Prywatność na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Cookies wykorzystywane są m.in. do personalizacji reklam. Szczegółowe informacje na temat plików cookies znajdziesz w dziale Polityka Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia naszego Regulaminu.

Akceptuję pliki Cookies i Regulamin

Historia pojedynków United z hiszpańskimi drużynami

» 1 maja 2017, 21:47 - Autor: vanderToki - źródło: własne
Manchester United dotarł szczęśliwie do półfinału Ligi Europy, a dzień po dogrywce przeciwko Anderlechtowi los skrzyżował drogę podopiecznych José Mourinho z hiszpańską drużyną Real Club Celta de Vigo. Wprawdzie ten klub nigdy jeszcze nie mierzył się z Manchesterem United, jednak hiszpańscy rywale są na Old Trafford bardzo dobrze znani - ścierali się z dwudziestokrotnym mistrzem Anglii łącznie 47 razy, więcej niż zespoły z jakiegokolwiek innego kraju. Przyjrzyjmy się, jak dotychczasowe spotkania wyglądają w liczbach.
Historia pojedynków United z hiszpańskimi drużynami
» Już w czwartek United zapiszą na kartach historii kolejną drużynę z Półwyspu Iberyjskiego, z którą zmierzą się w europejskich pucharach
Na początek zauważmy, że Czerwone Diabły zagrają na tym etapie turnieju po raz pierwszy od 1965 r. (3:2 na Old Trafford, 0:1 na wyjeździe i przegrana 1:2 w dodatkowym spotkaniu przeciwko późniejszemu zdobywcy trofeum, Ferencvárosowi). Rozgrywki te nie nazywały się wtedy jeszcze nawet Pucharem UEFA, lecz Pucharem Miast Targowych. Jest to również pierwszy półfinał jakiegokolwiek turnieju europejskiego z udziałem Czerwonych Diabłów od sześciu lat.

Ogólny obraz strać z klubami z La Liga niestety nie rysuje się dobrze. United wygrali dwanaście meczów, a zatem tylko nieco więcej niż jedną czwartą. Przegrali szesnaście razy, remisowali dziewiętnaście, przy stosunku bramkowym 59:67. W Hiszpanii ten bilans wypada jeszcze gorzej. Pierwszy wyjazd - do Bilbao - miał miejsce 16 stycznia 1957 r. i było to zwycięstwo gospodarzy 5:3; na pierwszą wygraną piłkarze United czekali czterdzieści pięć lat (2:0 przeciwko Deportivo de La Coruña w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, czyli rewanż za dwie porażki w pierwszej fazie grupowej). Od tamtej pory sztuka ta udała się jeszcze raz, kiedy zawodnikom sir Alexa Fergusona uległa u siebie Valencia. Poza tym padło po dziesięć remisów i dziesięć wyników zwycięskich dla hiszpańskich klubów (bramki 18:35).

W Anglii rezultaty układały się niemal odwrotnie - dziewięć wygranych i cztery porażki Manchesteru United, dziewięć spotkań nierozstrzygniętych, gole: 38:26. Pozostałe mecze odbyły się na neutralnych boiskach, wszystkie przeciwko Barcelonie (2:1 na de Kuip, 0:2 w Rzymie i 1:3 na Wembley, łącznie 3:6).

Taką liczbę spotkań trudno przedstawić w szczegółach, dlatego skupimy się przede wszystkim na meczach w Pucharze UEFA i Lidze Europy, pozostałe rozgrywki traktując pobieżnie. Jak wspomniano powyżej, pierwszy mecz odbył się w Bilbao, gdzie Athletic pokonał mistrzów Anglii. Był to ćwierćfinał Pucharu Europy. W rewanżu podopieczni Busby'ego strzelili trzy bramki, nie stracili ani jednej i awansowali, by w półfinale zmierzyć się z kolejnym hiszpańskim zespołem, Realem Madryt. Ponownie pierwszy mecz odbył się w kraju rządzonym przez Franco. 135 tysięcy widzów obejrzało zwycięstwo obrońców tytułu 3:1. W rewanżu, 25 kwietnia, padł remis 2:2. Niemal dokładnie 11 lat później, 24 kwietnia 1968 r., na tym samym etapie rozgrywek United wygrali skromnie 1:0, by w drugim spotkaniu uzyskać wynik 3:3 i awansować do finału.

W sezonie 1982/1983 Pucharu UEFA w pierwszej rundzie Manchester United podejmował u siebie Valencię i bezbramkowo zremisował. W rewanżu na Estadio Luis Casanova pierwszego gola w 45. minucie zdobył kapitan gości Bryan Robson, wyprzedziwszy José Manuela Sempere, wychodzącego z bramki do dośrodkowania Raya Wilkinsa. W drugiej połowie strzałem z rzutu karnego wyrównał jednak rozgrywający swój ostatni sezon w Valencii Daniel Solsona, a na trybunach angielscy kibice rozpoczęli burdy. Po pięciu minutach bramkę na 2:1 strzelił dwudziestoletni wtedy Roberto Fernández Bonillo, wykorzystując wrzutkę z prawej strony boiska. Zawodnicy Atkinsona odpadli z rozgrywek, Valencia zaś dotarła do ćwierćfinału, gdzie uległa późniejszemu triumfatorowi – Anderlechtowi.

W następnym sezonie United występowali w Pucharze Zdobywców Pucharów (tytułu broniło wtedy Aberdeen, prowadzone przez młodego Alexa Fergusona). W ćwierćfinale zagrali przeciwko FC Barcelonie Maradony, Schustera i Victora Muñoza. W Katalonii gospodarze wygrali 2:0, na Old Trafford angielskiemu zespołowi udało się wygrać 3:0 i awansować. W roku 1991 te dwa kluby spotkały się w finale tych rozgrywek i znów górą były Czerwone Diabły (2:1). W następnym sezonie w drugiej rundzie natrafiły na Atlético Madryt. Po raz kolejny pierwsze spotkanie odbyło się w Hiszpanii. Obrońcy tytułu zostali ograni 3:0, a u siebie uzyskali tylko remis 1:1 i pożegnali się z turniejem (tym razem w lepszym humorze opuszczał więc Manchester Bernd Schuster, zdobywca bramki dla Los Colchoneros).

Kolejne starcie z Barceloną to trzecia oraz czwarta kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 1994/1995 (2:2 na Old Trafford oraz niesławny pogrom 4:0). United nie wyszli z grupy. Po czterech latach na otwarcie rozgrywek piłkarze Fergusona zremisowali u siebie z Blaugraną 3:3, taki sam rezultat padł w piątej kolejce, co oznaczało tym razem odpadnięcie gospodarzy, obchodzących wkrótce stulecie klubu (finał Ligi Mistrzów miał się odbyć na ich stadionie, a zwyciężyli w nim właśnie zawodnicy Manchesteru United). W kolejnym sezonie (1999/2000) Czerwone Diabły spotkały się po raz pierwszy z Valencią – w drugiej fazie grupowej. W drugiej kolejce rozbiły hiszpański klub 3:0 (mecz odbył się w Anglii), w ostatniej gole nie padły. Oba kluby awansowały do ćwierćfinału. Obrońcy tytułu zagrali w nim przeciwko Realowi Madryt. Z Santiago Bernabeu udało się wywieźć bezbramkowy remis, lecz w drugim meczu Królewscy triumfowali 3:2. Były to czasy zupełnej dominacji La Liga – w półfinale Valencia pokonała Barcelonę, a w finale uległa Realowi. Następny sezon to kolejny dwumecz z Valencią, zresztą na tym samym etapie Ligi Mistrzów. W trzeciej kolejce na stadionie Mestalla kibice nie zobaczyli bramek, drugi mecz skończył się remisem 1:1.

W sezonie 2001/2002 Manchester United w pierwszej fazie grupowej Ligi Mistrzów wylosował Deportivo de La Coruña. W Hiszpanii przegrał 1:2, u siebie zaś – 2:3 (co nietypowe, mecze te odbyły się w drugiej i czwartej kolejce – zwykle rewanż za drugą serię spotkań przypada na ostatnią). Podopiecznym Fergusona udało się jednak awansować i wygrać drugą fazę grupową, dzięki czemu w ćwierćfinale dostali szansę na odegranie się na Deportivo za wcześniejsze niepowodzenia. Pierwszy mecz to wspomniane już zwycięstwo wyjazdowe 2:0 – pierwsze na hiszpańskiej ziemi – w drugim padł wynik 3:2. W następnej edycji Champions League (której finał, na 125. rocznicę powstania klubu, miał odbyć się na Old Trafford) Czerwone Diabły znów podejmowały piłkarzy z Galicji, tym razem w drugiej kolejce drugiej fazy grupowej. Wygrały 2:0, a w ostatniej kolejce przegrały takim samym stosunkiem goli. Oznaczało to jednak awans z pierwszego miejsca i ćwierćfinałowe starcie z Realem Madryt. Na wyjeździe United przegrali 1:3, u siebie wprawdzie zwyciężyli, jednak tylko 4:3 i pożegnali się z marzeniami o wzniesieniu Pucharu Europy na własnym stadionie.

W sezonie 2005/2006 Ligi Mistrzów Czerwone Diabły wylosowały, wydawałoby się, stosunkowo łatwą grupę – miały zmierzyć się m. in. z Villarreal CF (grali tam Juan Román Riquelme, Juan Pablo Sorin, Diego Forlán, Santi Cazorla, Marcos Senna, Guillermo Franco). Inauguracyjny mecz rozgrywek odbył się na El Madrigal, a gole w nim nie padły. Wynik 0:0 przyniósł również rewanż w piątej kolejce. Ostatecznie to United zajęli ostatnie miejsce w grupie, a Żółta Łódź Podwodna odpadła dopiero w półfinale. Dwa sezony później jednak klub z Old Trafford sięgnął po upragnione trofeum, w półfinale pokonując Dumę Katalonii (0:0 w Barcelonie i 1:0 w Manchesterze). W następnych rozgrywkach w fazie grupowej jeszcze raz przyszło mistrzom Anglii grać z Villarreal i znów żaden z zespołów nie zdobył ani jednej bramki; obrońcy tytułu dotarli jednak do finału, w którym ulegli Barcelonie 0:2. W edycji 2010/2011 jeszcze raz miały miejsce dwa spotkania z hiszpańskimi klubami: w drugiej kolejce fazy grupowej Manchester United pokonał Valencię 1:0 na wyjeździe, a na koniec tego etapu rozgrywek zremisował 1:1. W finale na Wembley nie udał się rewanż na Barcelonie – tym razem wynik to 1:3.

W następnym sezonie Alexowi Fergusonowi po raz trzeci nie udało się wyjść z grupy w Lidze Mistrzów. W 1/8 finału Ligi Europy United zmierzyli się z Athletikiem Bilbao. Znów pierwszy mecz miał miejsce na Old Trafford. Wayne Rooney otworzył wynik w 22. minucie, dobijając strzał Chicharito. Jednak reszta spotkania zdecydowanie należała do gości. Pod koniec pierwszej połowy Markel Susaeta wrzucił piłkę z prawej strony pola karnego, a głową do siatki skierował ją Fernando Llorente. W 71. minucie Óscar de Marcos wyprowadził wciąż napierających gości na prowadzenie, wykorzystując świetne podanie Andera Herrery ponad głowami obrońców. W 90. minucie miał miejsce prawdziwy pokaz nieporadności Czerwonych Diabłów. Phil Jones i Jonny Evans nie potrafili we dwóch wygrać walki o górną piłkę z Gaizką Toquero; Ulsterczyk odegrał ją pod nogi de Marcosa, który pokusił się o kolejny strzał – wybroniony wprawdzie przez Davida de Geę, jednak w taki sposób, że do futbolówki dopadł tuż przed bramkarzem Iker Muniain. Wkrótce potem nieodpowiedzialnie zachował się de Marcos, blokując zagranie Chicharito ręką we własnym polu karnym. Gospodarze mieli nieco szczęścia, ponieważ piłka znajdowała się niemal dokładnie na linii szesnastki. Rzut karny wykorzystał Wayne Rooney, dając kolegom choć trochę nadziei przed rewanżem. Ten jednak zakończył się zwycięstwem Basków 2:1. Długi przerzut Fernando Amorebiety wykorzystał wolejem Llorente; w drugiej połowie de Marcos dobił strzał głową w wykonaniu Toquero. Honorowe trafienie zaliczył w 80. minucie Wayne Rooney, uderzając przy długim słupku po zejściu z prawej strony. Athletic Bilbao dotarł aż do finału, gdzie został zdemolowany przez madryckie Atlético.

Od tamtej pory jeszcze dwukrotnie Manchester United grał przeciwko klubom z Primera División, w dwóch sezonach Ligi Mistrzów pod rząd. W 2013 r. w 1/8 finału wylosował Real Madryt. W stolicy Hiszpanii było 1:1, na Old Trafford – po meczu, który do dziś wzbudza emocje i kontrowersje wśród fanów angielskiego klubu – 1:2. W tym samym roku pod wodzą nowego szkoleniowca, Davida Moyesa, w trzeciej kolejce fazy grupowej Czerwone Diabły pokonały Real Sociedad 1:0, a w czwartej zremisowały 0:0.

United w dwóch dotychczasowych podejściach odpadali z Pucharu UEFA i Ligi Europy, kiedy przyszło im mierzyć się z hiszpańskimi drużynami. Zremisowali jeden mecz, przegrali trzy, strzelili cztery bramki i stracili siedem. W Pucharze Zdobywców Pucharów rezultat był lepszy: dwa zwycięstwa, remis i dwie porażki (bramki 6:7), oznaczające awans, wygrany finał i odpadnięcie z rozgrywek. Jeśli chodzi o Puchar Europy i fazę pucharową Ligi Mistrzów, Manchester United cztery razy eliminował hiszpańskie kluby, cztery razy zaś odpadał, do tego przegrał dwa finały. Zatem na piętnaście starć w systemie pucharowym sześć zakończyło się sukcesem angielskiego klubu, dziewięć - porażką. W fazach grupowych Ligi Mistrzów odbyło się dwadzieścia spotkań: cztery wygrane przez United, dwanaście zremisowanych i cztery przegrane.

Celta jeszcze nie miała okazji grać przeciwko drużynie z Old Trafford. Najczęściej mierzyła się z nią Barcelona – 11 z omówionych 47 meczów (3 zwycięstwa, 4 remisy, 4 porażki, bramki 15:20). 10 spotkań to Real (2 wygrane, 4 mecze nierozstrzygnięte, 4 przegrane, bramki 16:20), 8 – Valencia (2–5–1, 7:4), 6 – Deportivo (3–0 –3, 10:9), po 4 – Villarreal (0–4–0, 0:0) i Athletic Bilbao (1–0–3, 9:10), po 2 - Atlético (0–1–1, 1:4) i Real Sociedad (1-1-0, 1:0). Spośród 59 zdobytych goli najwięcej (7) strzelił Ruud van Nistelrooy. Po pięć razy trafiali David Beckham i Paul Scholes, czterokrotnie – Tommy Taylor, Mark Hughes i Wayne Rooney, trzy razy – Bryan Robson i Ole Gunnar Solskjær. Dwukrotnie pokonywali bramkarzy hiszpańskich klubów Dennis Viollet, Dwight Yorke, Andy Cole i Ryan Giggs. Dwunastu „Diabłów” zdobyło po jednej bramce, a cztery gole to trafienia samobójcze, z których aż trzy przypisać należy zawodnikom Realu Madryt (Ignacio Zoco, Iván Helguera, Sergio Ramos – czwarty to Ińigo Martínez z Realu Sociedad). Pięciu zawodników United miało z kolei nieszczęście pokonać własnego bramkarza: Graeme Hogg (przeciwko Barcelonie), Roy Keane (przeciwko Realowi Madryt), Wes Brown (przeciwko Valencii), Laurent Blanc (przeciwko Deportivo), Mark Lynch (również przeciwko Deportivo).

Hiszpańscy rywale zawsze sprawiali trudności Manchesterowi United. W tym sezonie przyszło się mierzyć z klubem, który zajmuje dopiero jedenaste miejsce w La Liga, a w rankingu UEFA na tę chwilę pozycję 53. (Czerwone Diabły przesunęły się póki co z 20. na 16. miejsce). Miejmy nadzieję, że mimo licznych kontuzji ta różnica będzie widoczna i to zawodnicy z Old Trafford zameldują się za około trzech tygodni w Solnie.


« Poprzedni news
Cleverley: Chciałbym wyświadczyć United przysługę
Następny news »
Telegraph: Shaw poza grą do końca sezonu


REKLAMA

REKLAMA


Najchętniej komentowane


Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.

Komentarze (10)


artix206: Szanuję jeśli ktoś przeczytał od deski do deski :)
» 1 maja 2017, 23:24 #9
deiks: Wyjąłeś mi to z ust.
» 2 maja 2017, 00:27 #8
vanderToki: Miało być krótsze, ale tak jakoś wyszło. ;p Nie tak łatwo skrótowo opisać 47 spotkań w ciągu 60 lat. ;]
» 2 maja 2017, 14:50 #7
piter100000: świetny artykuł. te mecze z Deportivo najbardziej zapadły mi w pamięci ze względu na cyrk Bartheza w naszej bramce. tak samo jak akcja Fernando Redondo z 2000 roku, była niesamowita (przy linii bocznej objechał chyba Henninga Berga jak dobrze pamiętam). szkoda, że po transferze do Milanu zerwał więzadła i już się nie pozbierał. niesamowity piłkarz
» 1 maja 2017, 22:01 #6
Wawrzu: Myślę, że warto podać zwycięski skład Kaiserslautern z meczu z Bayernem w sezonie 97/98: Renke, Kadlec, H. Koch (31. Hristov), Kuka, Marschall, Ratinho (75. Reich), Roos, SchjĂśnberg, Schäfer, Sforza, M. Wagner.
» 1 maja 2017, 22:33 #5
piter100000: Myślę, że warto podać skład Górnika Zabrze z meczu z Manchesterem City z sezonu 69/70 z finału Pucharu Zdobywców Pucharów: Hubert Kostka - Jerzy Gorgoń, Stanisław Oślizło (kapitan), Stefan Floreński (85 Rainer Kuchta), Henryk Latocha, Alfred Olek, Zygfryd Szołtysik, Erwin Wilczek (75 Hubert Skowronek), Jan Banaś, Włodzimierz Lubański, Władysław Szaryński
» 1 maja 2017, 22:47 #4
QsQs: Redondo był magikiem na pozycji nr 6.
» 1 maja 2017, 23:27 #3
rreddevilss: Piter100000 Mi mecz z Deportivo zapadł w pamięć ze kontuzji doznał Becks i wydawało się ze nie poleci do Korei i Japonii na Mundial,nie mniej pajacowanie Bartheza również pamiętam i gol Tristana :D
» 2 maja 2017, 04:41 #2
vanderToki: Mi niektóre z tych spotkań z Deportivo - jak również Fiorentiną i Bayerem w tamtym okresie - kojarzą się z nieporadnością i brakiem zaangażowania. Przypominają mi się, kiedy ktoś wypisuje, że "za Fergusona to ZAWSZE było zaangażowanie". ;p
A jeśli chodzi o sam klub, to wtedy dzięki nim oraz Valencii nawet chciało mi się oglądać hiszpańską ligę. :) Roy Makaay, zwłaszcza w ostatnim sezonie przed transferem, był świetny.
» 2 maja 2017, 14:49 #1
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis DevilPage.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.

Przejdź do góry strony