Kilerek7: I właśnie po takich meczach mam dylemat co do Carricka i tej drużyny, jak oni w końcu grają, potrafią spiąć się na czołówkę, czasem przepchnąć mecz aby za moment grać flaki z olejem na totalnym minimum licząc na jakiś zryw. Ten sezon Carricka nazwałbym szczęśliwym przypudrowaniem tego co zostawił Amorim, kilka zmian i maszyna trochę ruszyła, ale nadal się wlecze. Mecze w których naprawdę graliśmy konkretnie było niewiele, reszta to szczęście, błysk lub jakiś chwilowy zryw. Nie pamiętam meczu, gdzie 90 minut była pełna dominacja, dużo akcji, szans na bramkę ostatnio. Pomijam już tutaj kadrę, bo każdy wie, że sporo tutaj jest słabych graczy. Mam co do Carricka mieszane uczucia, dużo osób już przyrównuje go do SAFa, może od strony mentalnej, takiego poklepywania po plecach piłkarzy, atmosfery to tak, Ole też tak robił, ale SAF miał temperament ala Conte, dlatego żuł gumę, bo by mu żyłka pękła, on przy takiej grze jak dziś by krzyczał jak opętany cały czerwony ze złości, a Carrick cokolwiek się nie dzieje to zen i stoicki spokój, nie wiem czy to dobre podejście, bo czasami drużynę trzeba pobudzić, a jak ktoś gra dno to powinien dostać reprymendę a nie nic się nie stało. Z taką grą, jeśli to można nazwać grą, to w LM długo się nie posiedzi, nie widzę tutaj wciąż tego wyczekiwanego stylu, jest taka gra nieprzewidywalna, chaotyczna. Po jednym meczu wychwalasz jakiegoś piłkarza, po czym on znika na kolejne i jak takiego gracza oceniać? Mówię to wygląda jak przebudzenie kolosa, ale kolos jeszcze się snuje na nogach.