Miał to być jeden z największych transferów tamtego roku - przenosiny Ronaldinho z PSG do Manchesteru United. Na drodze tej umowy stanął jednak Sandro Rosell, przyjaciel piłkarza i prezydent FC Barcelony.
- Transfer do United był prawie dopięty. To była kwestia 48 godzin. Sandro zapytał mnie przed tym jak dostałem ofertę, czy przejdę do Barcy, jeżeli on zostanie prezydentem klubu. Zgodziłem się - mówił Ronaldinho.
- Dogadywaliśmy już detale z United, kiedy Rosell zadzwonił i powiedział, że wygra wybory na prezydenta Barcelony. Obiecałem mu, że do niego dołączę. To były szybkie rozmowy. Powiedziałem wtedy Anglikom, że wybieram Barcelonę. To był prawidłowy wybór. Brazylijczycy zawsze kochali Barcelonę. Mamy tutaj historię. Poza boiskiem nie w Europie lepszej atmosfery, więc cieszyliśmy się, że mogliśmy tam grać - zakończył Ronaldinho.