Prywatność na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików cookies, aby zapewnić Wam wygodę, bezpieczeństwo i komfort użytkowania stron. Cookies wykorzystywane są m.in. do personalizacji reklam. Szczegółowe informacje na temat plików cookies znajdziesz w naszym dziale Polityka Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia naszego Regulaminu.

Akceptuję pliki Cookies i Regulamin

Aberdeen 0:2 Manchester United

» 12 lipca 2008, 16:07 - Autor: rogi - źródło: wlasne
Manchester United od zwycięstwa 2:0 (1:0) z Aberdeen rozpoczął przygotowania do nowego sezonu. Bramki zdobyli Michael Carrick i Wayne Rooney. Mecz rozegrano z okazji 25. rocznicy zdobycia przez Szkotów Pucharu Zdobywców Pucharów, w którym ćwierć wieku temu pokonali Real Madryt.
Aberdeen 0:2 Manchester United
» Manchester United od zwycięstwa 2:0(1:0) z Aberdeen rozpoczął przygotowania do nowego sezonu. Bramki zdobyli Michael Carrick i Wayne Rooney.
Od początku meczu można było zauważyć, że Manchester United bardzo chce, jednak Aberdeen nie miało zamiaru tanio sprzedać skóry. Piłkarze Diabłów wyraźnie byli rozluźnieni, czasem nawet zbyt bardzo. Szczególnie pomoc, na której środku zagrali dzisiaj Carrick i Scholes zdawała się być chwilami na innym boisku. Jeden z graczy szkockiej drużyny w 4. minucie wręcz ośmieszył podwórkowym trickiem Michaela. Na szczęście Anglik naprawił swój błąd, zanim jego rywal zdołał zapoczątkować groźną akcję.

Kilka słów o strojach. Czerwone Diabły po raz pierwszy w tym sezonie zaprezentowały się w nowych, wyjazdowych strojach. Piłkarze z pola ubrali dzisiaj białe koszulki, do tego niebielskie spodenki, a bramkarz żółtą bluzę, trochę przypominającą krojem te, z mistrzostw Europy, do której dopasowano czarne spodenki. Sir Alex Ferguson poważnie potraktował dzisiejszą uroczystość i ubrał się w koszulę pod krawatem.

Zdecydowanie w szeregach gości wyróżniał się od pierwszych minut Wayne Rooney, jednak po wyspiarzu widać było brak ogrania. W ciągu pierwszych dziesięciu minut zdołał kilka strzałów na bramkę, jednak, żaden nie stworzył wyraźnego zagrożenia.

Co ważne obrona zaprezentowała dość dobry poziom, jak na początek sezonu. Okazuje się, ze szeregi defensywne mogą sprawnie funkcjonować nawet bez Ferdinanda, czy Evry. Na lewej flance zagrał bowiem Silvestre, w środku Brown z Vidicem, a na prawej weteran, Gary Neville W bramce, po raz pierwszy w karierze, stanął z numerem 40 Amos. Jest on wychowankiem akademii Manchester United.

W 20. minucie mogło zrobić się ciekawie, bowiem piłkę do bramki skierował gracz Aberdeen. Jednak gdy już biegł cieszyć się z trafienia, jego zapał ostudził jednak arbiter liniowy, który podniósł chorągiewkę, a sędzia główny odgwizdał spalonego. Było to jednak dobre ostrzeżenie dla obrony, która wyraźnie zaspała oraz dla młodego bramkarza, który popełnił mały błąd wychodząc do piłki.

Po zdobyciu bramki gospodarze złapali wiatr w żagle. W ciągu kolejnych kilku minut mieli parę okazji, jednak żadna z nich nie zmusiła do wysiłku młodego bramkarza Manchester United. Po pół godzinie gry, to znowu Czerwone Diabły przejęły inicjatywę, jednak wyraźnie widać było, że to mecz towarzyski, a piłkarze niejednokrotnie woleli odłożyć nogę, aniżeli nabawić się niepotrzebnej kontuzji.

W 36. minucie gorąco zrobiło się pod bramką Aberdeen. Po rzucie rożnym żaden z obrońców nie zdecydował się wybić piłki, przez co dopadł do niej Scholes. Anglik nie strzelił na bramkę z 7 metrów, lecz próbował podać piłkę do boku, do Giggsa, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Jakby jednak nie patrzeć, była to akcja w iście diabelskim stylu - rozbrojenie przeciwnika w jego własnym polu karnym.

Na pięć minut przed końcem próbował Rooney, jednak jego strzał zablokowany i mieliśmy rzut rożny. Po tym stałym fragmencie gry piłka trafiła do Scholesa, a gdy wszyscy mili już przed oczami replikę gola z Barceloną, jak spod ziemi wyrósł obrońca, blokujący uderzenie Anglika. Dobijać chciał jeszcze Neville, ale piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.

I gdy wszystkim wydawało się już, że to już koniec emocji w pierwszej połowie, w 45. minucie Wayne Rooney pobiegł z piłką w akcji sam na sam z bramkarzem. Towarzyszył mu tylko jeden obrońca, będący o krok za Wazzą. Tuż przed goalkeeperem gospodarzy Rooney wykonał zwód, na który dał nabrać się bramkarz i zahaczył Anglika za nogi. Sędzia nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny. Na 11. metrze do piłki podszedł, pod nieobecność Ronaldo, Carrick i pewnym strzałem umieścił piłkę w prawym, dolnym rogu bramki.

Zatem do przerwy mieliśmy wynik 1:0. Oglądając grę Manchester United, można było zauważyć, że z każdą minutą spotkania podopieczni Fergusona grają coraz pewniej, uczą się nowych zagrań. Miejmy nadzieję, że w miarę upływu czasu, Manchester United będzie nadal się rozwijać, aby po raz kolejny obronić tytuł mistrza kraju.

W drugiej połowie Fergie zdecydował się na trzy zmiany. Z boiska zeszli Neville, Martin oraz Vidic, a w ich miejsca pojawili się odpowiednio - Eagles, O'Shea i Simpson. W szeregach gospodarzy natomiast nastąpiło o wiele więcej zmian tak, że Czerwone Diabły wyszły na mecz z zupełnie inną drużyną.

Chwilę po rozpoczęciu drugiej odsłony spotkania, szansę wykazania się, dostał młody bramkarz Diabłów - Ben Amos. Jak się okazało dwukrotnie świetnie powstrzymał natarcia Aberdeen - najpierw przy rzucie rożnym sparował piłkę na słupek, przez co wyszła później na rzut rożny, a chwilę potem złapał nieprzyjemny strzał po ziemi.

W 56. minucie bardzo bliski pokonania bramkarza gospodarzy był Rooney. Wymienił on kilka podań z Eaglesem, po czym dostał piłkę przed polem karnym. Tam znalazł sobie trochę miejsca, aby oddać strzał. Jak się okazało była to trafna decyzja, bo piłka dosłownie o kilka centymetrów minęła bramkę rywali.

Już cztery minuty później ogromnym sprytem wykazał się Ryan Giggs. Walijczyk zamiast silnie strzelać głową, po otrzymaniu piłki od Rooneya na 8 metrze, zauważył wysuniętego bramkarza i zdecydował się lobować, Jego strzał jednak trafił jedynie w poprzeczkę. Chwilę później Brown, Scholes i Giggs zeszli z boiska, a w ich miejsce pojawili się Evans, Campbell i Gibson.

I oto w 70. minucie mamy drugą bramkę! Jej strzelcem ten, który najbardziej na nią zasługiwał, czyli Rooney! Akcję zapoczątkował Carrick, który ze środka zagrał na prawe skrzydło do Fletchera. Ten bez asysty żadnego z obrońców nie miał problemów, aby dośrodkować w pole karne, gdzie na piłkę czekał Rooney i strzałem głową pokonał bramkarza.

Sir Alex Ferguson zobaczył już dość ze strony Rooneya. Z tego powodu chwilę po zdobyciu bramki zmienił swojego najlepszego gracza. Z bramki zszedł także Amos, a w jego miejsce z numerem 41 pojawił się Woods, także z Akademii Manchester United.

I dopiero w 80. minucie pierwszy sprawdzian przeszedł Gary Wood, jak się okazało zdał go bardzo dobrze. Młody bramkarz złapał strzał po ziemi tuż sprzed pola karnego. Chwilę później zapachniało grozą pod jego bramką, gdy dostał podanie od obrońcy i trochę za późno wystartował do piłki, przez co dopadł do niego napastnik. Jak się okazało, znakomicie radzi sobie on także z grą nogami, więc zażegnał zagrożenie. Trzeba przyznać, że rośnie kadra bramkarska w Manchester United, więc van der Sar powinin mieć godnych następców w najbliższych latach.

Cztery minuty później groźnie pod bramką Aberdeen. Faulowany Carrick i mieliśmy rzut wolny z 17 metrów. Niestety sam poszkodowany nie wykorzystał go i nadal było 2:0.

Czerwone Diabły wyraźnie usypiały rywali krótkimi podaniami, jednak w pewnym momencie Simpson przedarł się pod pole karne, podał do Eaglesa, ten oddał mu piłkę, i pierwszy z nich oddal strzał pod poprzeczkę, jednak bramkarz nie dał się zaskoczyć. Ostatnim ciekawym wydarzeniem tego meczu był chybiony lob Crisa Eaglesa.

Zatem Manchester United wygrał pierwszy przedsezonowy mecz z Aberdeen. To zwycięstwo przyszło podopiecznym Fergusona raczej łatwo, a samo spotkaniu miało raczej zapobiec 'szokowi termicznemu' przed groźniejszymi rywalami. Najlepszym zawodnikiem meczu zdecydowanie był Rooney, ale na pochwałę zasługuje także m.in. młody Cris Eagles.

Skład Manchester United:

Amos (Woods, 73); Neville (Simpson, 46), Brown (J Evans, 61), Vidic (O'Shea, 46), Silvestre; Fletcher, Carrick, Scholes (Gibson, 61), Martin (Eagles, 46); Rooney (Hewson, 73), Giggs (Campbell, 61)


TAGI


« Poprzedni news
Ferguson: Wszystko dzięki Aberdeen
Następny news »
Ferguson widział to, czego się spodziewał

Najchętniej komentowane


Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.

Komentarze (0)


Nikt jeszcze nie skomentował tego newsa.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.