Czerwone Diabły pokazały się ze słabej strony w niedzielnych derbach Manchesteru. Porażka 0:3 z Manchesterem City sprawiła, że drużyna po czterech kolejkach ma na koncie tylko cztery punkty. To najsłabszy start ligi od sezonu 1992/1993.
– Ruben Amorim będzie pod wielką presją, bo Manchester United zajmuje 14. miejsce w lidze – stwierdził Gary Neville, były obrońca Czerwonych Diabłów, na antenie
Sky Sports.
– To dopiero kilka meczów, cztery mecze nowego sezonu, ale jeśli w następnym tygodniu przegrają, to spadną na 15. czy 16. pozycję. Zanim się obejrzymy, będzie już październik, a Manchester United będzie okupował dolną połówkę tabeli. Nie powinni być na takiej pozycji po wydaniu 200 milionów funtów i pełnym okresie przygotowawczym, który mógł przepracować Amorim.
– Mogą zajmować siódme, ósme czy dziewiąte miejsce. Mogą być na takich lokatach, ale nie na dole tabeli. Zwrot musi nastąpić bardzo szybko, a pomysły menadżera muszą błyskawicznie dotrzeć do zawodników.
– Nie sugeruję, że piłkarze się poddali, ale mają problem. Mieli problemy z Burnley, mieli problemy z Fulham przez większość meczu, mieli problemy z Grimsby i Manchesterem City. Mają problem, aby odnaleźć rytm, tempo i odpowiedni poziom występów.
– Bardzo mnie podbudował pierwszy mecz sezonu z Arsenalem. To był bardzo dobry występ i być może to zasługa dobrego okresu przygotowawczego. Może po kontuzji Matheusa Cunhy i Masona Mounta zaczynają otwierać się stare rany. Martwi mnie to.
– Martwi mnie menadżer i to co stanie się w najbliższych tygodniach. Nie jest to czas na paniczne ruchy, ale już coś takiego widziałem. Oglądaliśmy już ten film – dodał Neville.