Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


- Javier Hernandez 17'
Javier Hernandez 69'
Javier Hernandez 74'
Wayne Rooney 84'
Fabio 87'
Godzina: 16.00
Data: 26.02.2011 r.
Stadion: DW Stadium

Wigan Athletic: Al Habsi, Gohouri, Alcaraz, G Caldwell (k), Figueroa, McCarthy, Watson (Gomes 89'), N'Zogbia (McArthur 89'), Moses (Di Santo 64'), Diame, Rodallega

Manchester United: Van der Sar, Evra, Smalling, Vidic (k), O'Shea, Carrick, Nani (Fabio 86'), Scholes (Gibson 76'), Fletcher, Rooney, Hernandez (Berbatow 76')

Po słabym początku meczu Manchester United wygrał z Wigan Athletic 4:0. Dwie bramki strzelił Javier Hernandez, po jednej dorzucili Rooney i Fabio.

Na początku spotkania lepiej w ofensywie radzili sobie gospodarze. Dzięki temu Smalling i Vidic od pierwszego gwizdka mieli szansę wykazania się. W 13. minucie źle wybijał piłkę Scholes, dzięki czemu Moses znalazł się w sytuacji sam na sam z Van der Sarem. Doświadczony Holender znakomicie sobie poradził i uchronił United przed stratą bramki.

Po siedemnastu minutach gry Czerwone Diabły strzeliły bramkę. Po akcji Naniego najprzytomniej w polu karnym zachował się Hernandez, który wyprzedził obrońcę i z bliska wstrzelił piłkę do bramki.

Wigan nie wyglądało na przybite bramką, wręcz przeciwnie. Napastnicy The Latics nękali obronę United bardzo często. Po 25 minutach to gospodarze mieli przewagę w posiadaniu piłki i praktycznie nie schodzili z połowy Manchesteru. Bramkę Chicharito można zatem nazwać efektem chwilowego gapiostwa obrońców.

W 29. minucie znowu z własnej połowy wyrwał się lider Premiership i po wymianie wielu podań w końcu gracze w czerwonych koszulkach znaleźli się w polu karnym Al Habsiego. Na lewą stronę piłkę Naniemu wystawił Rooney, a Portugalczyk mocno huknął w kierunku bramki. Pech chciał, że piłka trafiła w słupek, a później wzdłuż linii bramkowej wróciła na boisko.

Do końca pierwszej części gry oglądaliśmy już dość wyrównany pojedynek. Goście pozwalali Wigan na grę w połowie boiska, ale nie dopuszczali ich we własne pole karne. Gospodarze natomiast mając często piłkę, kilka razy dali się wciągnąć w pułapkę, przez co podopieczni Fergusona mogli wyjść z kontratakiem.

Po zmianie stron ponownie Wigan przeważało. Przez dziesięć minut gracze Martineza mieli dużo swobody w środku pola. Po tym czasie do pracy wzięło się United. Dwie świetne okazje miał Nani, ale za pierwszym razem jego strzał został obroniony przez bramkarza, za drugim lekko chybił.

Prawdopodobnie najlepszą okazję w całym spotkaniu miał Manchester United w 60. minucie. Po strzale Naniego bramkarz odbił piłkę przed siebie. Szybko dopadł do niej Rooney, ale ponieważ był zablokowany nie strzelał, tylko wysunął Fletcherowi. Szkot mocno przymierzył, jednak Al Habsi przy odrobinie szczęścia zdołał zapowiedz stracie gola.

Świetna akcja pobudziła trochę United do działania. Od teraz to Czerwone Diabły częściej utrzymywały się przy piłce.

Aż wreszcie w 74. minucie Hernandez podwyższył na 2:0! Ojcem tej akcji jest Wayne Rooney, który świetnie zgrał do wychodzącego sam na sam Meksykanina. Chicharito bez problemów pokonał Al Habsiego i dołożył kolejną bramkę na swoje konto.

Chwilę po tym trafieniu Hernandez został zmieniony przez Berbatowa, z boiska zszedł również Scholes, a w jego miejsce Ferguson wpuścił Gibsona.

Ten drugi chwilę po wejściu zagrał świetną piłkę z głębi pola do Berbatowa. Bułgar wraz z Rooneyem sami wyszli naprzeciw bramkarzowi i w bardzo łatwy sposób strzelili bramkę (dokładniej - Rooney strzelił do pustej).

Po tej bramce Ferguson wykorzystał ostatnią zmianę i za Naniego wprowadził Fabio.

Minęła chwila i… Fabio da Silva wpisał się na listę strzelców! Brazylijczyk w 87. minucie powędrował w pole karne, gdzie po wrzutce piłka wpadła wprost pod jego nogi. Po chwili zawahania stojąc zaledwie kilka metrów od bramki, posłał futbolówkę nad interweniującym Al Habsim i zrobiło się już 4:0.

Do końca United kontrolowało grę, ale nie zrywało się do ataków.


Archiwum relacji


Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



PrzejdŸ do góry strony