Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

LIGA MISTRZÓW

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


30' Dymitar Berbatow
33' Darren Fletcher
59' Darren Fletcher
76' Michael Carrick
Phil Jones 3' (sam.)
Ezequiel Garay 16'
Artur Moraes 40'
Pablo Aimar 60'
Maxi Pereira 85'
Godzina: 20:45
Data: 22.11.2011 r.
Stadion: Old Trafford

Manchester United: De Gea - Evra, Jones, Ferdinand, Fabio Da Silva (Smalling 82') - Carrick, Nani, Fletcher,Valencia (Hernandez 80') - Young, Berbatow

Benfika Lizbona: Artur - Emerson, Luisao (Vitor 58'), Pereira, Garay, Javi Garcia - Bruno Cesar, Aimar (Amorim 83'), Gaitan (Matić 67') - Witsel, Rodrigo

W meczu 5. kolejki Ligi Mistrzów Manchester United zremisował na Old Trafford z Benficą Lizbona 2-2. Bramki dla gospodarzy strzelali Berbatow oraz Fletcher, zaś dla gości trafiali Aimar i samobójczo Phil Jones.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sir Alex Ferguson zgotował sympatykom Manchesteru United niespodziankę. W kadrze meczowej zabrakło Wayne’a Rooneya, a jego miejsce w wyjściowej jedenastce zajął Dymitar Berbatow.

Kibice nie zdążyli jeszcze dobrze usadowić się na swoich miejscach, a już mogli oglądać pierwszą bramkę. W 3. minucie po dograniu Gaitana w pole karne United Phil Jones niefortunnie wpakował piłkę do własnej siatki i Benfica wyszła na prowadzenie.

Gra Czerwonych Diabłów w pierwszych dziesięciu minutach po stracie feralnego gola nie wyglądała zbyt dobrze. Ich nerwowe poczynania otwierały szansę przed wicemistrzem Portugalii, który stosował pressing już na połowie rywala i niejednokrotnie był bliski przejęcia piłki, które mogłoby zakończyć się groźną kontrą. Każde nieudane zagranie podopiecznych sir Alexa Fergusona publiczność kwitowała gwizdami.

Przebudzenie nastąpiło w 16. minucie, kiedy to Nani przeprowadził ładną akcję indywidualną w środku pola. Portugalczyk świetnie minął na szybkości kilku rywali, jednak w końcu został zatrzymany rozpaczliwym faulem przez Garaya, który otrzymał żółtą kartkę. Rzut wolny z ponad 20 metrów wykonał sam poszkodowany, ale jego strzał w środek bramki pewnie wyłapał Artur.

Przez następne dziesięć minut gra toczyła się głównie w środku pola. Obydwie drużyny sporadycznie przedostawały się w pole karne rywala, ale nie zagrażały poważnie jego bramce. Było jednak widać, że Czerwone Diabły otrząsnęły się już po wpadce z 3. minuty i zaczynają przejmować inicjatywę, czego potwierdzeniem była statystyka z 28. minuty, według której Manchester United miał przewagę w posiadaniu piłki 60-40%.

W 30. minucie, po krótko rozegranym rzucie wolnym, Czerwone Diabły zaskoczyły zdekoncentrowaną obronę Benfiki. Nani otrzymał piłkę na lewej stronie, minął zwodem rywala i dośrodkował w pole karne. Tam do piłki najwyżej wyskoczył Berbatow i ku uciesze kibiców umieścił ją w siatce. Choć powtórki wykazały, że Bułgar był na spalonym, sędzia bramkę uznał i spotkanie zaczęło się od nowa.

Po tym zdarzeniu temperatura na boisku znacznie wzrosła. Manchester United chciał pójść za ciosem i już kilka sekund później Ashley Young zgubił obrońcę i miał przed sobą tylko Artura, ale próba założenia siatki bramkarzowi gości zakończyła się niepowodzeniem. Groźnie kontratakowała również Benfika, ale David de Gea był na posterunku.

Sześć minut później piłka znów znalazła się w siatce gości, ale chorągiewka sędziego liniowego powędrowała w górę, bowiem na spalonym znajdowała się aż trójka Czerwonych Diabłów biorących udział w tej akcji.

W 45. minucie Fletcher kapitalnie zagrywał do wychodzącego na czystą pozycję Berbatowa, jednakże sędzia odgwizdał spalonego. Jak się później okazało, podjęta przez niego decyzja była niesłuszna.

Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1-1. Pokazywane w przerwie statystyki wskazywały na
minimalną przewagę Czerwonych Diabłów, tak więc można było się spodziewać wielkiego widowiska w drugiej odsłonie.

Po przerwie oba zespoły nie zwalniały tempa, więc kibice zgromadzeni w Teatrze Marzeń byli świadkami prawdziwej wymiany ciosów, choć warto zauważyć, że Manchester United był stroną przeważającą. Szczęścia pod bramką rywala szukał przede wszystkim Ashley Young, który był wszechobecny i obrona gości miała z nim spore problemy.

W 51. minucie bramka Benfici znalazła się pod ostrym oblężeniem. Dynamiczne akcje indywidualne Naniego i Berbatowa, który w we wtorkowy wieczór przebiegł chyba więcej kilometrów niż przez ostatnie dwa miesiące, rozrywały portugalską obronę. Goście zaczęli się gubić, w efekcie czego w 53. minucie Czerwone Diabły uzyskały rzut wolny blisko pola karnego, ale Nani trafił w mur.

Przewaga podopiecznych sir Alexa Fergusona rosła z sekundy na sekundę. W 55. minucie, po dograniu Phila Jonesa, w dogodnej sytuacji znalazł się Fabio. Brazylijczyk miał przed sobą tylko Artura, jednakże golkiper Benfici nie dał się przelobować i wynik nie uległ zmianie.

To, co nie udało się Fabio, udało się Darrenowi Fletcherowi. W 59. minucie Patrice Evra posłał wspaniałego „rogala” w pole karne, który minął obronę i spadł pod nogi Szkota, który, choć na raty, zdołał przyjąć piłkę i podwyższyć prowadzenie Manchesteru United.

Radość kibiców gospodarzy nie trwała jednak długo. Niefrasobliwość defensywy United została wykorzystana przez Portugalczyków. Po niezbyt dalekim wybiciu de Gei piłkę przejął Cesar i uderzył na bramkę, piłka zaplątała się gdzieś między nogami Ferdinanda, jednak Anglik nie zdołał jej opanować. W podbramkowym zamieszaniu największą przytomnością wykazał się Aimar, który mocnym strzałem z bliskiej odległości pokonał byłego golkipera Atletico Madryt i było 2-2.

W 63. minucie widownia znów poderwała się z miejsc, kiedy to po strzale Berbatowa piłka trafiła do siatki Artura. Niestety, w momencie podania Bułgar znajdował się na spalonym i sędzia gola nie uznał.

W 71. minucie niepilnowany Aimar postraszył de Geę uderzeniem zza pola karnego, ale na szczęście dla mistrzów Anglii jego strzał poszybował wysoko ponad bramką. Chwilę potem w podobny sposób odpowiedział Darren Fletcher.

Siedem minut później Berbatow otrzymał w polu karnym kapitalne górne podanie od Fabio. Bułgar zgubił obronę i nie przyjmując piłki uderzył z powietrza, ale jego strzał przeleciał ponad poprzeczką.

W końcówce meczu Benfica cofnęła się do obrony i liczyła na kontry. W 89. minucie goście mieli jeszcze jedną groźną sytuację, kiedy to Rodrigo z animuszem wdarł się w szesnastkę United, ale jego strzał trafił tylko w boczną siatkę i kibice United mogli odetchnąć z ulgą.

Swoje szanse w ostatnim kwadransie mieli również gospodarze, ale ich składnym akcjom brakowało wykończenia. W 93. minucie Chicharito mógł jeszcze odmienić losy tego spotkania, ale jego znakomity strzał głową nie trafił do siatki. Mecz zakończył się podziałem punktów.


Archiwum relacji


Sezon 2015/2016

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005