Garner jest wychowankiem Manchesteru United. W pierwszym zespole Czerwonych Diabłów rozegrał siedem spotkań. W 2022 roku definitywnie pożegnał się z klubem z Old Trafford i za 9 milionów funtów przeniósł się do Evertonu.
Garner błyszczy w Evertonie
W Liverpoolu kariera Garnera nabrała tempa. 25-latek w tym sezonie prezentuje tak dobrą formę na środku pomocy, że zapracował sobie na powołanie do reprezentacji Anglii. Garner w marcu wystąpił w towarzyskich meczach z Urugwajem (1:1) i Japonią (0:1).
Garner na początku stycznia przedłużył swój kontrakt z Evertonem do czerwca 2030 roku. The Toffees musieliby dostać bardzo dobrą ofertę w letnim okienku, aby zdecydować się na sprzedaż swojego zawodnika.
– Nie widzę powodu, dla którego nie miałby wrócić do Manchesteru United. Spisuje się dobrze, gra dla wielkiego klubu, w którym kibice mają duże oczekiwania – stwierdził Butt na temat Garnera na łamach dziennika
Metro.
– Oczywiście to klub, w którym nie oczekuje się wygrania Premier League, ale cały czas oczekuje się tam zwycięstw. Everton ma kibiców pełnych pasji. Garner gra więc pod presją co tydzień. Zna Manchester United i spisuje się niesamowicie dobrze.
– Swoją formę będzie musiał powtórzyć w następnym sezonie, bo na razie jest za wcześnie, aby płacić za niego duże pieniądze. Jestem natomiast przekonany, że może to zrobić i to zrobi.
Trudna droga do składu United
Nicky Butt zna dobrze Jamesa Garnera z czasów pracy w klubowej akademii Manchesteru United. Anglik pytany o swoje spostrzeżenia związane z pobytem młodego zawodnika w ekipie Czerwonych Diabłów przyznał: – W tamtym czasie Jimmy nie był na poziomie, aby przebić się do United i grać regularnie. Postąpił więc słusznie, że poszedł do innego klubu i na nowo zaczął swoją karierę.
– Jimmy jest graczem, którym ja byłem. Nie jest najbardziej utalentowany, ale jego pragnieniem i determinacją dotarcia na szczyt dorównuje najlepszym – dodał Butt.