Rashford wrócił do gry w ostatnim meczu z Leicester City. Choć Czerwone Diabły doznały dotkliwej porażki (2:4), to Anglik mógł być zadowolony ze swojego występu, bo w drugiej połowie wpisał się na listę strzelców.
– To było oczywiście fajne uczucie – mówi Rashford w rozmowie z
MUTV, gdy zapytano go o bramkę na King Power Stadium.
– Szczerze mówiąc, to najlepszy był jednak powrót do treningów. Byłem poza boiskiem bardzo długo, trenowałem indywidualnie. Dzień, kiedy możesz znów trenować z zespołem, poczuć się częścią drużyny, jest najlepszy.
– Wynik w ostatnim meczu nie ułożył się po naszej myśli. Teraz trzeba skupić się na kolejnym spotkaniu. Najbliższy mecz jest zawsze najważniejszy. Nie ma sensu wybiegać w przyszłość i myśleć o kolejnych spotkaniach, bo wiemy, że będzie ciężko. Aby przez to przejść musimy koncentrować się tylko na jednym spotkaniu, wygrywać i pokazywać się z dobrej strony.
Rashford pytany o długą przerwę od futbolu, odpowiada: – Muszę przyznać, że przez ostatnie dwa lata nie byłem nawet bliski mojej najlepszej gry. Nie mówię, że nie grałem dobrze, bo spisywałem się przyzwoicie, ale wiem, że mogę dawać z siebie więcej.
– Po raz pierwszy, na tym etapie mojej kariery, czuję, że mogę ruszyć z miejsca i być piłkarzem, którym wiem, że mogę być. Chcę to zrobić w Manchesterze United. Chcę, abyśmy się razem wspinali po tej drabinie – dodaje Rashford.