LukAi: Ale się niektórym odklejka włączyła. Czy wy oglądaliście mecz, czy tylko bramki i wynik na koniec? W pierwszej połowie Arsenal nas zdominował, nikt nie zauważył Bruno który jest totalnie odcięty i nie ma do kogo podać, zamiast wyprowadzać kontrataki dosłownie stał albo człapał z piłką bo nie wiedział co zrobić. Mina Carricka przy wyniku 1:0 czerwona jak burak i oczy nie wiedzące co zrobić. Nagle fartowna bramka z głupiego błędu daje nam oddech. Prawda jest taka, że piłkarsko nie istnieliśmy na tle Arsenalu, gnietli nas w pierwszej połowie jak chcieli. Myślicie, że Carrick to tak specjalnie nas poustawiał żeby wybijali na rożne przeciwko drużynie, która jest skuteczna ze stałych fragmentów? Zamurował bramkę i liczył na kontry, które w pierwszej połowie Arsenal (póki mieli siły) wyeliminował absolutnie. Ja nie widzę tu żadnego genialnego zmysłu taktycznego czy schematów rozgrywania, który by rokował na przyszłość. W drugiej połowie Arsenal nie dał rady kondycyjnie. Przecież kilka dni temu grali z Interem w LM. Dwie bramki to strzały z dystansu po indywidualnych akcjach, jakich za Amorima wypracowanych było znacznie więcej. Jedyna różnica, że były celne, ale to już nie jest wina manadżera ale indywidualnej pracy Dorgu na treningach, i nie ukrywajmy szczęścia. Porównajcie sobie ten mecz z meczem na otwarcie sezonu z Arsenalem świeżo po okresie przygotowawczym. Kto był w tamtym spotkaniu dominujący i kto sobie wypracowywał sytuacje? Naprawdę wolicie grać tak jak dzisiaj cofniętym autobusem i strzałami na farcie? Trzeba być ślepym aby nie widzieć, że czysto piłkarsko to jest krok w tył. Ale oczywiście wszyscy patrzą na wynik i to rozumiem. Oczywistym jest też, że jest to patrzenie cholernie ograniczone. Carrick zrobił na razie rzeczy oczywiste czyli ustawienie Bruno wyżej i być może dał im świeżą motywację. Na razie Carrick nie zrobił nic co by dawało mu papier na bycie menadżerem i nie sądzę aby to zrobił do końca swojej kadencji.