verth: Użyłeś tego powiedzenia w niewłaściwym kontekście. W nim chodzi o to, że się nie da wejść dwa razy do tej samej rzeki, bo woda w niej ciągle płynie, a nie stoi w miejscu.
Innymi słowy, rzeka ciągle się zmienia i dlatego nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Przenosząc to na sytuację w klubie, Michael jest w innym United niż był Ole. Nazwa klubu może i ta sama, ale np. ludzie z pionu sportowego, sztab szkoleniowy i piłkarze już ci sami nie są.
Z tym deja vu się zgadzam. Mam podobnie i z jednej strony podoba mi się głoszony przez niektórych tutaj pomysł polegający na kontrakcie dla Michaela na rok na próbę, a z drugiej trochę się obawiam, że w listopadzie 2026 znowu będzie słaba forma i szukanie kolejnego menadżera.
Gdybyśmy po sezonie mieli wybierać nowego trenera, to pomijając Enrique, który dla nas jest chyba mimo wszystko bardziej marzeniem, niż realną opcją, to ciekaw jestem jak na tym stołku by sobie poradził Farioli z Porto.
Po pierwsze, trenował Niceę (więc zapewne nasz zarząd go już trochę zna, a przynajmniej powinien kojarzyć) i zakwalifikował się z nią do Ligi Europy. Co jak na ten klub myślę można traktować w kategorii sukcesu.
Potem był w Ajaxie, gdzie zrobił solidny wynik sportowy (bodaj wicemistrzostwo) pomimo burdelu panującego w klubie.
Obecnie z Porto pewnym krokiem idzie na mistrza Portugalii i też gra z nimi w Lidze Europy z niezłymi rezultatami, więc doświadczenie w prowadzeniu zespołu grającego co 3-4 dni ma.
De Zerbi jest jego mentorem, więc gość preferuje ofensywną piłkę z wysokim pressingiem, gra głównie 4-3-3. Facet nie ma jeszcze 40-tki i gdzie nie był, tam sobie radził co najmniej dobrze, jak nie bardzo dobrze.