Prywatność na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Cookies wykorzystywane są m.in. do personalizacji reklam. Szczegółowe informacje na temat plików cookies znajdziesz w dziale Polityka Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia naszego Regulaminu.

Akceptuję pliki Cookies i Regulamin

Konferencja prasowa Mourinho przed meczem z Sevillą

» 12 marca 2018, 18:32 - Autor: Rio5fan - Źródło: MUTV
Piłkarze Manchesteru United nie mieli zbyt wiele czasu na świętowanie sobotniego zwycięstwa 2:1 nad Liverpoolem. Już we wtorek na Old Trafford stawi się bowiem Sevilla, która powalczy z Czerwonymi Diabłami o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
Konferencja prasowa Mourinho przed meczem z Sevillą
» Podopieczni José Mourinho we wtorek podejmą na Old Trafford Sevillę
José Mourinho w poniedziałkowe popołudnie wziął udział w konferencji prasowej poprzedzającej rewanżowe starcie z klubem z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán.

Scott McTominay został powołany do reprezentacji Szkocji przez Alexa McLeisha. Jaki postęp poczynił ten chłopak na przestrzeni ostatnich sześciu miesięcy?
– Scott wykorzystuje na naukę każdą minutę spędzoną na boisku i poza nim. Jest skromny i chce się uczyć. Nie zabiega o czołówki gazet. Zamiast tego koncentruje się na ciągłym doskonaleniu i byciu przydatnym dla zespołu. Scott dostawał coraz więcej szans wobec kontuzji Carricka, Fellainiego, Pogby czy Herrery. Praktycznie wszyscy pomocnicy w tym sezonie zmagali się z urazami. Scott zyskiwał minuty gry oraz doświadczenie. Wiadomo, że najlepszym sposobem na naukę jest przebywanie na boisku. Pamiętam, że na początku McTominay nie łapał się nawet na ławkę rezerwowych, ale zabieraliśmy go na mecze jako dodatkowego zawodnika. Przy okazji każdej przerwy czy spotkania zespołu Scott uważnie słuchał. Myślę, że to wynika z jego skromnej natury. Dzięki temu stał się dobrym zawodnikiem dla nas.

Pański zespół w spotkaniu z Sevillą będzie potrzebował goli. Czy może je zapewnić Marcus Rashford?
– Przeczytałem kilka słów wypowiedzi najgorszego menadżera w historii Premier League, czyli Franka De Boera. Siedem meczów, siedem porażek, zero strzelonych goli. Frank powiedział, że szkoda dla Marcusa, że ma takiego menadżera, ponieważ zależy mi tylko na wygrywaniu. Gdyby Marcus pracował u De Boera, nauczyłby się, jak przegrywać. Staram się zapewnić temu dzieciakowi jak najlepszą edukację. Muszę oddać zasługi pracującym w akademii ludziom, którzy byli odpowiedzialni za rozwój Marcusa. Podziękowania należą się również panu Van Gaalowi, pod wodzą którego Rashford rozegrał swój pierwszy sezon w dorosłym zespole. Jeśli spojrzy się na liczby Marcusa za mojej kadencji, to prawdopodobnie wyjdzie na to, że jest w czołowej piątce zawodników pod względem liczby minut spędzonych na boisku. To samo dotyczy Scotta McTominaya. Najlepszą rzeczą, jaka może się przydarzyć takiemu dzieciakowi, są kolejne doświadczenia. Marcus je zdobywa. Myślę, że Gareth Southgate nie obraził się, że kilka minut z naszej rozmowy dotyczyło właśnie Rashforda. Selekcjoner również dobrze wie, na co stać tego zawodnika. Już teraz Marcus rozegrał wiele meczów dla Manchesteru United. Niektóre zaczyna w podstawowym składzie, w innych pojawia się na boisku z ławki rezerwowych. Ma 20 czy 21 lat. Oczywiście, że nie za każdym razem Marcus pojawia się w wyjściowym składzie. Przed meczem z Liverpoolem powiedziałem jednak, że to zawodnik, któremu można ufać. Zapewne niewielu z was spodziewało się, że znajdzie się w podstawowym składzie w sobotę. Zaczął od pierwszej minuty i rozegrał bardzo dobry mecz. Nie mówię tutaj tylko o dwóch strzelonych golach. Dla mnie analiza występu daleko wykracza poza liczbę zdobytych bramek czy asyst. Według mnie na występ piłkarza należy patrzeć globalnie. Jestem bardzo zadowolony z Marcusa.

Jak wielki jest dla pana ten tydzień w kontekście całego sezonu?
– Jutro jest ważniejsze od soboty. W sobotę graliśmy o punkty, a możemy ich zdobyć jeszcze 24. Postaramy się zakończyć ligę w czołowej czwórce, a jeśli będzie to możliwe, to na trzecim lub drugim miejscu. Jutro i w kolejną sobotę czekają nas spotkania, po których przejdziemy do następnego losowania lub nie. Oczywiście, mecze play-off stają się ważniejsze od kolejek ligowych.

Wygrał pan Ligę Mistrzów dwukrotnie...
– Naprawdę? Udało mi się to?

Tak, gratulacje.
– Uff...

...jak dobrze pański zespół jest więc przygotowany do tego, by wygrać Ligę Mistrzów w tym sezonie?
– Uważam, że nie jesteśmy jedną z najlepszych drużyn w tych rozgrywkach. Myślę jednak, że kiedy docierasz do ćwierćfinału, wszystko może się wydarzyć. W 1/8 finału droga wydaje się naprawdę długa. Później zaczynasz jednak czuć woń półfinału. W ćwierćfinale pozostajesz w gronie najlepszych, ale wszystko może się zdarzyć. Zobaczymy, co wydarzy się jutro. Spodziewam się bardzo trudnego meczu. Gramy przeciwko ekipie, która nie przegrała z Liverpoolem. Zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. Mówię o Liverpoolu, ponieważ to przykład bardzo dobrego zespołu. Rezultat pierwszego meczu pozostawia kwestię awansu otwartą. W tym momencie nie czuję, byśmy mieli jakąkolwiek przewagę. Spróbujemy udowodnić, iż jesteśmy lepsi, ale rzeczywistość jest taka, że teraz nie mamy żadnej przewagi.

Jak ważne dla pana zespołu było wygranie Ligi Europy w poprzednim sezonie? Co będzie dla pana dobrym osiągnięciem w tych rozgrywkach?
– Sądzę, że był to nasz najważniejszy mecz w europejskich pucharach na przestrzeni kilku ostatnich lat. To zwycięstwo przywróciło nas do naturalnego otoczenia Manchesteru United, czyli Ligi Mistrzów. Tamten triumf był bardzo ważny, ponieważ zakończyliśmy ligę poza czołową czwórką. Jeśli jutro uda nam się wygrać i awansować do ćwierćfinału, to uznam to za dobre osiągnięcie. W przypadku awansu będziemy mieli hipotetyczną szansę na końcowy triumf. Jeżeli pokonamy Sevillę, to na pewno nie przystąpimy do starcia z kolejnym rywalem z myślą, że nie mamy żadnych szans. Największy problem, jaki obecnie mamy i jaki musimy rozwiązać, nosi jedno imię. Sevilla.

Na Alexisa Sáncheza ostatnio spadła duża krytyka. Byłem jednak na treningu i widziałem, że Alexisa przyszedł na trening dziesięć minut wcześniej, niż jego koledzy. Czego spodziewa się pan po takim zawodniku w tak ważnym meczu?
– On zawsze przychodzi dziesięć minut wcześniej niż reszta. Zawsze jest pierwszy na boisku. Nie widzę w tym żadnego problemu. A krytyka? W tym momencie w Anglii krytykuje się prawie wszystkich. Nie mówię wszystkich, ale prawie wszystkich. Alexis nie jest dzieckiem. To jest chłopak, który ma już wiele lat doświadczenia. Nie sądzę, by łatwo było grać w takiej drużynie jak Barcelona czy reprezentacja Chile. Gra w tych drużynach uczy, jak radzić sobie z presją. Od przyszłego sezonu Alexis z pewnością będzie radził sobie lepiej. To normalne. Jutro oczekuję, że razem z kolegami wygra mecz. Nie spodziewam się niczego na poziomie indywidualnym. Chcę tylko wygrania meczu. Tylko to mnie interesuje.

Niektórzy uważają, że Manchester United powinien mieć w dorobku więcej, niż trzy tytuły w Lidze Mistrzów. Czy pan się z tym zgadza? Czy pański zespół jest gotowy, żeby powiększyć ten dorobek?
– Jeszcze nie. Kiedy zespół dochodzi jednak do ćwierćfinału, wszystko jest możliwe. W tym momencie mam w głowie tylko Sevillę. Jeżeli awansujemy, to kolejnym rywalem będzie dla nas wielki europejski zespół. Spróbujemy.

Chciałbym zapytać pana o plany UEFA dotyczące kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Drużyny z Hiszpanii, Anglii, Włoch i Niemiec. Ostatnią drużyną spoza tych krajów, która wygrała Champions League, było prowadzone przez pana FC Porto w 2004 roku. Czy uważa pan, że te zmiany sprawią, że zespołom takim jak Porto będzie jeszcze trudniej o powtórzenie takiego sukcesu?
– Naprawdę tego dokonałem? Hmm... to dobre osiągnięcie. Jestem zadowolony z tego rozwiązania, ponieważ pracuję w Anglii. Jestem brutalnie szczery. Czwarte miejsce hipotetycznie może przypaść nam w udziale, więc jestem bardzo zadowolony. Dla angielskich zespołów lepiej będzie awansować, niż grać w ostatniej rundzie kwalifikacji, która zawsze jest ryzykowna. Myślę, że wszyscy menadżerowie z czołowych drużyn w Premier League będą mieli taki sam pogląd.

Czy brak obecności wśród ośmiu najlepszych drużyn Ligi Mistrzów byłby klęską?
– Czy to byłaby klęska... Nie wiem, co mam ci odpowiedzieć, naprawdę. Wygraliśmy 2:1 z Liverpoolem, a po zakończeniu meczu niektórzy mówili, że to była porażka. Mogę sobie wyobrazić, że nasze odpadnięcie zostanie odebrane jako klęska. Dla mnie osobiście to bardziej byłoby rozczarowanie. Nie sądzę, by Manchester United był faworytem do wygrania Ligi Mistrzów. Nawet kiedy remisujesz na wyjeździe. 0:0 to nie jest zbyt dobry wynik. Mamy jednak możliwość rozstrzygnięcia dwumeczu na własnym stadionie. Nie musimy wygrać 3:0 czy 4:0, potrzebujemy po prostu zwycięstwa. 1:0, 2:1, 5:4 czy 8:7. Brak zwycięstwa byłby rozczarowaniem.

« Poprzedni news
Zapowiedź 1/8 finału Ligi Mistrzów: Manchester United vs Sevilla
Następny news »
Sevilla: David, zachowaj wszystko co najlepsze na mundial!


Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.

Komentarze (4)


nani3210: Komentarz zedytowany przez usera dnia 12.03.2018 21:57

Ale pocisnął po De Boerne
» 12 marca 2018, 21:56 #4
Spadkobierca: Co tu cisnąć? De Boer to trener pomyłka. Ajax wygrał z nim 4 tytuły tylko dlatego, że nie było żadnej konkurencji. Pojawiło się PSV i pokazał swój geniusz trenerski.
» 13 marca 2018, 11:46 #3
kckMU: "Nie sądzę, że łatwo grać w takiej drużynie jak Barcelona czy reprezentacja Chile."

Papcio daje smutnego lajka.
» 12 marca 2018, 18:58 #2
karolmanu3: Mou o McTominay: Nie zabiega o czołówki gazet. Zamiast tego koncentruje się na ciągłym doskonaleniu i byciu przydatnym dla zespołu.
Ładnie podsumował;) mógłby to dla naszego Pogbusia powiedzieć.
» 12 marca 2018, 18:53 #1
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby będą banowane bez możliwości odwołania.

Przejd> do góry strony