Manchester United w niesamowitym stylu i przy ogromnych emocjach zdeklasował na własnym stadionie w Derbach Manchesteru Obywateli, wygrywając pewnie 2:0 (0:0). Bramki dla gospodarzy zdobyli Bryan Mbuemo oraz Patrick Dorgu.
» Michael Carrick zanotował wymarzony start w roli szkoleniowca Manchesteru United | Fot. DevilPage.pl
Zaloguj się, aby móc oceniać zawodników!
Od pierwszej minuty na Old Trafford czuć było ciężar gatunkowy tego spotkania. Manchester United, pod wodzą Michaela Carricka, wyszedł na murawę niezwykle nabuzowany, co już w 2. minucie mogło przynieść prowadzenie. Po precyzyjnym dośrodkowaniu Bruno Fernandesa z rzutu rożnego, Harry Maguire potężnie uderzył głową, ale piłka z impetem obiła jedynie poprzeczkę bramki Donnarummy.
„Czerwone Diabły” nie zwalniały tempa – w 6. minucie fatalny błąd defensywy City sprawił, że Dorgu i Mbeumo znaleźli się w sytuacji dwa na jeden z bramkarzem. Włoski golkiper gości popisał się jednak niesamowitą czujnością, wybiegając daleko przed pole karne i odważnym wślizgiem kasując ten groźny atak.
United naciskało dalej. Chwilę później z dystansu próbował Mainoo, jednak jego strzał był zbyt lekki, by zaskoczyć przygotowanego Donnarummę. W 8. minucie agresywny pressing Bruno przyniósł kolejne odzyskanie piłki wysoko na połowie rywala, lecz znów przy prostopadłym podaniu szybszy od napastników gospodarzy okazał się bramkarz „Obywateli”.
Temperatura meczu rosła z każdą sekundą. Diogo Dalot brutalnie zaatakował korkami kolano Doku – stadion zamarł, a sędzia stanął przed trudną decyzją, ostatecznie oszczędzając Portugalczyka, który mógł w tej sytuacji obejrzeć czerwoną kartkę. City odpowiedziało pierwszą groźną akcją dopiero w 13. minucie, gdy Haaland próbował rozegrać piłkę w polu karnym, ale obrona gospodarzy w porę przerwała to podanie.
W 17. minucie atmosfera Derbów ponownie została podgrzana. Dorgu padł w polu karnym po starciu z Khusanovem, jednak gwizdek arbitra milczał. W odwecie, zaledwie kilka sekund później, Luke Shaw ostro potraktował Rodriego, za co natychmiast otrzymał żółtą kartkę. Dużo radości i emocji dała fanom United postawa Harry'ego Maguire'a, który zatrzymał stanowczo Bernardo Silvę przy linii końcowej, zbierając gromkie brawa.
Niedługo potem United przeprowadziło przepiękną akcję prawą flanką. Amad zagrał do Bruno, a kapitan posłał głęboką centrę, którą sprytnie przepuścił Mbeumo. Do piłki dopadł nadbiegający Dorgu, ale jego strzał kolanem w efektowny sposób obronił Donnarumma. United dominowało, a statystyki wskazywały, że aż 46% ataków gospodarzy przechodziło właśnie lewą stroną przez niezwykle aktywnego Dorgu.
Kolejne minuty to seria zmarnowanych szans. Najpierw Dalot w 19. minucie zepsuł obiecującą kontrę fatalnym podaniem, a w 28. minucie Bryan Mbeumo nie zdołał nadać impetu uderzeniu głową po centrze Diallo. Trzy minut później groźnie zrobiło się pod bramką United, gdy Doku ograł Dalota, ale skuteczny blok Mainoo uratował sytuację.
W 32. minucie kibice United znów łapali się za głowy – po fatalnym błędzie Rodriego Bruno wyłożył piłkę Mbeumo, a ten uderzył zbyt lekko. Chwilę później stadion eksplodował po raz pierwszy, gdy Amad Diallo trafił do siatki po podaniu Fernandesa, ale sędzia błyskawicznie ostudził emocje fanów United, odgwizdując wyraźnego spalonego.
Prawdziwy dramat rozegrał się jednak w 41. minucie. Lisandro Martinez posłał genialne podanie do Bruno Fernandesa, ten z niesamowitym spokojem „położył” Donnarummę, minął defensora i wpakował piłkę do siatki. Gdy „Teatr Marzeń” świętował gola na 1:0, do akcji wkroczył VAR, który po chwili potwierdził, że kapitan United był na minimalnym spalonym względem broniącego Ake.
United nie poddawało się i chwile przed końcem pierwszej połowy po efektownej „klepce” Dalota, Bruno i Mainoo, ten pierwszy był bliski strzału na bramkę, jednak obrońcy City wybili mu piłkę w ostatniej sekundzie. Pierwszą połowę zamknął ostry faul sfrustrowanego Rodriego na Dorgu, za który Hiszpan otrzymał żółtą kartkę.
Pierwsza część derbowego starcia to absolutna dominacja Manchesteru United pod względem intensywności, pomysłu na grę i determinacji. Podopieczni Carricka zneutralizowali środek pola City, raz po raz rozrywając defensywę rywali szybkimi rajdami Dorgu oraz błyskotliwymi podaniami Bruno Fernandesa. Zabrakło jedynie skuteczności i dobrego timingu przy golach, które padły ze spalonych.
Druga część spotkania rozpoczęła się od natychmiastowych roszad w składzie gości – Pep Guardiola wprowadził Cherkiego oraz O’Reilly’ego, licząc na odwrócenie losów meczu. Obraz gry nie uległ jednak zmianie i tuż po wznowieniu United stworzyło kolejną okazję - Dalot dograł płasko w pole karne, ale ani Mbeumo, ani Dorgu nie zdołali przeciąć tej piłki.
Niedługo później młody O'Reilly brutalnie przekonał się o intensywności derbów, otrzymując żółtą kartkę za rozpaczliwe trzymanie uciekającego Diallo. Choć Manchester City na moment przejął inicjatywę, ich próby kończyły się na świetnie dysponowanej obronie gospodarzy. W jednym z ataków Semenyo obsłużył Haalanda, jednak mocny strzał Norwega został zablokowany ofiarnym wślizgiem przez Martineza.
Gdy zegar wskazywał blisko godzinę gry, Old Trafford przecierało oczy ze zdumienia po interwencji Donnarummy. Włoski bramkarz, leżąc już na murawie, w nieprawdopodobny sposób zablokował nogą uderzenie Casemiro z zaledwie pięciu metrów. Chwilę później kibice United po raz drugi w tym meczu musieli przełknąć gorycz nieuznanego gola – Bruno Fernandes, wychodząc sam na sam, znalazł się na pozycji spalonej.
Przełom nastąpił po upływie godziny gry. Sprytny drybling Mbeumo zapoczątkował kontratak, który precyzyjnym podaniem pociągnął Fernandes. Bryan Mbeumo nie zmarnował okazji i uderzeniem z dziesięciu metrów po dalekim słupku w końcu przełamał opór Donnarummy! Stadion eksplodował, a sędziowie tym razem bez wahania wskazali na środek boiska.
Prowadzenie nie uśpiło czujności „Czerwonych Diabłów”. Wprowadzony na boisko Matheus Cunha wniósł nową energię, co szybko przełożyło się na wynik. Po serii ataków United, w tym groźnym strzale Diallo, padła druga bramka. Cunha precyzyjnie zagrał za linię obrony, gdzie z impetem wpadł Patrick Dorgu i po minięciu Lewisa uderzył lewą nogą tak mocno, że piłka od słupka zatrzepotała w siatce!
Końcowe minuty to okres całkowitej dominacji gospodarzy i serii zmian taktycznych Michaela Carricka. United było blisko podwyższenia wyniku już w 89. minucie, kiedy Diallo po efektownym rajdzie trafił w słupek. Tuż przed doliczonym czasem na murawie pojawili się Mason Mount oraz Tyler Heaven, zastępując wyczerpanych Shawa i Fernandesa.
Prawdziwa fala emocji uderzyła w doliczonym czasie gry. Amad Diallo ponownie napędził akcję prawym skrzydłem i dograł do Matheusa Cunhy, a ten błyskawicznie obsłużył wbiegającego w pole karne Mounta. Anglik z bliskiej odległości dopełnił formalności, pakując piłkę do siatki. Trybuny wpadły w euforię, jednak radość trwała krótko – po interwencji VAR sędzia wykluczył bramkę, wracając do wyniku 2:0.
Mimo to, końcowy gwizdek przypieczętował zasłużony triumf United nad bezradnym City.
Manchester United 2:0 (0:0) Manchester City
Bramki: Bryan Mbeumo 65’, Patrick Dorgu 76’
Żółte: Diogo Dalot 11’, Luke Shaw 17’ - Rodri 45+, Nico O’Reilly 48', Rico Lewis 75'
Manchester United: Lammens, Dalot, Maguire, Martinez, Shaw (Heaven 90+), Casemiro (Ugarte 81'), Mainoo, Fernandes (Mount 90+), Dorgu, Amad, Mbeumo (Cunha 71')
Manchester City: Donnarumma, Lewis, Khusanov, Alleyne (O'Reilly 46'), Ake, Rodri, Bernardo (Reijnders 80'), Semenyo, Foden (Cherki 46'), Doku (Aït-Nouri 80'), Haaland (Mukasa 80')
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.