Dzisiejsza wygrana była dla Burnley pierwszą po 33 latach rozłąki z czołową ligą angielską oraz pierwszą wygraną z United od 1968 roku. Jest zatem co celebrować: - Powiedziałem zawodnikom, aby świętowali, gdyż niecodziennie zdarza się pokonać Manchester United. Przed meczem mówiłem, że jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli, wywalczymy pozytywny rezultat.
- Wtedy zobaczyłem statystyki mówiące o tym, jak United wygrało ostatnio 17 meczów z beniaminkami, strzelając im 44 gole i tracąc zaledwie cztery. W tym momencie żałowałem, że włączyłem telewizor.
- Momentami byliśmy jak jeźdźcy bez głów, lecz pokazaliśmy wystarczająco dużo, aby strzelić bramkę. Samo trafienie było niesłychane, chociaż z drugiej strony nie byłem zdziwiony, gdyż Robbie Blake znany jest z tego typu rzeczy.
- Niektórzy już nas skreślali po przegranej ze Stoke. Wszyscy poza klubem myśleli, że nie wywalczymy żadnego punkty w pierwszych pięciu meczach (Stoke, United, Everton, Chelsea i Liverpool). W niedzielę byliśmy trochę rozczarowani, toteż dzisiaj musieliśmy być odważni. Teraz przed nami trudny mecz z Evertonem – zakończył Coyle.