Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


19' Louis Saha
24' Cristiano Ronaldo
35' Jason Euell (sam.)
57' Kieran Richardson
-
Godzina: 16:00
Data: 07.05.2006 r.
Stadion: Old Trafford

Man Utd: Van der Sar - Neville (Vidić 62'), Ferdinand, Brown, Silvestre - Ronaldo, O'Shea (Scholes 45'), Giggs, Richardson - Saha (Solskjaer 61'), Rossi

Charlton: Andersen - Sankofa (Fortune 45'), Sorondo, Perry, Powell - Holland, Kishishev, Euell (Ambrose 61'), Hughes - Bartlett, Bent (Sam 45')

O godzinie 16.00 polskiego czasu, Manchester United rozpoczął na Old Trafford ostatnie ligowe spotkanie tego sezonu. "Czerwone Diabły" trafiły na Charlton Athletic, prowadzony przez zdolnego trenera, jakim jest Alan Curbishley. Przed kilkoma dniami wyjaśniło się, że to nie on, lecz Steve McClaren zostanie nowym selekcjonerem reprezentacji Anglii po Mundialu w Niemczech.

W pierwszym spotkaniu obu drużyn, na The Valley, Red Devils rozprawili się gładko z gospodarzami, wygrywając 3 - 1. Dwa gole zdobył wówczas Ruud Van Nistelrooy, a jedno trafieni dołożył Alan Smith.

Obecnie sytuacja Holendra na Old Trafford jest bardzo niepewna. Prawdopodobnie po 5 latach gry dla klubu, opuści go najbliższego lata. Istnieją plotki, że trafi do Tottenhamu lub Atletico Madryt, skąd w odwrotnym kierunku miałby trafić Fernando Torres. Po ostatnim meczu ligowym z Middlesbrough, na lekkie urazy narzekali Louis Saha i Cristiano Ronaldo, ale Sir Alex Ferguson skorzystał z ich usług. Z powodu groźniej kontuzji, wiadoma była nieobecność Wayne'a Rooney'a.

Przed meczem, cały piłkarski światek dowiedział się, że Ruud Van Nistelrooy wrócił do domu i nie zagra w meczu! Oznacza to, że doszło prawdopodobnie do konfliktu na linii: Ferguson - Van Nistelrooy lub były gracz PSV Eindhoven, najzwyczajniej odmówił występu w tym spotkaniu.

W ostatnim czasie United prezentowali się bardzo słabo. Po 9 wygranych meczach z rzędu, przyszyszedł niespodziewany remis z Sunderlandem na własnym boisku. Mimo bardzo wielu klarownych okazji, remis utrzymał się do końca i oznaczał wręcz na pewno, że Chelsea obroni mistrzowski tytuł.

The Blues mieli okazję udowodnić, że są najlepsi już w następnej kolejce, właśnie w spotkaniu z Diabłami na Stamford Bridge. Podopieczni Mourinho zagrali wyjątkowo widowiskowo i w pięknym stylu wygrali 3 - 0 i stało się jasne, że tytuł znów trafi w ich ręce. Pod koniec spotkania bardzo groźnej kontuzji doznał Wayne Rooney. Anglik złamał kość śródstopia w walce z Paulo Ferreirą i być może nie wystąpi na najbliższym Mundialu w Niemczech.

W kolejnym spotkaniu ligowym, United zremisowali zaledwie 0 - 0 z Middlesbrough, a karnego nie wykorzystał Van Nistelrooy. Jak się okazało "Van The Man" nie miał okazji do zrehabilitowania się w meczu z Charltonem.

Spotkanie w ostatniej kolejce miał poprowadzić pan Atkinson.

Mecz rozpoczął się od ataków Manchesteru. Podopieczni szkockiego szkoleniowca chcieli polepszyć kibicom na stroje na zakończenie bieżących rozgrywek. Pierwsze 15 minut nie przyniosło niestety żadnej ciekawej akcji. Wszyscy czekali na trafienie Czerwonych Diabłów, które przyszło w 19 minucie!

Bramkę na 1 - 0 zdobył Francuz Louis Saha, który w ten wspaniały sposób kończy rozgrywki sezonu 2005/06 trafieniem. Pierwszy kwadrans Charlton spędził w defensywie, spokojnie grali też piłkarze United, ale trzeba było przyznać, że mieli przewagę. Saha zdobył ładne trafienie głową po wrzutce Giggsa z rzutu rożnego.

24 minuta i już 2 - 0! Cristiano Ronaldo podwyższa wynik! On i Saha narzekali przed meczem na lekkie urazy, ale Fergie skorzystał z ich usług i to był strzał w dziesiątke! Znów asysta Ryana Giggsa. Efektowny rajd Walijczyka, wystawienie do Ronaldo i Portugalczyk lewą nogą zdobywa bramkę.


Znakomicie ułożyło się to spotkanie. Charlton podłamany całą tą sytuacją, w 5 minut podopieczni Curbishleya tracą 2 gole i tym samym, tracą również szanse na zwycięstwo. Zespół z The Valley nie był w stanie podjąć rywalizacji. Mija kolejne 5 minut i Saha mógł strzelić swojego drugie gola w tym meczu. Zabrakło bardzo niewiele...

Pewne przysłowie mówi "Co się odwlecze, to nie uciecze" i kibice na OT, doczekali się kolejnego gola.

Tym razem... już nie autorstwa żadnego piłkarza gospodarzy. Piłkę do własnej bramki wpakował Jason Euell. Z 12 jardów, lewą nogą... napastnik Charltonu wpisuje się na listę strzelców.

36 minuta i dobry strzał głową Giuseppe Rossiego, który otrzymał szansę gry, pod nieobecność Van Nistelrooya, ale Stephan Andersen chwyta piłkę. Kilkanaście minut później, akcja Silvestre'a i piłka znów w rękach Andersena.

Wynik już do przerwy się nie zmienił i Czerwone Diabły schodziły na pierwszą połowę z bardzo dużą zaliczką. Już nikt nie mógł zabrać im tego zwycięstwa. Charlton zagrał wręcz fatalnie, nie stwarzając choćby ani jednej akcji pod bramką Van der Sara. Tymczasem Andersen po drugiej stronie boiska, dwoił się i troił, ale na niewiele się to zdało. Saha x2 i Ronaldo niszczą stołeczny klub.

Po przerwie oba zespoły wyszły w zmienionych składach. United mający zwycięstwo w kieszeni, skorzystali z usług Paula Scholesa! Ulubieniec publiczności na Old Trafford zmienił po przerwie Johna O'Shea. Przypomnijmy, że od wielu tygodni rudy pomocnik Manchesteru nie grał z powodu bardzo groźnej kontuzji oka. Charlton na drugą połowę, na pewno wyszedł z celem uniknięcia kompromitacji w meczu zamykającym sezon. Na boisku w zespole gości pojawili się: Fortune i Sam, którzy zmienili odpowiednio: Powella i Darren Benta.

Po przerwie, Czerwone Diabły zaskoczyły wciąż wielkim zaangażowaniem w grę. Bardzo dobrze prezentował się Cristiano Ronaldo, który od początku spotkania był nie do zatrzymania przez obrońców z The Valley. Mimo dobrej gry, w pierwszych 10 minutach po przerwie, gola się nie doczekaliśmy. Klarownych okazji United nie mieli, ale w końcu się udało. 57 minuta i mamy już pogrom na Old Trafford. Do bramki Andersena trafia Kieran Richardson. Piękna bramka czarnoskórego reprezentanta Anglii, po strzale z dystansu!

Kibice United szaleli z radości, wreszcie po paru nieudanych spotkaniach, powraca najlepszy MANCHESTER! Manchester zwycięski! Fani klubu, wciąż zagrzewali go do boju. W 61 minucie na boisku pojawił się Ole Gunnar Solskajer, zastępując Saha. Minutę później Nemanja Vidić zmienił Gary Neville'a.

Kolejne minuty meczu były już dość monotonne i brakowało w nich emocji. United przestali już atakować z takim zapałem jak wcześniej. Kwadrans przed końcem dobra wrzutka Silvestre'a, ale niestety zarówno Solskjaer, jak i Giuseppe Rossi, minęli się z piłką. Piłkarze Manchesteru byli już myślami w szatni, ten mecz nie kosztował ich sporo wysiłku, ale chęc pokazania swojej klasy, na pewno sfatygowała piłkarzy. W 81 minucie lekkiego urazu doznaje Rio Ferdinand i na chwilę musiał opuścić murawę. Na szczęście już po minucie znów oglądaliśmy go na placu gry.

W 87 minucie meczu wreszcie można było odnotować strzał drużyny Charltonu. Uderzał Darren Ambrose, a piłkę pewnie chwycił Edwin Van der Sar, który nie miał w całym spotkaniu za dużo do roboty.

Pan Atkinson doliczył do meczu 3 minuty.

W doliczonym czasie gry próba Ronaldo, ale Portugalczyk nie trafia w bramkę strzeżoną przez Andersena. Już w samej końcówcę Lloyd Sam spróbował szczęścia, ale Nemanja Vidić zablokował jego strzał i tym samym, goście nie zdobyli nawet honorowej bramki. Chwilę później, Sam fauluje jeszcze Mickaela Silvestre'a, a po upływie kolejnej minuty, arbiter zakończył spotkanie na OT.

Bardzo ładne spotkanie zakończone, a 3 punkty wędrują na konto Manchesteru United. Trzecie miejsce w lidze zajął Liverpool, a czwarte Arsenal Londyn, który wskoczył na 4 miejsce po niespodziewanej porażce Tottenhamu z West Hamem. Królem strzelców zostaje Thierry Henry z ekipy "Kanonierów". To jego trzeci taki tytuł w ostatnich czterech latach...

Wracając do dzisiejszego spotkania w Manchesterze. United gromią na własnym boisku Charlton, Alana Curbishleya i w okazały sposób kończą sezon. Oznacza to, że na Old Trafford jest wicemistrz Anglii. Szkoda tylko, że drużyna Fergiego nie był zbyt silna, aby bardziej zagrozić Chelsea. The Blues pokazali, że obecnie królują na Wyspach. Miejmy nadzieję, że tylko do następnych rozgrywek. Jeśli plotki okażą się prawdziwe i Torres czy choćby Diarra trafią do klubu, zespół byłby znacznie silniejszy, a w składzie doszłoby do większej rywalizacji. W to wierzymy, wierzymy w naszych idoli, którzy urządzili piękny spektakl dla kibiców w meczu z londyńskim zespołem. Szkoda tylko, że w tym sezonie, udało wygrać się zaledwie jedno trofeum: Carling Cup. Arsenal jest w tym roku w finale Ligi Mistrzów, ale daje im się dość małe szanse na pokonanie fenomenalnej w tym roku Barcelony... My niestety graliśmy w elitarnych rozgrywkach bardzo nieudolnie i pożegnaliśmy się z nimi w fazie grupowej. Można teraz tylko powiedzieć... Co by było gdyby (np. gdyby wygraliśbyśmy z Benfiką w ostatnim meczu fazy grupowej). Gdybanie jest nie na miejscu, bez niego nigdzie, nigdy nie dojdziemy. Trzeba swoją wyższość prezentować na boisku, a nie poza nim. Jedno jest pewne, United to klub stworzony do wygrywania i kolejny sezon bez większych sukcesów jest wręcz na Old Trafford niemożliwy! Zaśpiewajmy więc zgodnie:

GLORY GLORY MANCHESTER UNITED!


Archiwum relacji


Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



PrzejdŸ do góry strony