Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


23' Samir Nasri
27' William Gallas
40' Bacary Sagna
47' Samir Nasri
51' Gael Clichy
Patrice Evra 33'
Michael Carrick 66'
Rafael Da Silva 89'
Godzina: 13:45
Data: 08.11.2008 r.
Stadion: Emirates Stadium

Arsenal: Almunia (Fabiański 78') - Sagna, Gallas, Silvestre, Clichy - Walcott (Song 78'), Fabregas, Denilson, Nasri, Diaby (Toure 86') - Bendtner

Man Utd: Van der Sar - Neville (Rafael Da Silva 64'), Ferdinand, Vidic, Evra - Ronaldo, Anderson (Giggs 72'), Carrick, Park - Rooney (Tevez 77'), Berbatow

Arsenal Londyn pokonał 2:1 (1:0) Manchester United w szlagierze 12. kolejki angielskiej Premiership. W bramce "Kanonierów" zagrał Łukasz Fabiański, który zastąpił kontuzjowanego Manuela Almunię.

Spotkanie mogło rozpocząć się fantastycznie dla drużyny "Czerwonych Diabłów". Mikael Silvestre podał piłkę do Manuela Almunii, a ten ratując się przed atakującym Rooneyem musiał złapać futbolówkę. Sędzia wskazał na rzut wolny pośredni. Hiszpański golkiper Arsenalu odetchnął z ulgą, bo najpierw strzał Andersona został zablokowany, a następnie Michael Carrick pomylił się o kilka centymetrów i nie trafił w bramkę.

W 8. minucie Manchesterowi United udało się wpakować piłkę do siatki. Z dystansu przymierzył Wayne Rooney, a ze skuteczną dobitką pospieszył Dymitar Berbatow. Radość mistrzów Anglii była jednak przedwczesna, bo Bułgar znajdował się na pozycji spalonej.

Na nieustające ataki United Arsenal odpowiedział dwie minut później. Z lewej strony boiska dokładne dośrodkowanie na szósty metr posłał Gael Clichy, tan najwyżej wyskoczył Nicklas Bendtner, ale uderzenie głową duńskiego napastnika powędrowało minimalnie nad bramką Van der Sara. Sytuacja ta wyraźnie rozochociła gospodarzy, którzy zaczęli atakować coraz odważniej.

Kiedy wydawało się, że to mistrzowie Anglii są bliżej objęcia prowadzenia do głosu odszedł Samir Nasri. 21-letni Francuz uderzył piłkę zza pola karnego po złym wybiciu jej przez Dymitara Berbatowa. Futbolówka po drodze otarła się o Gary'ego Neville'a i uniemożliwiła Van der Sarowi interwencję. Wcześniej doskonałą okazję po przeciwnej stronie boiska zmarnował Rooney.

Emocji na Emirates Stadium nie było końca. W 27. minucie po rzucie wolnym Cristiano Ronaldo bliski wpakowania piłki do własnej siatki był Clichy. Sześćdziesiąt sekund później nieznacznie pomylił się Cesc Fabregas.

W sobotę Manuel Almunia koniecznie chciał udowodnić, że niedawne słowa krytyki kierowane pod jego adresem były niesłuszne. Tak było, kiedy Hiszpan doskonale wybronił precyzyjne uderzenie Park Ji-sunga, a następnie nie dał się pokonać Cristiano Ronaldo. Zdecydowanie słabsze zawody rozgrywał natomiast Edwin van der Sar. Holender popełniał niemal szkolne błędy.

Niesamowite tempo, godne stumetrowców, utrzymało się do końca pierwszej połowy. Dogodną sytuację z kilku metrów zmarnował The Walcott, a po stronie "Czerwonych Diabłów" bliski zdobycia gola był Ronaldo i Anderson. Za każdym razem bez zarzutu spisywał się Almunia.

Druga połowa rozpoczęła się od zdecydowanych ataków Arsenalu, które już w 48 minucie przyniosły efekt. Samir Nasri na spółkę z Ceskiem Fabregasem rozmontował obronę "Czerwonych Diabłów" i z strzałem szesnastu metrów nie dał najmniejszych szans van der Sarowi.

Manchester United miał okazję do błyskawicznej odpowiedzi. Na dalszy słupek dośrodkowanie posłał Park, tam dobrze znalazł się Ronaldo, ale uderzając z pierwszej piłki posłał futbolówkę o kilka centymetrów obok dalszego słupka bramki Almunii.

Stracone bramki mocno podrażniły przyjezdnych, lecz w ofensywie prezentowali się równie kiepsko, co w spotkaniu z Celtikiem Glasgow. W 63. minucie Almunię ładną 'główką' popisał się Rooney, ale Hiszpan był na posterunku.

Występu w szlagierowym meczu doczekał się w sobotę Łukasz Fabiański. Reprezentant Polski zmienił Almunię w 78. minucie na skutek kontuzji, której Hiszpan doznał w starciu z Michaelem Carrickiem kilkanaście minut wcześniej.

"Czerwone Diabły" w końcu dopięły swego w 90. minucie. Zza pola karnego fantastycznym uderzeniem z woleja popisał się Rafael Da Silva i choć Łukasz Fabiański wyciągnął się jak długi, to piłki nie sięgnął. Emocji nie było końca, bo sędzia Howard Webb zdecydował się doliczyć aż sześć minut do regulaminowego czasu gry.

W samej końcówce dobrą interwencją popisał się Fabiański, który pewnie złapał dośrodkowanie Teveza. Szansę na podwyższenie rezultatu dla "Kanonierów" miał natomiast Nicklas Bendtner, lecz posłał piłkę nad poprzeczką bramki van der Sara.


Archiwum relacji


Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005