Szlagierowe starcie z The Reds padło łupem Czerwonych Diabłów, lecz sir Alex Ferguson był nieco rozczarowany, że jego podopieczni nie wygrali większą różnicą bramek.
» Szkot był nieco rozczarowany wynikiem
Dwie bramki Wayne'a Rooneya zapewniły zwycięstwo mistrzom Anglii, którzy zdominowali sobotnie spotkanie, jednak humor kibicom Manchesteru United zepsuł Luis Suarez, który na 10 minut przed końcem zdołał zmniejszyć rozmiary wygranej.
- To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu, ale jeśli mam być szczery to jestem rozczarowany, że skończyło się na 2:1 - wyznał Szkot. - Może było to spowodowane tym, że po zdobyciu bramek skupiliśmy się zbyt mocno na utrzymywaniu się przy piłce i rozbijaniu ataków Liverpoolu niż na stwarzaniu sytuacji podbramkowych jak to miało miejsce wcześniej.
- Myślę, że moje serce wciąż jest przy linii bocznej, gdyż to był bardzo nerwowy pojedynek. Wiecie, co mam na myśli. Gdy grasz z Liverpoolem i przy stanie 2:0, oni nagle zdobywają bramkę, a ty wiesz, iż w futbolu wszystko się może zdarzyć to zaczynasz się denerwować. Wystarczył tylko drugi gol dla nich, a byłoby fatalnie.
- To jedyne, co mam do zarzucenia moim piłkarzom, gdyż przez większość czasu prezentowaliśmy wspaniały futbol. To naprawdę było coś wspaniałego w naszym wykonaniu.
Ferguson wypowiedział się również na temat Wayne'a Rooneya i Danny'ego Welbecka, przyznając, iż obaj napastnicy spisali się dziś wybornie.
- Danny był fantastyczny, zwłaszcza w pierwszej połowie - dodał sir Alex. - Scholes miał pecha, ale bramkarz w tej sytuacji spisał się dobrze. Jeśli chodzi o Wayne'a to zapewnił nam zwycięstwo swoimi dwoma trafieniami, więc jak najbardziej jestem z niego zadowolony - zakończył menadżer United.
Możliwość komentowania tego newsa jest już niemożliwa, z powodu upłynięcia 7 dni od czasu jego dodania.
Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis
nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety osoby będą banowane bez możliwości odwołania.