Amorim po meczu z Leeds United stwierdził, że przyszedł do klubu z Old Trafford, aby być menadżerem klubu, a nie tylko trenerem. Portugalczyk zapowiedział również, że opuści Manchester United po zakończeniu kontraktu, o ile wcześniej nie zdecyduje się go zwolnić zarząd Czerwonych Diabłów.
Angielskie media spekulują, że konflikt pomiędzy Rubenem Amorimem a pionem sportowym Manchesteru United dotyczy podejścia klubu do zimowego okienka transferowego oraz kwestii taktycznych.
– Coś wydarzyło się w ostatnim tygodniu, a Amorim zaczął coś ujawniać. Wygląda mi na to, że nie jest zadowolony z czegoś, co dzieje się wyżej – stwierdził Gary Neville na antenie
Sky Sports.
– Coś oczywiście go denerwuje, nie czuje wsparcia. Najwyraźniej odpuszcza. Kiedy mówisz, że przyszedłeś do klubu, żeby być menadżerem. Od początku myślałem, że został zatrudniony w roli głównego szkoleniowca i miał szkolić zespół.
– Menadżer to tytuł, którego już praktycznie nie widzimy. Menadżer sugeruje, że chce zarządzać, a nie tylko mieć wpływ na to, co ma na boisku treningowym. Chce sprawować pieczę nad innymi rzeczami w klubie.
– Grałem dla menadżera i miał on więcej do powiedzenia w większej liczbie kwestii, takich jak rekrutacja, akademia, styl gry, okres przygotowawczy i inne rzeczy. Ruben Amorim zasugerował, że musi mieć możliwość zarządzania większą liczbą departamentów w klubie.
– Naprawdę uważam, że Manchester United w meczu z Leeds United zagrał bardzo solidnie w defensywie. Byli bardzo solidni i poradzili sobie dobrze z atmosferą. Wywalczyli zasłużony punkt i dlatego byłem zaskoczony, kiedy usłyszałem komentarze Rubena Amorima, bo przecież zdobyli punkt na wyjeździe.
– Z Wolves mieli katastrofalny wynik u siebie, ale za trzy dni grają z Burnley. Nie było potrzeby wywoływania ognia, ale tak się stało.
– Ruben zawsze był autentyczny, zawsze uczciwy na konferencjach prasowych. Zawsze mówił to, w co wierzy i co powinien robić. Powinien nadal to robić, ale teraz wskazuje na górę, co zazwyczaj wiąże się z presją – dodał Neville.