Manchester United długo bił głową w mur w starciu z The Bees. Dopiero bramki Scotta McTominaya w doliczonym czasie gry dały drużynie cenny komplet punktów. Oto, co miał do powiedzenia holenderski menadżer w pomeczowych wywiadach dla MUTV i innymi nadawcami.
PUNKT ZWROTNY?– To musi być punkt zwrotny. To odzwierciedla nasz sezon to tej pory. Trzeba wierzyć i widzicie, że kibice wierzyli. Trzymają się razem. Fani nas wspierają i napędzają. Mieliśmy swój plan i tutaj duży komplement dla drużyny. Trzymali się planu. Cały czas próbowali. Później w odpowiednim momencie wprowadzasz piłkę w szesnastkę. Oczywiście musieliśmy tam przesunąć większą liczbę zawodników. To właśnie zrobiliśmy w ostatnich 30 minutach i zostaliśmy za to nagrodzeni.
OGRANICZENIE LICZBY BŁĘDÓW– Zawsze może być lepiej, ale nie może być tak, że oddajemy bramkę i rozmawiamy tylko o faktach. Zawsze mówimy o wynikach. Myślę, że były dobre okresy w naszej grze. Patrzę na ten mecz i widziałem dobre momenty, dobre tempo. Kreowaliśmy sobie okazje, kontrolowaliśmy mecz długimi okresami. Podkreślę, że nie można w tak łatwy sposób oddawać goli. Nie na naszym poziomie. Musimy spisywać się lepiej i brać większą odpowiedzialność. Inaczej będzie trudno wygrywać mecze.
DZIEŃ MCTOMINAYA– Scott daje energię na boisku. Potrafi zdobywać bramki, a jego chęć do gry jest bardzo duża. Żywi mocne uczucia do tego klubu, wkłada w grę całe swoje serce. Zawsze będzie bronił barw tego klubu i walczył dla niego.
KONSEKWENCJA– Myślę, że fani widzą, że każdy daje z siebie wszystko. Trzeba to robić zawsze i nie można się wyłączać. Trzeba być bardziej konsekwentnym. Kiedy to będziemy robić, to osiągniemy sukces.
REAKCJA NA PORAŻKI– Po tych wszystkich potknięciach nie było drużynie łatwo. Widać natomiast więź i chęć walki jeden dla drugiego. Zawsze trzeba to robić. W meczu z Galatasaray zawiedliśmy siebie w określonych sytuacjach. Tak nie może być. Gdy grasz mecz, to musisz być w nim przez 95-100 minut.