Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

LIGA MISTRZÓW

[Tabela] [Terminarz] [Strzelcy] [Asysty] [Kartki] [Relacje]


3' Darron Gibson
7' Nani
18' Rafael da Silva
50' Nani
18' Rafael da Silva



50' R.d. Silva
Mark van Bommel 28'
Ivica Olic 43'
Holger Badstuber 53'
Arjen Robben 74'
Godzina: 20:45
Data: 07.04.2010 r.
Stadion: Old Trafford

Manchester United: Van der Sar - Rafael, Ferdinand, Vidić, Evra - Gibson (Giggs 81'), Fletcher, Carrick (Berbatow 80') - Valencia, Rooney (O'Shea 56'), Nani

Bayern Monachium: Butt - Lahm, Van Buyten, Demichelis, Badstuber - Robben (Altintop 76'), Van Bommel, Schweinsteiger, Ribery - Muller (Gomes 46'), Olić (Pranijc 85')

Po przegranym pierwszym meczu ćwierćfinałowym w Niemczech wszyscy kibice Manchesteru United czekali na niespodziankę. Jak pokazał dzisiejszy wieczór - w „Teatrze Marzeń” wszystko się może zdarzyć.

Pierwszą i chyba największą niespodzianką okazał się Wayne Rooney. Anglik od kilku dni był materiałem na pierwsze strony angielskich gazet. Czy zdąży wyleczyć kontuzję kostki? Tylko Daily Mirror pokusiło się o napisanie artykułu, w którym przypuszczali, że Rooneya zobaczymy w środowy wieczór na Old Trafford. Mimo iż ów artykuł został raczej przyjęty jako tania sensacja, to Anglik znalazł się w składzie na mecz z Beyernem i to od pierwszych minut.

Kolejnym pytaniem było jak zagra Manchester? Po porażce na Alianz Arena Mistrzowie Anglii potrzebowali wyniku 1:0, aby awansować do półfinału. Uzyskanie takiego wyniku zajęło Czerwonym Diabłom zaledwie trzy minuty! Rafael znakomicie wywalczył piłkę na własnej połowie, zagrał ją do Rooneya, ten tylko wystawił Gibsonowi, a Irlandczyk znakomicie wyczekał, aż Lahm zasłoni piłkę Buttowi i wcisnął piłkę niemieckiemu bramkarzowi w krótki róg.

Szybko zdobyta bramka wprowadziła fanów Manchesteru w znakomity nastrój. Kiedy tylko Rooney znajdował się w pobliżu prowadzonej akcji fani podpowiadali pomocnikom jakie rozwiązanie mają wybrać, skandując nazwisko napastnika.

Tylko cztery minuty później na Old Trafford ponownie wybuchła salwa radości, gdy piękną bramkę zdobył Nani. Bayern jakby sparaliżowany po stracie gola stanął we własnym polu karnym, gdy z prawej strony nad piłką tańczył Antonio Valencia. Kompletnie uśpionych obrońców bezlitośnie wykorzystał Nani i prześlizgnął się pomiędzy nimi na piąty metr, skąd pięknym zagraniem piętą pokonał Butta.

Kolejne minuty to czas wytchnienia dla United. Niemiecki zespół nie wyglądał na przekonanych do własnych umiejętności a i środek pola gospodarzy nie pozwalał im pokazać się z dobrej strony.

Podczas gdy przy każdym kontakcie z piłką Rooneya publiczność wstrzymywała oddech obawiając się o bolącą kostkę, w dwudziestej minucie ziściły się ich najgorsze przypuszczenia. Anglik w jednym z pojedynków w środku boiska źle nadepnął i upadł na murawę trzymając się za kostkę. Natychmiast do rozgrzewki ruszyli Macheda i Berbatow, ale po kilku minutach Rooney uniósł kciuk w górę, a Ferguson odwołał swoich snajperów z rozruchu.

Kolejne chwile przyniosły dalsze akcje Manchesteru United. W 33. minucie znakomitą okazję do zdobycia bramki zmarnował Rafael. Brazylijczyk, który kilka minut wcześniej zobaczył żółtą kartkę, sam pobiegł przez całe boisko i sam zdecydował się uderzyć na bramkę z niezbyt wygodnej pozycji. Do kolegi z obrony miał pretensje Wayne Rooney, który trochę z tyłu podążał za akcją i w momencie strzału był na dogodnej pozycji.

Dobry wynik pozwolił obronie United na odrobinę rozluźnienia, która mogła skończyć się tragicznie. Kilka metrów swobody z lewej strony pola karnego dostał Olic. Do niego została też posłana piłka i tylko znakomite wyjście w sytuacji sam na sam van der Sara uratowało Diabły.

Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy Nani ponownie wpisał się na listę strzelców. Wrzutka z prawej strony przeleciała prawie całe pole, a dopiero przy jego lewej krawędzi dopadł do niej Portugalczyk i podkręconym strzałem na krótki słupek pokonał bramkarza.

3:0 to raczej spokojny wynik, jak się okazało chyba tak właśnie pomyślała obrona gospodarzy, kiedy tylko Carrick został w polu karnym, aby pilnować Olica. Monachijski napastnik najpierw ograł Michaela, a później z bardzo ostrego kąta pokonał Edwina van der Sara.

Kiedy podopieczni van Gaala złapali wiatr w żagle, obrona Fergusona musiała po raz pierwszy w tym meczu pokazać co potrafi na własnym polu karnym. Do końca pierwszej połowy tylko raz pozwolili oddać strzał Robbenowi.

Po rozpoczęciu drugiej części gry w zdecydowanie lepszej sytuacji znajdował się Manchester United. Mistrzowie Anglii wyszli na drugą połowę i rozpoczęli ją dość pewnie. Pięć minut po pierwszym gwizdku jednak Rafael da Silva gonił środkiem boiska Franka Ribery’ego, a ponieważ Francuz zdecydowanie mu uciekał, musiał pociągać go za koszulkę. Poskutkowało to drugim żółtym kartonikiem dla obrońcy i jego przedwczesnym zakończeniu meczu.

Po stracie zawodnika Manchester United zdecydowanie cofnął się do obrony. Ferguson szybko zdecydował się na zmianę i ściągnął z boiska Rooneya, zastępując go Johnem O’Shea. Mimo wzmocnienia formacji defensywnej i korzystnego wyniku, wśród obrońców gospodarzy nie panował już spokój.

Podczas istnego oblężenia pole karnego United znakomitym, piekielnie mocnym strzałem popisał się Ribery. Tylko fakt, że jego wolej trafił w rękę van der Sara spowodował, że Bayern nie strzelił swojej drugiej bramki w tym meczu.

Dopiero w okolicach 65. minuty Czerwone Diabły otrząsnęły się po stracie Rafaela i zaczęli konstruować składne akcje.

Druga połowa przebiegała raczej pod banderą Bayernu, chociaż nie była to aż taka przewaga jak w pierwszej połowie ta Manchesteru. Jedną z najgroźniejszych akcji wypracował niemieckiemu zespołowi van Buyten. Niemiec wrzucił miękko w pole karne, gdzie pojedynek główkowy z Ferdinandem wygrał Mario Gomes. Po jego strzale piłka jeszcze musnęła poprzeczkę i wyszła na aut bramkowy.

Brak zaangażowania w ataku oraz zamknięci na własnej połowie podopieczni Fergusona aż prosili się o bramkę. Głęboko cofnięta obrona pozwoliła Robbenowi dopaść do bezpańskiej piłki i potężnie uderzyć z powietrza. Uderzenie było rzeczywiście pierwszej klasy, a dzięki niemu piłka lekko wślizgnęła się przy słupku do bramki van der Sara w 74. minucie gry.

Od tego momentu to Bawarczycy znajdowali się jedną nogą w półfinale, dzięki czemu ograniczyli się do spokojnego rozgrywania piłki w środku pola. Osłabione United nie miało ani sił, ani napastnika, aby zaatakować.

Wprawdzie sir Alex Ferguson wprowadził na plac gry Dimitara Berbatowa, ale Bułgar nic nie zdołał zdziałać. Bayern bardzo sprytnie przetrzymywał piłkę w każdym możliwym momencie i doprowadził w ten sposób do końca spotkania.


Archiwum relacji


Sezon 2015/2016

Sezon 2013/2014

Sezon 2012/2013

Sezon 2011/2012

Sezon 2010/2011

Sezon 2009/2010

Sezon 2008/2009

Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Sezon 2005/2006

Sezon 2004/2005