtej pory świetny występ Rio Ferdinand, popełnił błąd, który mógł doprowadzić do utraty gola. Nicolas Anelka został jednak powstrzymany przez goalkeepera MU.

Jeszcze w końcówce pierwszej połowy Czerwone Diabły chciały dobić rywala, ale akcje Giggsa i Rooney’a były nieskutecznie wykańczane. Wynikiem 0-2 zakończyła się pierwsza odsłona gry. Pobudzeni kibice gości liczyli na więcej bramek na Reebok Stadium. Z pewnością nikt się nie spodziewał, że z taką łatwością gracze Sir Alexa Fergusona zdobędą bramki.

Druga połowa rozpoczęła się od kontrowersyjnej decyzji sędziego Rob’a Stylesa, który nie podyktował ewidentnego faulu na Cristiano Ronaldo. Przez kolejne minuty mieliśmy wolny mecz. Dopiero w 55 minucie Nicolas Anelka próbował zaskoczyć van der Sara, ale Francuz niedokładnie przymierzył. W 62 minucie doszło do nieprzyjemnego incydentu, Kevin Davies został ukarany żółtym kartonikiem za brutalny faul na Evrze. Francuz niestety był zmuszony opuścić boisko – zastąpił go Gabriel Heinze.

Diabły już coraz mniej atakowali, ograniczając się bardziej do kontrataków. Bolton powoli stawał się stroną przeważającą, ale jak dotąd wszystkie ich ataki były świetnie czyszczone przez obrońców i pomocników gości.

Scholes ukarany żółtą kartką za faul na rywalu. Kontrowersyjna sytuacja, bo trzeba przyznać, że gracz gospodarzy bardzo efektownie padł na murawę. To była 68. minuta. Chwilę potem zamieszanie w polu karnym Diabłów, ale sędzia przerwał sytuację po tym, jak dopatrzył się faulu na van der Sarze.

United wyraźnie oddaliło grę i przeniosło się na połowę rywala. Jednak w 75 minucie znowu było groźnie pod bramką MU. W pojedynku biegowym Nemanja Vidic przewracał Dioufa, ale arbiter nie dopatrzył się przewinienia. Odpowiedź United – Saha w sytuacji sam na sam nie strzela bramki, bramkarz Boltonu dobrze się spisał, ale zgubił piłkę, a ta wyszła na korner.

75 minuta, dośrodkowanie Giannakopoulosa, zgranie do Ivana Campo, a ten z 11 metrów nie potrafił pokonać holenderskiego bramkarza United. Korner dla Boltonu. Chwilę później nieuwagę obrońców gospodarzy mógł wykorzystać Rooney, Anglik przejął podanie, popędził na bramkę, ale w sytuacji 1 na 1 strzelił prosto w bramkarza.

Bolton na kolanach, Ronaldo zdobywa bramkę po akcji z głębi pola. Świetne zagranie na prawą flankę, gdzie przebijał się Saha. Francuz w sytuacji 1 na 1 podał do wychodzącego na pustą bramkę Portugalczyka, a ten dobił Bolton. Brawo United, 0-3!

Przez kolejne minuty powolny fragment gry. Nie zanosiło się już na gola...

A jednak! Bolton dobity! 0-4, a gola strzela Wayne Rooney. Hat-trick Anglika po prostopadłym podaniu i wyjściu na pozycję sam na sam. Roo pewnym uderzeniem pokonał Jaaskelainena. Jeszcze raz brawo!

Do końca meczu wynik nie uległ zmianie – United rozgromiło Bolton na Reebok Stadium 0-4. Głównym aktorem w tym przedstawieniu był Wayne Rooney, który przełamał się zdobywając trzy piękne bramki. Wygląda na to, że Anglik jest w wybornej formie i złapał wiatr w żagle. Czekamy więc jeszcze na pierwszego gola Roo w Champions League od ponad sezonu. Na słowa uznania zasługuje cała drużyna, która zagrała wyborne zawody. Bolton miał swoje sytuacje, ale Diabły wykazały się konsekwencją i zwyciężyły na trudnym terenie. Derby dla graczy Sir Alexa Fergusona i najprawdopodobniej przez najbliższy tydzień, będzie się mówiło o jednym człowieku – Waynie Rooney’u!


Archiwum relacji


Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



Przejd> do góry strony