Lammens w meczu na Hill Dickinson Stadium zanotował kapitalne interwencje po strzałach Michaela Keane’a i Tyrique’a George’a. Belg świetnie radził sobie również w polu karnym, kiedy wychodził do dośrodkowań posyłanych przez graczy Evertonu z rzutów rożnych.
– Dziś chodziło o ciężką pracę i wspólną defensywę. Wiemy, że nie zagraliśmy najlepiej, zwłaszcza w pierwszej połowie. Było trudno – stwierdził Lammens w rozmowie ze
Sky Sports.
– Musimy być lepsi z piłką przy nodze. Jeśli natomiast bronimy dobrze, nie oddajemy piłek, to mamy w zespole zawodników, którzy mogą zrobić różnicę.
– Zawsze chcę być pewny siebie. Bronimy razem dobrze. Wiemy, że jeśli zachowamy czyste konto, to mamy szansę na zwycięstwo. Everton to zespół grający fizyczny futbol, ich obrońcy są naprawdę wielcy. Wiedzieliśmy, że rzuty rożne i stałe fragmenty będą trudne do obrony.
– Radzenie sobie z dośrodkowaniami to moja mocna strona, ale dziś to była trochę przesada! Musiałem być za linią bramkową, aby wyjść do piłki. Było tego za wiele, ale czasami sędzia ma problem, aby to dostrzec.
– Nie możesz myśleć zbyt dużo o piłkarzach dookoła siebie, bo wtedy nie myślisz o piłce. Moi obrońcy są w stanie zrobić mi przestrzeń, więc wtedy mam szansę na piąstkowanie. Robi się natomiast coraz trudniej.
– Presja w Manchesterze United na bramkarzu jest jeszcze większa, ale staram się pozostać spokojny, grać swoje. Wiem, że mam umiejętności, bo inaczej by mnie tutaj nie było. Wierzę w siebie, moi koledzy mnie wspierają. Jest to dla mnie dobry okres. Cały czas buduję swoją pewność siebie. Jeśli jestem porównywany do Edwina van der Sara, to zawsze jest to miłe! – dodał Lammens.
Manchester United wróci do rywalizacji o ligowe punkty w najbliższą niedzielę. Czerwone Diabły 1 marca zmierzą się na Old Trafford z Crystal Palace.