Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

PREMIER LEAGUE

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


19' Kieran Richardson
88' Wayne Rooney
90' Rio Ferdinand
Mohamed Sissoko 19'
Xabi Alonso 81'
Steven Gerrard 90'
Godzina: 17:00
Data: 22.01.2006 r.
Stadion: Old Trafford

Man Utd: Van der Sar - Neville, Ferdinand, Brown, Evra - Richardson, Fletcher, O'Shea (Saha 45'), Giggs - Rooney, van Nistelrooy

FC Liverpool: Reina - Finnan, Hyypia, Carragher, Riise - Kewell, Alonso, Gerrard, Sissoko (Kromkamp 90') - Crouch (Morientes 60'), Cisse (Sinama-Pongolle 75')

Manchester United nadal pozostaje wiceliderem w tabeli Premier League i zmniejsza przewagę do Chelsea Londyn. Czerwone Diabły pokonały na Old Trafford 1:0 zawodników Liverpoolu i tym samym przerwały passę dwunastu spotkań bez porażki The Reds. Bramkę na miarę trzech punktów zdobył Rio Ferdinand w ostatnich minutach tego zaciętego pojedynku. Goście mogą czuć się zawiedzeni szczególnie dlatego, że to właśnie oni przeważali przez większość spotkania, jednak nie potrafili udokumentować tego bramką.

Czerwone Diabły do spotkania przystąpiły w osłabionym składzie. Szczególnie „kulejąca” była linia pomocy, w której zabrakło podstawowych zawodników formacji tj. Scholesa, Smitha, Parka czy też Cristiano Ronaldo. Ich miejsce zajęli Keran Richardson, Darren Fletcher i nominalny obrońca John O’Shea. W drużynie Liverpoolu bez większych zmian. Zamiast Fernando Morientesa mogliśmy od pierwszych minut na Old Trafford oglądać Djibrila Cisse, któremu w ataku partnerował Crouch. Zabrakło także kontuzjowanego Luisa Gracii.

Obie drużyny podeszły do tego meczu z wyjątkową motywacją, gdyż jak wiadomo od bardzo dawna jest to mecz dwóch gigantów angielskiej Premiership. Piłkę do gry wprowadzili gospodarze. Już od pierwszych sekund spotkanie było bardzo ostre, dużo fauli. Pierwsi strzał na bramkę oponentów oddali zawodnicy The Reds, Cisse jednak nie trafił dobrze w piłkę i w efekcie od bramki Edwin van der Sar.

W 7 minucie po raz kolejny w natarciu Liverpool, tym razem akcję bramką próbował zakończyć ich kapitan – Steven Gerrard ale podobnie jak kilka minut wcześniej Cisse on również nie trafił w światło bramki. W 11 minucie „odgryźć” chcieli się piłkarze gospodarzy, Wayne Rooney dośrodkowywał do Giggsa, jednak strzał Walijczyka zablokowany przez jednego z obrońców The Reds.

Przez kolejne 10 minut tempo meczu spadło. Oba zespoły nie mogą się przedostać przez szczelnie ustawione bloki defensywne. United do boju od samego początku dzielnie podrywa Rooney, który jest i w ataku, i w obronie. Po udanym początku dla Liverpoolu teraz to Diabły przejęły nieco inicjatywę i częściej są przy piłce. Jednak wciąż bez celnych strzałów na bramkę gości.

Co nie udaje się Czerwonym Diabłom również z trudem przychodzi zawodnikom L’poolu, którzy także mają trudności z przedostaniem się pod bramkę van der Sara. Manchester United stara się ominąć formację obronną Liverpoolu długimi piłkami do napastników. Jednak bardzo dobrze od samego początku pilnowany jest Ruud van Nistelrooy, praktycznie obrońcy nie dają żadnych szans na grę Holendrowi. Mimo tego Ruud na sekundy przed zakończeniem pierwszej części meczu oddaje pierwszy celny strzał na bramkę Reiny, ale bramkarz gości na posterunku.

Podsumowując pierwszą części można jednoznacznie powiedzieć, że nie przyniosła ze sobą jakiegoś specjalnego widowiska. Ciekawe akcje można policzyć na palcach jednej ręki, ale nie można odmówić piłkarzom obu drużyn braku zaangażowania. Wiele fauli i walki do upadłego.

Ferguson w przerwie zdecydował się na jedną zmianę, mianowicie Johna O’Shea zastąpił Louis Saha. Drużyna The Reds bez zmian wychodziła płytę główną Old Trafford. Liverpool od samego początku postanowił przycisnąć Manchester United i już minutę po wznowieniu gry okazję na zdobycie prowadzenia zmarnował Cisse, który ładnie główkował, jednak pewnie w bramce holenderski bramkarz United.

W 55 minucie spotkania znowu gorąco było pod bramką gospodarzy. Po faulu na Sissoko arbiter dyktuje rzut wolny. Piłkę w pole karne dośrodkowywał Gerrard, ale Wes Brown nie daje szans zawodnikom Liverpoolu. Nie po raz pierwszy świetnie wybił piłkę. Jednak to nie był koniec akcji, kolejne dośrodkowanie ale tym razem van der Sar wyjaśnia sytuację. Chwilę potem ponownie goście, na prowadzenie wyprowadzić Liverpool próbował Alonso, jednak dobry blok Rooney’a.

Akcja szybko przenosi się na drugą stronę boiska. Świetnego podania Neville’a nie potrafil wykorzystać Richardson, który strzelił bardzo niecelnie. W 61 minucie Liverpool miał chyba najlepszą jak dotąd okazję do wyjścia na prowadzenie. Cisse bardzo dobrze strzela, ale van der Sar ratuje Manchester wybijając piłkę z linii bramkowej. Jednak to nie był koniec akcji, ponownie do piłki dopada Cisse i z pięciu metrów posyła piłkę ponad poprzeczkę. Czerwone Diabły próbują odpowiedzieć składną akcją. Giggs świetnie poradził sobie z przeciwnikami i celnie podał do Rooney’a. Wayne zdecydował się na uderzenie, niestety zbyt słabe, aby pokonać Jose Reinę.

Pierwsze 20 minut drugiej połowy doskonałe. Znacznie lepsze niż cała pierwsza część meczu. Mimo wszystko lepiej spisywali się w niej podopieczni Rafa Beniteza, którzy stworzyli sobie więcej okazji do zdobycia bramki. Jednak Manchester United nie dawał za wygraną i w 82 minucie Rooney wrzucił piłkę w pole karne, gdzie był van Nistelooy, który strzałem lewą nogą chciał pokonać Reinę. Jednak Hiszpan po raz kolejny lepszy. Minutę później Rooney starał z daleka zaskoczyć bramkarza gości, ale piłka poszybowała obok bramki.

Na minutę przed zakończeniem spotkania Manchester United wychodzi na prowadznie. Strzelcem bramki Rio Ferdinand. Anglik wykorzystuje celne dośrodkowanie Ryana Giggsa z rzutu wolnego i głową umieszcza piłkę w siatce Liverpoolu.

The Reds rzucili się do ataku, jednak na odrobienie strat było już za późno. Arbiter techniczny doliczył do regulaminowego czasu gry tylko trzy minuty.


Archiwum relacji


Sezon 2017/2018

Sezon 2016/2017

Sezon 2015/2016

Sezon 2014/2015

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005



PrzejdŸ do góry strony