Czerwone Diabły wyciągnęły wnioski z poniedziałkowego meczu z Leeds United (1:2) i przeciwko Chelsea spisały się lepiej. Bramka Matheusa Cunhy po podaniu Bruno Fernandesa dała drużynie
pierwszą wygraną na stadionie The Blues od 2020 roku.
Michael Carrick pytany o to, jakie znaczenie miało dla niego zwycięstwo z Chelsea, przyznał na pomeczowej konferencji prasowej: – Tak naprawdę, to dla takich chwil się żyje. Po to jesteśmy w futbolu, chcemy rozgrywać ważne mecze, istotne spotkania, wielkie pojedynki, które mogą poczuć kibice.
– Bycie tego częścią i patrzenie na innych, którzy się z tego cieszą daje mi dużą satysfakcję. Na tym polega piękno futbolu, to jego najczystsza postać. To było ważne zwycięstwo pod wieloma względami. Mieliśmy zawieszenia, kontuzje, Leny Yoro wypadł w ostatniej chwili i trzeba było się dostosowywać.
– Szacunek należy się zawodnikom, trenerom za to, że przygotowali plan i dobrze się do niego dostosowali w ostatnich dniach. Jest wiele rzeczy, z których możemy być dumni. Możemy oczywiście grać lepiej w pewnych momentach, ale w tym meczu chodziło o wynik i udało nam się to zrobić.
Manchester United na Stamford Bridge wrócił na zwycięską ścieżkę po tym jak w ostatni poniedziałek przegrał z Leeds United (1:2) przed własną publicznością. Carrick przyznaje, że on i jego zespół wyciągnęli wnioski z tego starcia.
– Jeśli chodzi o poniedziałek, to przegrane się zdarzają w piłce. Świat się nie kończy z tego powodu, że przegrywasz mecz. Mieliśmy się dobrze, wyciągnęliśmy wnioski i pogadaliśmy o kilku rzeczach. Taki jest futbol. Liga jest jaka jest. Padają różne wyniki – stwierdził Carrick.
– Nie byliśmy przesadnie przybici po tej porażce. Przeanalizowaliśmy to spotkanie. W ostatnich 12 meczach byliśmy w dobrej formie. Czerpiemy z tego pewność siebie. Wiedzieliśmy, jaki mecz czeka nas z Chelsea. Nie przesadzaliśmy, nie mówiliśmy o punktach czy pozycji. Chodziło o to, aby przyjechać tutaj i wygrać mecz. Na tym się skupiliśmy i zawodnicy to zrobili – dodał angielski szkoleniowiec.