Manchester United dzięki wygranej z Crystal Palace na Old Trafford wskoczył na trzecie miejsce w ligowej tabeli.
– Czuć, że to ważny wynik. Musieliśmy gonić rezultat i pokazać charakter. Wolno operowaliśmy piłką, ale dobrze, że zgarnęliśmy trzy punkty. Taki był nasz cel – stwierdził Fernandes w pomeczowym wywiadzie dla
Sky Sports.
Ogromny wpływ na losy niedzielnego spotkania miała sytuacja z 56. minuty, kiedy Maxence Lacroix sfaulował Matheusa Cunhę. Sędzia Chris Kavanagh od razu wskazał na jedenastkę, a po analizie VAR pokazał czerwoną kartkę francuskiemu obrońcy.
– Arbiter od razu mi powiedział, że to rzut karny. Czekał na rozstrzygnięcie, czy była tam czerwona kartka. Wiemy, że jeśli jest ciągnięcie za koszulkę, bez intencji walki o piłkę, to jest to czerwona kartka – przyznał Fernandes.
– Pracowałem z Deanem Hendersonem, kiedy był wypożyczony do Nottingham Forest. Powiedział mi, że chciał rzucić się w ten sam bok, co w poprzednim tygodniu. Na szczęście rzucił się w drugą stronę.
Fernandes dopytywany o asystę przy bramce Benjamina Sesko stwierdził: – Jest bardzo dobrym piłkarzem, chcemy aby budował pewność siebie. Chce się cały czas rozwijać. Nigdy nie jest zadowolony tylko z bramki. Jest świadomy tego, że w tym klubie musi strzelać co tydzień. Mam nadzieję, że do końca sezonu strzeli jeszcze trochę goli.
Manchester United kolejny mecz w Premier League rozegra w środę 4 marca. Czerwone Diabły zmierzą się na wyjeździe z Newcastle United.