Kilku piłkarzy Manchesteru United sezon 2025/2026 spędza na wypożyczeniach. Michael Owen zaapelował ostatnio do szefostwa Czerwonych Diabłów o to, aby drugą szansę na Old Trafford otrzymał Rasmus Hojlund.
» Michael Owen przyznaje, że chciałby zobaczyć Rasmusa Hojlunda w zespole Manchesteru United, który dobrze funkcjonuje | Fot. Press Focus
Duński napastnik sezon 2025/2026 spędza na wypożyczeniu w Napoli, za które włoski klub zapłacił 6 milionów euro. Neapolitańczycy będą mieli obowiązek wykupu Hojlunda za 44 miliony euro, jeśli awansują do następnej edycji Ligi Mistrzów. Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny.
Manchester United latem definitywnie pożegna się zatem z Hojlundem, którego trzy lata temu sprowadził z Atalanty za 72 miliony funtów. Kariera Duńczyka nie potoczyła się na Old Trafford tak, jakby życzył sobie tego piłkarz oraz kibice. Dużo lepiej idzie Hojlundowi w Napoli. W 40 meczach zdobył dla włoskiego klubu 14 goli i zanotował 6 asyst.
Michael Owen, były reprezentant Anglii, temat napastników Manchesteru United poruszył po meczu z Brentfordem (2:1). W poniedziałkowym starciu na listę strzelców wpisał się Benjamin Sesko.
– Nie obchodzi mnie, kto jest wystawiany z przodu, bo bardzo trudno jest oceniać, kiedy zespół nie funkcjonuje dobrze. Napastnicy zawsze znajdują się na końcu łańcucha, a jeśli ten jest zerwany, to pod wieloma względami nie ma to sensu – stwierdził Owen w rozmowie z Premier League Production.
– Chciałbym zobaczyć Rasmusa Hojlunda i sprawdzić na co go teraz stać. Grał w zespole Manchesteru United, który był zepsuty, nie miał żadnych połączeń i spisywał się słabo. Kto mówił, że Hojlund jest niewystarczająco dobry? Teraz spisuje się naprawdę dobrze we Włoszech.
– Jeśli chodzi o Benjamina Sesko, to trudno było go ocenić, ale teraz te zależności w zespole dobrze funkcjonują. Widzimy więc innego piłkarza. Zastanawiam się, ile środków zmarnowano przez te wszystkie lata. Wszyscy mówili, że transferu były słabe i może tak było, ale czasami napastnicy po prostu zbierali niezasłużone baty, bo brakowało im serwisu – dodał Owen.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treść komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.