Prywatność na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Cookies wykorzystywane są m.in. do personalizacji reklam. Szczegółowe informacje na temat plików cookies znajdziesz w dziale Polityka Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia naszego Regulaminu.

Akceptuję pliki Cookies i Regulamin

Historia pojedynków ze szwajcarskimi drużynami

» 12 września 2017, 17:39 - Autor: vanderToki - źródło: własne
Manchester United wraca do Ligi Mistrzów. Zmagania z piłkarską elitą rozpocznie, goszcząc na Old Trafford drużynę z alpejskiej konfederacji. Helweci nie słyną z mocnej piłkarskiej ligi, ale jeśli któryś z tamtejszych klubów można uznać za rozpoznawaną markę, to z pewnością jest nią właśnie Fussballclub Basel.
Historia pojedynków ze szwajcarskimi drużynami
» Po raz kolejny United zmierzą się z tym samym szwajcarskim zespołem w LM
To jedyny przeciwnik ze Szwajcarii, który do tej pory miał okazję mierzyć się ze swoim angielskim odpowiednikiem (również dwadzieścia tytułów mistrzowskich). Przyjrzyjmy się historii tej krótkiej rywalizacji.

Liga Mistrzów 2002/2003 – druga faza grupowa
Po pierwszym etapie rozgrywek zdobywcy szwajcarskiego dubletu byli najniżej rozstawionym zespołem, natomiast klub z Teatru Marzeń (gdzie miał być rozegrany upragniony finał turnieju) jako jedyna niehiszpańska drużyna był losowany z pierwszego koszyka. Poza nimi w grupie D znalazły się Juventus oraz Deportivo La Coruña. Spotkanie pierwszej kolejki odbyło się 26 listopada, kilkanaście dni po 109. rocznicy powstania FC Basel, na stadionie świętego Jakuba i rozpoczęło się od trzęsienia ziemi. W zamieszaniu po rzucie rożnym Quinton Fortune (był to jeden z jego nielicznych występów w tamtych rozgrywkach) wybił piłkę z linii bramkowej, po czym strzał oddał Scott Chipperfield, lecz futbolówkę do siatki skierował argentyński gwiazdor gospodarzy, Christian Eduardo Giménez. Nie minęła nawet minuta meczu. Pierwsza połowa miała wyrównany przebieg, podobnie początek drugiej. Właściwie to grający w białych strojach piłkarze sir Alexa Fergusona mieli mniej sytuacji, często za to łapali przeciwnika na spalonym. Po nieco ponad kwadransie drugiej odsłony spotkania jego wynik odwrócił w ciągu minuty rozgrywający być może najlepszy sezon w karierze Ruud van Nistelrooy. Holender najpierw wykorzystał wrzutkę Ole Gunnara Solskjæra z prawej strony boiska i zdobył gola głową, a wkrótce potem wywalczył straconą przez Ryana Giggsa piłkę z lewej strony pola karnego, wbiegł w obręb szesnastki, ominął obrońcę i z bardzo ostrego kąta strzelił jedną z efektowniejszych spośród swoich czterdziestu czterech bramek tamtego sezonu. Po kilku kolejnych minutach w kontrze gości van Nistelrooy świetnie wypuścił Solskjæra, który również pokonał Pascala Zuberbühlera. Mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla United, co było ostatnim jak do tej pory zwycięstwem przeciwko FC Basel. W ten sposób półfinaliści poprzedniej edycji Ligi Mistrzów objęli prowadzenie w grupie, wykorzystując remis 2:2 pomiędzy Deportivo a Starą Damą.

Van Nistelrooy dalej strzelał, Czerwone Diabły wygrały również kolejne trzy spotkania. Przed rewanżowym meczem z mistrzami Szwajcarii na koncie podopiecznych Fergusona był komplet punktów, co dawało im pewny awans z pierwszego miejsca w grupie wobec tylko czterech oczek włoskich oraz hiszpańskich rywali i trzech zdobytych przez drużynę z Bazylei. Nadchodzący marcowy mecz był więc dla walczących także o krajowy tytuł gospodarzy jedynie formalnością, co odzwierciedlała obecność w wyjściowym składzie Nicky'ego Butta, Diego Forlána czy przede wszystkim Roya Carrolla i Kierana Richardsona. Tymczasem piłkarze FC Basel wciąż mogli wywalczyć historyczny awans do ćwierćfinału. Różnicę w zmotywowaniu zawodników było zresztą widać z przebiegu spotkania. United znowu musieli gonić wynik i znów pierwszą bramkę zdobył, tym razem po niecałym kwadransie, Giménez. Opanował wrzutkę z prawej strony boiska i uderzeniem z powietrza nie dał szans ulsterskiemu bramkarzowi Czerwonych Diabłów. Jednak gospodarze nie zamierzali się poddawać i wrzucili wyższy bieg. Richardsona po przerwie zastąpił Giggs. Na początku drugiej połowy Paul Scholes niezbyt udanie dogrywał z prawej strony pola karnego, lecz Solskjær zgrał piłkę głową przed pole karne, gdzie lewą nogą uderzył ją Gary Neville i po rykoszecie oraz koźle wpadła ona do siatki. Remis utrzymał się do końca meczu, co wobec bramki Igora Tudora w doliczonym czasie gry spotkania Juventus – Deportivo (3:2) oznaczało, że szwajcarski klub potrzebował wysokiego zwycięstwa nad włoskim gigantem w ostatniej kolejce. Udało się wywalczyć wynik 2:1, podczas gdy United przegrali w Hiszpanii 0:2. Czerwone Diabły zdobyły łącznie 13 punktów, pozostałe zespoły – po 7, a drużyna z Bazylei zajęła trzecie miejsce. Podopieczni Fergusona odpadli w następnej rundzie po dwumeczu z Realem Madryt.

Liga Mistrzów 2011/2012 – faza grupowa
Minęła niemal dekada. Mistrzowie Anglii zajmowali pierwsze miejsce klubowego rankingu UEFA. Klub ze Szwajcarii znalazł się w trzecim koszyku losowania Ligi Mistrzów. Zespołom tym znów przyszło się ze sobą mierzyć, lecz oba bardzo się zmieniły. W składzie Manchesteru United wciąż występowali Giggs, Rio Ferdinand i Darren Fletcher. W Bazylei pozostał bodaj jedynie Chipperfield, również Christiana Grossa zastąpił dwa sezony wcześniej Thorsten Fink. W grupie C do tych dwóch drużyn dołączyły Benfica i rozstawiony najniżej ze wszystkich Oțelul Galați. Na papierze faworyt był jeden, i to zdecydowany. Pierwsza kolejka przyniosła wymęczone zwycięstwo FC Basel nad mistrzami Rumunii i remis United w Lizbonie. W drugiej doszło do spotkania na Old Trafford.

Gospodarze mieli dokonać pokazu siły i przywrócić właściwą kolejność w grupie. Z początku na to właśnie się zapowiadało. Danny Welbeck przypomniał wyczyn van Nistelrooya (co ciekawe, pierwszy występ piłkarzy Fergusona na St. Jakob-Park wypadł w jego dwunaste urodziny). Po nieco ponad kwadransie gry – tak jak niegdyś Holender po trochę ponad piętnastu minutach drugiej połowy – dał swojemu zespołowi dwubramkowe prowadzenie. Najpierw Antonio Valencia podał do Fabio da Silvy, który z pierwszego kontaktu posłał piłkę na przeciwną stronę pola karnego, gdzie Giggs wystawił ją angielskiemu napastnikowi, a ten również od razu oddał nieco niezdarny strzał i zdobył gola. Wkrótce potem Giggs długim podaniem z lewej strony znalazł Welbecka i było 2:0. W drugiej połowie do siatki trafił Ashley Young, asystent Paolo Tagliavento słusznie jednak uniósł chorągiewkę i gola nie uznano. Mecz nie był jednak zupełnie jednostronny, swoje okazje miał doświadczony Marco Streller, powstrzymywany przez niespełna dwudziestoletniego Phila Jonesa i niewiele starszego Davida de Geę. W 58. kapitan FC Basel znów zmusił Hiszpana do interwencji, wyskakując do podania Alexandra Freia z rzutu rożnego. Tym razem jednak skutecznie dobijał Fabian Frei: jego uderzenie trafiło w słupek, jednak futbolówka wpadła do siatki, dzięki czemu mógł przypisać sobie drugiego gola w rozgrywkach. Kilka minut później otrzymał podanie od Granita Xhaki, wrzucił piłkę w pole karne, gdzie wyskoczył do niej niepilnowany Alexander Frei i wyrówniał wynik meczu. Ferguson zareagował, zastępując Giggsa Park Ji-sungiem. Później wszedł jeszcze Luis Nani za Fabio, lecz to goście zdobyli kolejną bramkę. Jones i Valencia nieudolnie próbowali wybić piłkę z pola karnego, dopadł do niej Streller, po czym został sfaulowany przez Ekwadorczyka i włoski sędzia wskazał na wapno. Mocny, pewny strzał Alexandra Freia w lewy górny róg bramki dał szwajcarskiemu zespołowi prowadzenie. Kiedy niemożliwe wydawało się faktem, Nani świetnie wrzucił piłkę na głowę Younga, który zmieścił ją między słupkiem a dłonią interweniującego Yanna Sommera. Niedługo potem Portugalczyk dograł w podobny sposób do Welbecka, którego strzał minął jednak bramkę. Również Dymitar Berbatow miał okazję do rozstrzygnięca losów meczu na korzyść gospodarzy, jednak zamiast strzelać próbował podawać wzdłuż bramki. Padł remis 3:3 – pierwszy raz od 1999 roku Czerwonym Diabłom nie udało się wygrać dwóch spotkań otwierających fazę grupową Ligi Mistrzów. Wobec skromnej wygranej Benfiki w Bukareszcie Manchester United znalazł się na trzecim miejscu, a FC Basel utrzymał się na prowadzeniu.

Kolejne trzy kolejki postawiły zawodników Fergusona w nieco trudnej sytuacji. Mimo sześciu punktów w dwumeczu z Oțelulem, znów nie udało im się pokonać klubu z Portugalii. Manchester United zajmował drugie miejsce z dziewięcioma oczkami na koncie, przegrywając z Benfiką bramkami na wyjeździe. Szwajcarski klub był tuż za plecami i potrzebował zwycięstwa, by wyjść grupy. Mistrzom Anglii wystarczał wyjazdowy remis, lecz porażka oznaczała odpadnięcie z rozgrywek bez względu na wynik równolegle rozgrywanego meczu w Lizbonie. W grudniowy wieczór piłkarze wybiegli na boisko w Bazylei. Pierwszy strzał oddał Park Ji-sung, lecz w dziewiątej minucie to Streller cieszył się z gola. Po tym jak Chris Smalling padł na ziemię w wyniku zderzenia z Nemanją Vidiciem, obrońcom gości nie udało się przeciąć wrzutki Shaquiriego spod linii końcowej. Kapitan Czerwono-Niebieskich lewą nogą uderzył piłkę z powietrza, a ta skozłowała i wpadła do bramki. United naciskali próbowali wyrównać, lecz brakowało im skuteczności. Pod koniec pierwszej połowy utracili też Vidicia z powodu urazu kolana. W drugiej odsłonie meczu m. in. de Gea obronił strzał Alexandra Freia z rzutu wolnego, a bramkę samobójczą niemal strzelił Markus Steinhöfer. Na boisku pojawili się Welbeck i Federico Macheda. Parę minut przed końcem niespodziewanie to gospodarze podwyższyli prowadzenie, właściwie grzebiąc nadzieje zawodników z Manchesteru. Po raz kolejny obrona nie poradziła sobie z wrzutką Shaqiriego, tym razem z prawej strony boiska. Alexander Frei znalazł się za Smallingiem i głową umieścił opadającą piłkę w siatce, a stadion wybuchł radością. Wkrótce w niesamowitym zamieszaniu goście nawiązali kontakt, kiedy Sommer obronił strzał z bliska Welbecka, dobitka Machedy trafiła tylko w poprzeczkę, lecz po uderzeniu głową w wykonaniu Jonesa szwajcarski bramkarz wyciągnął futbolówkę już spoza linii bramki. Angielski obrońca tym samym zdobył swojego drugiego gola w karierze i to w drugim spotkaniu z rzędu, jednak z pewnością nie poprawiło to jego humoru, jako że okazał się być on tylko trafieniem honorowym. United po raz pierwszy od 2005 roku i po raz trzeci w historii Ligi Mistrzów zostali wyeliminowani już w fazie grupowej. Po szesnastu latach wrócili do mniej elitarnych rozgrywek i po raz pierwszy zagościli w Lidze Europy, w której dotarli tylko do 1/8 finału. Piłkarze Heiko Vogela, który w międzyczasie przejął klub, zajęli drugie miejsce w grupie i najpierw niespodziewanie pokonali Bayern 1:0, po czym zostali zmieceni z powierzchni ziemi w rewanżu (7:0).

Podsumowanie
Łącznie odbyły się tylko cztery spotkania Manchesteru United z klubem ze Szwajcarii i za każdym razem był to ten sam przeciwnik. Wszystkie mecze rozegrano w fazach grupowych Ligi Mistrzów za kadencji sir Alexa Fergusona. Bilans jest wyjątkowo wyrównany – jedno zwycięstwo, dwa remisy i przegrana, w takiej zresztą chronologicznej kolejności. Na Old Trafford padły wyłącznie nierozstrzygnięte wyniki, w Bazylei miała miejsce wygrana oraz porażka. Stosunek bramkowy to 8:7. Połowę goli zdobyli van Nistelrooy i Welbeck, pozostałe Solskjær, Gary Neville, Ashley Young i Phil Jones. Dla FC Basel najskuteczniejszy był dotychczas Alexander Frei z trzema trafieniami, dwa zaliczył Giménez, a po jednym Fabian Frei i Streller. Kilku zawodników obecnej kadry United pamięta starcia z helweckim klubem, w tym Smalling, de Gea i Valencia.
Miejmy nadzieję, że podopieczni Mourinho nawiążą do pierwszego meczu z FC Basel i poprawią ogólny bilans rywalizacji, na otwarcie rozgrywek dopisując sobie trzy punkty.

« Poprzedni news
Herrera: Musimy szanować każdego rywala
Następny news »
Pogba: Brakowało mi Ligi Mistrzów

REKLAMA


Najchętniej komentowane


Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.

Komentarze (1)


Klimaa: W tym roku trzeba polepszyć bilans meczów z FC Basel, a jest to jak widać dość niewygodny dla nas przeciwnik.
» 12 września 2017, 21:28 #1
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.

Przejdź do góry strony