» Nemanja Vidić wspomina swoją grę w szeregach Manchesteru United
Były reprezentant Serbii przyznał, że nie pamięta, ile razy opuszczał murawę ze złamanym nosem po starciach z rywalami.
- Można naprawić nos, ale jeśli pozwolisz komuś na strzelenie gola, to dumy nie da się naprawić. Kiedy patrzyło się na boisko, to było widać, iż inni są więksi ode mnie. Podchodziłem do tego w następujący sposób: jeśli mam wygrać pojedynek, to muszę pójść na 150%, nie 80% czy 90%. To siła mentalna. Nie lubiłem tego robić, ale musiałem - wspomina Vidić.
- Podczas ostatnich czterech czy pięciu lat kariery dużo cierpiałem. Nie trenowałem, rozgrywałem jedynie mecze. W finale Ligi Mistrzów w 2008 roku grałem z kontuzją. Kiedy sir Alex zapytał, czy jestem gotowy, odpowiedziałem, że czuję lekki ból. On odparł, że zagram. Stwierdziłem, że nie jestem pewny, czy podołam, ale on powtórzył, że zagram.
- Wielu byłych piłkarzy Manchesteru United chce zostać menadżerami. Sir Alex to wzór. Każdy chciałby taki być. On wykonywał swoją pracę niezwykle łatwo, co w sporcie jest najtrudniejsze. W United była wspaniała organizacja, środowisko i przywództwo. Przez to myślisz sobie "wow, chciałbym to zaimplementować w swoim klubie".
- Nie wiem, jak było w przypadku Arsène‘a Wengera, ale Fergie uwielbiał mocne charaktery. Zachęcał piłkarzy do przywództwa. Na boisku przekazywał nam odpowiedzialność. Nie powtarzał, że powinniśmy zawsze słuchać jego poleceń. Pomagał zawodnikom być najlepszą wersją samego siebie. Właśnie dlatego podoba mi się idea szkolenia i pomagania piłkarzom.
- W United uświadomiłem sobie, że na najwyższym poziomie piłkarze wykonują nawet dodatkową pracę. Szedłem do szatni, ale nikogo tam nie było. Drugiego i trzeciego dnia zacząłem za nimi chodzić w ośrodku treningowym, żeby przekonać się, co robią. Jeden był na siłowni, drugi na boisku, a trzeci ćwiczył jogę. Ferguson powtarzał też, żebyśmy nigdy nie żałowali tego, co działo się w przeszłości. Musieliśmy robić co tylko się dało, kiedy był na to czas. On miał rację. Ciężko pracowaliśmy, co dawało nam satysfakcję. Żadnych niedosytów.
- Piłka nożna się zmienia. Współcześnie trenerzy wymagają od obrońców dużo więcej. Muszą rozgrywać i grać jak pomocnicy. W tym samym czasie nie można zapominać o obowiązkach w defensywie. Trudno pogodzić te rzeczy. Trzeba przełączać swoja mentalność pomiędzy kreatywnością i walką.
Jamie Carragher w jednej ze swoich wypowiedzi stwierdził, iż młodzi obrońcy niewystarczająco kochają grę w defensywie.
- Zgadzam się. Carragher lubił bronić. Mieliśmy identyczną mentalność. On przez 90 minut nie chciał widzieć piłki u napastnika. Ja byłem taki sam. Przynajmniej kiedy byłem zdrowy i biegałem! Podchodzę do futbolu tak, że są w nim różne role. Dlatego masz obrońców, skrzydłowych czy pomocników.
Vidić wrócił również pamięcią do spotkania Liverpoolu z Manchesterem United w 2008 roku. Serb został wyrzucony z boiska przez Howarda Webba z powodu uderzenia łokciem Xabiego Alonso.
- To nie było uderzenie łokciem, tylko wysoko uniesiona ręka. Z powodu tej czerwonej kartki łamałem nos przez następnych siedem lat. Musiałem skakać z rękami przy ciele. Więc to Howard Webb złamał mi nos!
Na koniec 36-latek wypowiedział się na temat najlepszych piłkarzy, z jakimi spotkał się na boisku.
- Scholes zawsze potrafił zrobić z ciebie głupka. Umiał podawać tuż nad twoją głową. To było jego poczucie humoru. W Premier League najlepsi byli Agüero, Suárez i Drogba. Agüero był znakomity w poruszaniu się i agresywny w polu karnym. Jest niski, ale potrafi atakować dośrodkowania. Suárez potrafił ogrywać przeciwników z piłką przy nodze. A Drogba był wysoki, silny i nigdy nie pozwolił ci się zrelaksować.
- Fernando Torres także był topowym napastnikiem i umiał strzelić gola z niczego. Nie był to jednak zawodnik, który umiał dryblować tak dobrze jak pozostali. W Europie? Messi. Kiedy grasz przeciwko niemu, zawsze czeka na odpowiedni moment, by zaatakować. To piłkarz z innej planety.
- Nie grałem przeciwko wielu nieczysto postępującym rywalom. Może tylko Rickie Lambert z Southampton. Kiedyś uderzył mnie łokciem. Jak sobie z tym poradziłem? Nie "radzisz" sobie z tym. W tamtym momencie Lambert stał się dla mnie bardzo mały. Przykro mi z jego powodu. Poza tym nie pamiętam piłkarzy, którzy chcieliby zrobić mi krzywdę - zakończył Serb.
Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.