Zdaniem byłego pomocnika Manchesteru United na szczególne słowa uznania zasłużyli Scott McTominay i Fred.
– Ważną rzeczą w spotkaniu z Manchesterem City była odpowiednia linia pomocy. Manchester United to zrobił. Fred i McTominay mieli wielkie zadanie do wykonania, ale widać było, jak grali blisko siebie, jak zwarte były szeregi zespołu. City nie miało miejsca – mówi Scholes.
– Fred i McTominay wygrywali piłki i inicjowali kontry. To działało perfekcyjnie. Najlepsi piłkarze Manchesteru City to bezsprzecznie De Bruyne i Gundogan. Jeśli ich powstrzymasz, to robisz wielki krok w kierunku powstrzymania całego Manchesteru City. Ta dwójka nie miała wpływu na mecz.
– Piłkarze United wiedzieli, że muszą być zwarci, musi być ciasno w linii pomocy. Ten plan wypalił idealnie – stwierdza Scholes.
Legendarny pomocnik dodaje, że kluczem do sukcesu Manchesteru United w ważnych meczach jest dorzucanie bramek przez piłkarzy takich jak Luke Shaw. Angielski obrońca w drugiej połowie podwyższył wynik na 2:0.
– Muszą to robić, zwłaszcza w ważnych meczach. Każdy myśli o Fernandesie, Rashfordzie i Martialu. Ale fajnie, że swój wkład mają także pozostali – przyznaje Paul.
– Nie było to najczystsze uderzenie, ale Shaw uderzał zza zasłony. Zawodnicy muszą dorzucać coś od siebie, jeśli United mają wygrywać. Gdy grasz z Manchesterem City, to nie możesz polegać na tych samych zawodnikach, co zawsze.
– Manchester United zagrał bardzo dobrze, zasłużył na zwycięstwo. Jeśli pozostali piłkarze będą dorzucać od siebie bramki, to będą wygrywać więcej takich meczów.
– Przy tej bramce widzieliśmy trochę szaloną postawę Cancelo w defensywie. Henderson wyrzutem z bramki ograł 5-6 piłkarzy, a Shaw zrobił resztę – dodaje Scholes.
Manchester United nie ma zbyt wiele czasu, aby cieszyć się z derbowego zwycięstwa. W czwartek Czerwone Diabły podejmą AC Milan w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy.