Rozgrywki w Wielkiej Brytanii, podobnie jak w większości krajów w Europie, zostały wstrzymane w związku z pandemią koronawirusa. Oficjalnie przerwa w Premier League potrwa przynajmniej do 30 kwietnia, ale eksperci są przekonani, że nie uda się opanować sytuacji na tyle, aby piłkarze i kibice mogli bezpiecznie wrócić na stadiony.
Kwestia ewentualnego anulowania sezonu budzi spore emocje, bo prowadzący w tabeli Liverpool ma 25 punktów przewagi nad drugim Manchesterem City. The Reds byli na najlepszej drodze po swój pierwszy tytuł mistrza Anglii od 30 lat. Nie wiadomo także, jak rozstrzygnąć kwestie związane ze spadkiem z angielskiej ekstraklasy.
– Uważam, że sezon w Premier League powinien zostać anulowany. Trzeba go unieważnić – mówi Rio Ferdinand.
– Wiem, że zaraz pojawi się wielu kibiców Liverpoolu, którzy stwierdzą: „Rio, mówisz tak, bo grałeś dla Manchesteru United”.
– Nie widzę natomiast rozwiązania bez narażania zdrowia. To proste. Cała ta dyskusja o grze za zamkniętymi drzwiami... Wciąż będą musieli tam pojawić się zawodnicy. Czy piłkarze nie są częścią społeczeństwa?
– Są zawodnicy, którzy mogą zachorować, którzy mogą nie dojść do siebie lub złapać coś od kogoś i wtedy zarazić innych. Nie będzie to w porządku. Nie są to równe zasady, nie jest to dobre rozwiązanie.
– Na stadionie będą ludzie, ochroniarze i wszyscy będą ryzykować. Całe to gadanie: „wygramy tytuł”, „ten i ten zespół spadnie”, trzeba odłożyć na bok. Chodzi o życie i śmierć, o społeczeństwo, o ważniejsze rzeczy. Piłka nożna w tym wszystkim nie jest aż tak ważna.
– Słuchajcie, wszyscy kochamy futbol, ale to nie jest kwestia życia lub śmierci. Gdy dochodzi do takich sytuacji, to zdrowie ludzi trzeba przedłożyć nad wszystko – dodaje Ferdinand.