Kapitan Czerwonych Diabłów w obecnym sezonie należy do najlepszych graczy w Premier League. Fernandes zapisał na swoim koncie 18 asyst i celuje w pobicie rekordu, który należy do Thierry’ego Henry’ego i Kevina de Bruyne (20 asyst). Portugalczyk ma spore szanse na tytuł Piłkarza Sezonu w angielskiej ekstraklasie.
– To wielki przywilej być branym pod uwagę w takich rozmowach. To prawda, że chcesz wygrywać nagrody z zespołem. Ale indywidualne wyróżnienia również zawsze są bardzo miłe. Glosują inni piłkarze i to ma inne znaczenie, bo grasz przeciwko nim. Jeśli postrzegają cię jako jednego z najlepszych w lidze to jest to wielki przywilej – stwierdził Fernandes w rozmowie z
BBC Sport.
Marzenia ważniejsze niż pieniądze
Portugalczyk w studiu z Wayne’em Rooneyem poruszył również kwestię niedoszłego transferu do Arabii Saudyjskiej.
– Zostałem, bo uznałem, że nadal mam coś do zaoferowania klubowi. Oczywiście sporo się działo, bo w Arabii Saudyjskiej można zarobić ogromne pieniądze. Dobrą rzeczą w mojej rodzinie jest to, że moja żona twardo stąpa po ziemi tak jak ja – powiedział Fernandes.
– Zdajemy sobie sprawę, że nie chcemy być najbogatszymi ludźmi na świecie. Chcemy być tymi, którzy osiągają marzenia i mają dobre życie ze swoimi dziećmi, odnoszą tak duże sukcesy, jak to tylko możliwe.
– Słowa mojej żony brzmiały: „Czy zrealizowałeś swoje marzenia? Czy osiągnąłeś wszystko, czego chciałeś?”. Ta drobna rzecz pozwoliła mi uświadomić sobie, że nadajemy na tych samych falach. Próbujmy i zobaczymy, gdzie mnie to zaprowadzi.
– Nie chciałem opuszczać klubu w momencie, w którym mieliśmy problemy – dodał Fernandes.
Kontrakt Bruno Fernandesa z Manchesterem United obowiązuje do czerwca 2027 roku i zawiera opcję przedłużenia o dodatkowy sezon.
Czerwone Diabły chcą podpisać z Portugalczykiem nową umowę i zatrzymać go w Teatrze Marzeń jeszcze dłużej.