Prywatność na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Cookies wykorzystywane są m.in. do personalizacji reklam. Szczegółowe informacje na temat plików cookies znajdziesz w dziale Polityka Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia naszego Regulaminu.

Akceptuję pliki Cookies i Regulamin

Historia pojedynków z portugalskimi drużynami cz.1

» 7 października 2017, 11:50 - Autor: vanderToki - źródło: własne
Już wkrótce, 18 października, Manchester United rozegra mecz trzeciej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów przeciwko Benfice – mistrzom Portugalii. Kluby z tego kraju ścierały się z Czerwonymi Diabłami już 25 razy, co jest piątym najczęstszym wynikiem. Zobaczmy, jak ta rywalizacja przebiegała do tej pory.
Historia pojedynków z portugalskimi drużynami cz.1
» United wielokrotnie mierzyli się z drużynami z Portugalii
Pierwszy mecz odbył się 26 lutego 1964 r. w obecności około 60 tysięcy widzów na Old Trafford, przeciwko Sportingowi Lizbona w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. United świeżo awansowali również do ćwierćfinału FA Cup, nieźle radzili sobie w lidze, a w poprzedniej rundzie pokonali obrońców trofeum – Tottenham Hotspur. Sportingu nie należało jednak lekceważyć – zmiażdżył w dwumeczu APOEL Nikozja aż 18:1, a wynik pierwszego spotkania (16:0) po dziś pozostaje rekordem UEFA. Wynik otworzył Denis Law, wygrywając walkę o piłkę z dwoma obrońcami przeciwnika w 22. minucie. Na 2:0 podwyższył Bobby Charlton. W drugiej połowie Nobby Stiles został sfaulowany przez Alfredo Moreirę na pograniczu szesnastki, a rzut karny wykorzystał „Denis the Menace”. W 65. minucie honorowe trafienie uzyskał Osvaldo da Silva, ale kilka minut później Johan Martens podyktował kolejną jedenastkę za faul na Charltonie, który otrzymał podanie od siedemnastoletniego George'a Besta. Zawodnicy w pasiastych strojach otoczyli i zaczęli popychać sędziego, co dziś pewnie zakończyłoby się zawieszeniami. Law trafił po raz trzeci. Wynik 4:1 wydawał się solidną zaliczką.

18 marca rewanżu na stadionie Estádio José Alvalade pierwszego gola zdobył już w trzeciej minucie Osvaldo, wykorzystując rzut karny po zagraniu ręką Tony'ego Dunne'a. Nie minęło dziesięć minut od tej bramki, a było już 2:0 – tym razem Brazylijczyk wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony, wyprzedzając do piłki Davida Gaskella. W końcówce pierwszej połowy świetnym przyjęciem i uderzeniem popisał się Géo i przewaga gospodarzy urosła do trzech bramek. Taki wynik oznaczałby rozegranie dodatkowego meczu. Jednak w ciągu niecałych dziesięciu minut drugiej odsłony spotkania trafili jeszcze João Morais oraz ponownie Osvaldo. Portugalski zespół zdeklasował piłkarzy Matta Busby'ego 5:0, choć udało się zatrzymać Domingosa Mascarenhasa, który wcześniej strzelił sześć goli w jednym meczu cypryjskiemu klubowi i dołożył bramkę w rewanżu. Łącznie uzbierał jedenaście trafień w rozgrywkach (co ciekawe, przez trzy lata gry dla zespołu w lidze zdobył tylko... dwanaście goli), a Sporting sięgnął po puchar.

Dwa sezony później w ćwierćfinale Pucharu Europy Manchester United spotkał się z mistrzem Portugalii, lizbońską Benfiką. Niedawni dwukrotni triumfatorzy rozgrywek rozpoczęli swój udział podobnie, jak wcześniej Sporting, gromiąc Stade Dudelange z Luksemburga 8:0 i 10:0, lecz drugą rundę przeszli różnicą zaledwie jednej bramki (2:2 i 3:2 z Lewskim Sofia). United tymczasem rozbili fiński klub HJK 9:2 w dwumeczu oraz zdecydowanie pokonali Vorwärts Berlin z NRD (2:0 na wyjeździe i 3:1 u siebie). Pierwszy mecz odbył się na Old Trafford. Goście zdobyli pierwszą bramkę, a strzelcem był José Augusto de Almeida. Niedługo potem wyrównał David Herd, a jeszcze przed przerwą na prowadzenie wyszli mistrzowie Anglii dzięki trafieniu Lawa. Bill Foulkes strzelił kolejnego gola po niecałym kwadransie drugiej połowy, ale rozmiary porażki zmniejszył w 70. minucie José Augusto Torres – było 3:2. Tym razem przed podróżą nad ujście Tagu podopieczni Busby'ego byli w znacznie mniej komfortowej sytuacji niż w 1964 roku.

Już pierwszych piętnaście minut rewanżu rozwiało jednak wątpliwości. Dwa razy trafił do siatki występujący z ósemką na plecach i rozgrywający świetny mecz Best, najpierw wykorzystując wrzutkę Dunne'a z rzutu wolnego, a potem odegranie głową Herda po długim wykopie Harry'ego Gregga. Trzeciego gola po akcji Chartlona, Lawa i Herda dołożył John Connelly, dla którego było to szóste trafienie w sezonie. Właściwie było już po zawodach. Nawet przyszły król strzelców rozgrywek oraz nadchodzących mistrzostw świata, Eusébio, nie był w stanie pokonać obrony i golkipera United. Na początku drugiej odsłony Shay Brennan niefortunnie przelobował własnego bramkarza, jednak w 78. minucie na 4:1 dla gości podwyższył Paddy Crerand, wbiegając między obrońców niczym napastnik, kolejny raz wywołując okrzyki „easy, easy” nielicznych angielskich fanów na trybunach. Mecz podsumowała akcja niedługo przed końcem regulaminowego czasu gry, kiedy Herd przedłużył zagranie Connelly'ego, podając do Charltona, który wbiegł w pole karne, ominął zawodników Benfiki, a także bramkarza i ustalił wynik meczu. Była szansa i na kolejną bramkę, bowiem Best zabawił się z obrońcami gospodarzy i zagrał do Connelly'ego, ten jednak nie zorientował się w jego zamiarach. 5:1 dla gości było jednak co najmniej dużą niespodzianką. Manchester United pewnie awansował do półfinału, gdzie ustąpił pola Partizanowi Belgrad.

Dwa lata później Czerwone Diabły dotarły jednak do upragnionego finału, w którym 29 maja 1968 r. spotkały się na Wembley właśnie z Benfiką. Ten mecz, w którym łącznie oddano 42 strzały, znają pewnie wszyscy fani United: niebieskie stroje mistrzów Anglii; wyskok kapitana do piłki od Davida Sadlera i jego pierwszy gol w Europie od meczu na Estádio da Luz; Jaime Graça wyrównuje strzałem w długi róg po rzucie rożnym; Alex Stepney ratuje remis w końcówce, broniąc w sytuacji sam na sam z Eusébio i otrzymując od niego brawa; trzęsienie ziemi w ciągu pierwszych dziewięciu minut dogrywki – Best mija bramkarza i wyprowadza zespół na prowadzenie, Brian Kidd dobija własny strzał głową w dniu swoich dziewiętnastych urodzin, Chartlon uderza pod porzeczkę. „Busby Babes” sięgnęli po Puchar Europy. To jednak Eusébio znów został królem strzelców; najlepsi wśród Czerwonych Diabłów Sadler i Best zanotowali po trzy trafienia.

Minęło dziewięć lat nieurodzaju, podczas których United tylko dwa razy gościli w europejskich rozgrywkach, spadli za to na krótko do drugiej ligi. Pod wodzą Tommy'ego Docherty'ego udało się zająć drugie miejsce w lidze, a następnie zdobyć FA Cup. Trener odszedł jednak w atmosferze skandalu, a zastąpił go Dave Sexton; to on poprowadził zatem klub w drugiej przygodzie w Pucharze Zdobywców Pucharów. Jak i za pierwszym razem, na drodze stanął klub z Portugalii. Tym razem miało to miejsce już w drugiej rundzie, a przeciwnikiem był Futebol Clube do Porto. 19 października 1977 r. około 70 tysięcy widzów obejrzało pierwszy mecz na Estádio das Antas. Zobaczyli wysokie zwycięstwo gospodarzy. Do przerwy prowadzili oni 2:0 po dwóch bramkach José Francisco Leandro Filho, znanego jako Duda. Popisał się on pięknym uderzeniem zza pola karnego, następnie pokonał Stepneya z najbliższej odległości po rzucie rożnym. W drugiej połowie Brazylijczyk skompletował hattricka, a na 4:0 podwyższył w 60. minucie António Luís Alves Ribeiro de Oliveira. United byli bezradni.

2 listopada na Old Trafford rozegrano mecz rewanżowy. W ósmej minucie cień nadziei kibicom Czerwonych Diabłów dał Steve Coppell, wykorzystując długie podanie Paula McGratha. Jednak po nieco ponad dwudziestu minutach indywidualną akcję przeprowadził Seninho: otrzymawszy podanie z prawej strony boiska, uciekł Arthurowi Albistonowi, zszedł do środka i lewą nogą zdobył wyrównującego gola. Wkrótce Alfredo Murça wpakował futbolówkę do bramki Porto po dośrodkowaniu Gordona Hilla, który miał zostać najlepszym strzelcem United w sezonie, a potem odejść do prowadzonego przez Docherty'ego klubu Derby County. Jeszcze przed przerwą Jimmy Nicholl dopadł do wypiąstkowanej przez João Fonsekę po rzucie rożnym piłki i potężnym strzałem podwyższył wynik na 3:1. Sytuacja nie wydawała się tak zła, gra piłkarzy Sextona dawała powody do optymizmu. Kolejny rzut rożny w 65. minucie poskutkował zamieszaniem, w którym Coppell dość przypadkowo strzelił gola. Wysiłki gospodarzy przekreślił pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Sesinho, wychodząc do świetnego podania, mijając Stepneya i mimo że jego strzał trafił w próbującego interweniować Stewarta Houstona, bramka padła. Warto pamiętać, że w tym momencie zdobywcy FA Cup i tak potrzebowali jeszcze dwóch goli, a czasu było bardzo mało. Kolejne samobójcze trafienie zaliczył Murça, próbując wybijać piłkę po tym, jak Stuart Pearson położył Fonsekę i zagrał nad nim w stronę zamykającego akcję McGratha. Nie odmieniło to losów dwumeczu i mimo okazałego zwycięstwa (5:2) Manchester United pożegnał się z rozgrywkami. Piłkarze prowadzeni przez José Marię Pedroto w następnej rundzie ulegli późniejszemu zdobywcy pucharu – Anderlechtowi.
Minęło niemal dwadzieścia lat zanim Czerwone Diabły zmierzyły się znów z klubem z Portugalii. Dalszy ciąg tej historii zostanie opisany już w kolejnej części, która pojawi się niebawem...

« Poprzedni news
Bailly: To najważniejszy obszar do poprawy
Następny news »
U-18: Towarzyska konfrontacja z Leicester City na remis

REKLAMA


Najchętniej komentowane


Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.

Komentarze (2)


Neymar12: Nikt z zawodników nie będzie chciał mścić się za finał, którego nie pamięta
» 7 października 2017, 14:45 #1
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.

Przejdź do góry strony