Matthijs de Ligt był mocno niepocieszony, kiedy po meczu z Evertonem (0:1) stanął przed kamerą klubowej telewizji MUTV i musiał tłumaczyć się z porażki Manchesteru United.
» Matthijs de Ligt był bardzo rozczarowany po meczu Manchesteru United z Evertonem | Fot. MUTV
Czerwone Diabły w poniedziałkowy wieczór mocno rozczarowały kibiców na Old Trafford. Choć Manchester United od 13. minucie grał w przewadze jednego zawodnika po czerwonej kartce Idrissy Gueye, to Everton wywiózł komplet punktów.
– To był dla nas zły wieczór. Zwłaszcza to jak graliśmy przeciwko dziesięciu zawodnikom. Straciliśmy gola, nie stwarzaliśmy sobie szans. To był naprawdę kiepski występ – stwierdził De Ligt.
Gola na wagę trzech punktów zdobył Kiernan Dewsbury-Hall. Uderzenie Anglika było jedynym celnym strzałem The Toffees w tym spotkaniu.
– To frustrujące, ale taki jest futbol. Premier League nie jest dla słabeuszy. Z jednej okazji może paść gol. Jeśli rywale strzelają po jedynej okazji, a my tego nie robimy, to robi to różnicę – przyznał De Ligt.
– Taka jest różnica pomiędzy wygrywaniem a przegrywaniem. Brakowało nam skuteczności. Wiedzieliśmy, że z zespołem takim jak Everton, który cofa się i jest mocny w powietrzu, będzie nam trudno. Tak bym podsumował ten wieczór.
Manchester United kolejny mecz rozegra w niedzielę 30 listopada. Czerwone Diabły zmierzą się na wyjeździe z Crystal Palace i spróbują wrócić na zwycięską ścieżkę.
– Jestem rozczarowany tym, co dziś się wydarzyło. Następny mecz jest bardzo ważny, musimy pozbierać się po tym występie. W ostatnich tygodniach zanotowaliśmy kilka dobrych występów, a teraz był słaby mecz. Wszyscy możemy to powiedzieć. Musimy trzymać się razem i zagrać lepiej, bo dziś nie spisaliśmy się wystarczająco dobrze – podsumował De Ligt.
Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.
Komentarze (5)
Wakamakafon: Trenera wywieźć na taczce to po pierwsze, po drugie zrzucić bombe na Old Trafford i zaorać. Hańbicie wszyscy markę zbudowaną przez Busby Babes i SAFa. Żenada was oglądać co weekend.
Paps: Akurat jego bym sie az tak nie czepial, przynajmniej zagral 2 fajne pilki, z ktorych mogly pasc bramki. Wystep druzyny, czy raczej wyglup - kompromitacja.
Pochmurny: Te ich wypowiedzi są taki miałkie. To była kompromitacja na całej linni, a gadanie jakby to była zwykła porażka. Kiedy przegrywasz spotkanie grając w przewadze jednego gracza i grasz chwilami jakby sytuacja była odwrotna to chyba powinny odbywać się burze z piorunami. Słowa to tylko słowa, ale czasem trzeba je wypowiedzieć w odpowiedni sposób aby nadać wagi. Tu jest kolejny dzień w pracy i standardowy odzew. Taktyka taktyką, trener trenerem, ale skoro oni grają w taki sposób i nie jadą po sobie to ambitni nie są. Najbardziej boli krytyka publiczna bo nie można się ukryć i może to powinni robić sobię wzajemnie. Nie widać kompletnie jaj ani chęci.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.
Wiedziałeś? Równo 62 lat temu George Best, Denis Law oraz Bobby Charlton zagrali razem po raz pierwszy. Wszyscy trzej zdobyli po bramce. Czerwone Diabły pokonały West Bromwich Albion 4:1.