Manchester United pokonał Arsenal 3:2 (1:1) w szlagierze 23. kolejki Premier League. Czerwone Diabły w północnym Londynie pokazały się z bardzo dobrej strony. Bramki Bryana Mbeumo, Patricka Dorgu i Matheusa Cunhy dały pierwsze ligowe zwycięstwo na Emirates Stadium od 2017 roku!
» Manchester United pokonał Arsenal (3:2) w 23. kolejce Premier League | Fot. Press Focus
Zaloguj się, aby móc oceniać zawodników!
Michael Carrick w północnym Londynie postawił na ten sam skład, co w starciu z Manchesterem City (2:0). Czerwone Diabły nie zaczęły jednak pojedynku z Arsenalem z taką samą pewnością, jak z The Citizens. Inicjatywę od początku przejawiali Kanonierzy.
Stwarzanie sytuacji nie przychodziło Arsenalowi łatwo, bo Manchester United prezentował dobrą grę w defensywie. Pierwszą naprawdę groźną sytuację obserwowaliśmy dopiero w 18. minucie. Declan Rice dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, walkę o pozycję z Casemiro wygrał Martin Zubimendi, strzelił głową, a kapitalną interwencję na linii zanotował Senne Lammens.
Arsenal wyraźną przewagę udokumentował w 29. minucie i zrobił to w dość przypadkowy sposób. Bukayo Saka zagrał piłkę spod linii końcowej do Martina Odegaarda, ten posłał piłkę w kierunku Jurriena Timbera na czwarty mecz, a futbolówka niefortunnie odbiła się od nogi Lisandro Maritneza i wpadła do bramki Manchesteru United.
Czerwone Diabły stosunkowo szybko wróciły do gry, bo w 37. minucie z bramki na 1:1 cieszył się Bryan Mbeumo. Kameruńczyk skorzystał z prezentu, który sprawił mu Zubimendi. Hiszpan chciał wycofać piłkę do swojego bramkarza, ale podał do Mbeumo. Gracz United minął Davida Rayę i posłał futbolówkę do pustej bramki.
Manchester United po wyrównaniu stanu rywalizacji uwierzył, że może coś ugrać w północnym Londynie i do końca pierwszej połowy prezentował się nieźle. W 45. minucie sprytną piłkę do Bryana Mbeumo zagrał Bruno Fernandes. Kameruńczyk chciał przelobować Rayę z linii 16. metrów, ale uderzył nad poprzeczką.
Druga połowa zaczęła się znakomicie dla Manchesteru United. Czerwone Diabły bardziej szanowały piłkę i dłużej rozgrywały swoje akcje. W 51. minucie goście wyprowadzili szybki atak. Bruno Fernandes zagrał do Patricka Dorgu, ten huknął ile miał tylko siły z szesnastu metrów, piłka odbiła się od poprzeczki i ugrzęzła w siatce! Duńczyk chyba rozstrzygnął plebiscyt na bramkę miesiąca w Premier League.
Mikel Arteta nie był zadowolony z tego, co widział na murawie Emirates Stadium, bo szkoleniowiec Kanonierów w 57. minucie zdecydował się na poczwórną zmianę. Plan Manchesteru United zakładał natomiast cierpliwe wyczekiwanie na błąd przeciwników.
Piłkarze Michaela Carricka prezentowali się znakomicie w grze obronnej i nie dopuszczali Kanonierów do sytuacji strzeleckich. W 82. minucie kąśliwe uderzenie na krótki słupek posłał Bukayo Saka. Czujność w bramce zachował jednak Senne Lammens.
Chwilę później Arsenal dopiął swego i wyrównał stan rywalizacji po rzucie rożnym. Po dośrodkowaniu Saki w polu karnym Czerwonych Diabłów mieliśmy duże zamieszanie. Źle z bramki wyszedł Lammens, w szesnastce zrobił się ogromny „kocioł”. Na trzecim metrze piłkę uderzył Mikel Merino, z bramki próbował wybić Benjamin Sesko, ale zrobił to zza linii bramkowej.
Manchester United odpowiedział błyskawicznie. W 87. minucie Czerwone Diabły znów prowadziły na Emirates Stadium! Kobbie Mainoo odegrał piłkę do Matheusa Cunhy, ten miał mnóstwo miejsca przed polem karnym, strzelił precyzyjnie po długim rogu i Raya był bez szans!
Czerwone Diabły korzystnego wyniku nie oddały już do końca i zgarnęły komplet punktów w północnym Londynie!
Arsenal – Manchester United 2:3 (1:1)
Bramki: Lisandro Martinez 29’ (sam.), Mikel Merino 84’ – Bryan Mbeumo 37’, Patrick Dorgu 51’, Matheus Cunha 87’
Arsenal: Raya – Timber, Saliba, Gabriel, Hincapie (White 57') – Rice, Zubimendi (Merino 57'), Odegaard (Eze 57') – Saka, Jesus (Gyokeres 57'), Trossard (Madueke 75')
Manchester United: Lammens – Shaw, Maguire, Martinez, Dalot – Casemiro, Mainoo – Dorgu (Sesko 81'), Fernandes, Amad (Mazraoui 89') – Mbeumo (Cunha 69')
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.