Wątek hiszpańskiego bramkarza został poruszony w ostatnim wywiadzie Erika ten Haga dla dziennika
The Times. Holenderski menadżer chce, aby De Gea został w Manchesterze United, ale nie wyklucza zażartej konkurencji w bramce Czerwonych Diabłów.
Latem dojdzie do dużych zmian w departamencie bramkarzy Manchesteru United. De Gea prawdopodobnie przedłuży swój kontrakt, a z klubem pożegnać może się Dean Henderson. Jeśli Czerwone Diabły sprzedadzą Anglika, to spróbują zakontraktować bramkarza, który będzie rywalizował z De Geą o miano golkipera numer 1. Z klubem z Old Trafford łączeni są David Raya (Brentford) i Diogo Costa (FC Porto).
– Nie powiem, że David de Gea będzie zawsze moim numerem 1, bo w klubie takim jak Manchester United musi być rywalizacja o miejsce na każdej pozycji – stwierdził Ten Hag w rozmowie z
The Times.
– Nie da się wygrywać w 11 zawodników. To nie jest możliwe. Trzeba mieć pozycje obstawione podwójnie.
Wątek, który często pojawia się przy temacie Davida de Gei, to gra nogami. Hiszpan często jest krytykowany za kiepską dystrybucję piłki. Ten Hag pytany o ten element gry, odpowiedział: – Tu nie chodzi o to, czego ja chcę odnośnie gry nogami. Chodzi bardziej o to, jakie są współczesne wymagania w futbolu na najwyższym poziomie.
– Jeśli przyglądacie się grze zespołów, to widzicie, że są w stanie wyprowadzać akcje od tyłu i wykorzystywać bramkarza jako dodatkowego zawodnika. Inaczej rywalom jest łatwiej wywrzeć na tobie pressing.
– David musiał poprawić ten element. W wielu spotkaniach pokazał progres – dodał Ten Hag.