dusik600: Obawy co do Carricka są w pełni uzasadnione i nie wynikają z jakichś uprzedzeń do Anglika, tylko z najzwyczajniejszej obserwacji gry.
Osobiście uważam, że z Carrickiem nie odniesiemy znaczących sukcesów, po prostu. Dlaczego tak uważam? Uważam tak dlatego, bo absolutnie nie widzę w naszych meczach jakiekolwiek planu. Można mieć dobry plan i wygrać, można mieć słaby plan i przegrać, ale u nas nie widać w ogóle planu. Całość gry opiera się na tym, że może Bruno coś wymyśli, może Casemiro coś z główki walnie, może Cunha postraszy z dystansu i to właśnie na takim szarpaniu pojedynczych piłkarzy opiera się cała nasza gra.
Koronnym przykładem jest mecz z Chelsea - to był moment, kiedy już na 100% się przekonałem, że pozostanie Carricka na stanowisku, to będzie po prostu kolejny zmarnowany sezon. Z naszej perspektywy to był kluczowy mecz tego sezonu. My i AV mieliśmy po 55 punktów, Liverpool miał 52 i Chelsea miała 48. Ewentualna porażka sprawiłaby, że mocno skomplikujemy sobie awans do LM.
Jak przebiegał mecz? Ano Chelsea waliła nam co chwila po słupkach i poprzeczce, a jednocześnie my oddaliśmy jeden celny strzał. Ani nie mieliśmy szczelnej obrony, ani nas Lammens nie ratował - ratował nas czysty fart, że strzały Chelsea leciały w obramowanie, a nie w siatkę. My dosłownie nie pokazaliśmy NIC w kluczowym meczu tego sezonu. Żadnego planu, żadnego taktyki, po prostu jedno wielkie NIC. Notabene ta sama Chelsea grała kilka dni później z Brighton i została ZMIECIONA. Nie oddała ani jednego celnego strzału i dostała w pape 3-0.
Mamy obecnie Bruno w absolutnie życiowej formie, mamy Casemiro, który też gra jak za najlepszych czasów, gramy tylko raz w tygodniu, a co za tym idzie nie mamy tylu kontuzji co zwykle, oraz nie jesteśmy aż tak zmęczeni sezonem jak inne drużyny - mimo to gramy PADAKE praktycznie co mecz.
Teraz sobie pomyślcie co się będzie działo jak dojdą puchary, jak Bruno spadnie forma, a przez granie meczów co 3 dni pojawią się kontuzje.
Osobiście uważam, że jeśli żaden topowy trener nie jest dostępny, to nie ma co robić cyrku i rzeczywiście trzeba dać Carrickowi ten kontrakt, ale z drugiej strony absolutnie nie wierzę, że z Anglikiem u sterów osiągniemy cokolwiek. Trzymać kciuki będę zawsze, wspierać będę zawsze, mam nadzieję, że jeśli do tego dojdzie, to za rok-dwa będę tutaj wspominany jako najgorszy ekspert w historii i wyzywany od "niewiernych Tomaszów" - naprawdę chce, żeby do tego doszło, ale na ten moment uważam, że czeka nas po prostu kolejny sezon do zapomnienia.