Cookies na
DevilPage.pl

W serwisach DevilPage.pl korzystamy z plików Cookies, aby zapewnić Wam wygodę i komfort użytkowania stron. Jeżeli rozumiesz i akceptujesz powyższy fakt, kliknij w link obok. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, zapraszamy do zapoznania się z naszym działem "Polityka Cookies", klikając na link po prawej.

Akceptuj pliki Cookies

Więcej informacji

Wywiad z Kieranem McKenną

Wywiady » Wywiad z Kieranem McKenną


Wywiad z Kieranem McKenną Szkoleniowiec zespołu do lat 18, Kieran McKenna, w rozmowie dla Inside United podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat minionego sezonu w wykonaniu swoich podopiecznych. Anglik wyznał także, że nie może doczekać się rozpoczęcia kolejnych rozgrywek.

Patrząc na poprzedni sezon można dostrzec, że pański zespół aż w sześciu meczach zdobył pięć bramek. Spotkania dostarczały więc wielu emocji.

Tak, myślę, że wszyscy możemy być dumni. Ta grupa dobrze reprezentowała cały klub. Byliśmy agresywni i bardzo ofensywnie usposobieni. Spotkanie z Arsenalem pod koniec sezonu pokazało, że jesteśmy w stanie rywalizować z każdą akademią w kraju. Wielokrotnie zdobywaliśmy po kilka goli i zachowaliśmy dobre nastawienie. Najważniejsze było to, że dostrzegłem indywidualny rozwój u wielu zawodników w poprzednim sezonie. To spory pozytyw.

Kiedy objął pan tę posadę, wspomniał pan, że chce, by drużyna grała w określony sposób. To z pewnością się panu udało.

Cały czas zwracamy na to uwagę chłopakom. Zwłaszcza na tym poziomie ważna jest mentalność, dzięki której atakujemy rywala, zamiast wycofywać piłkę do tyłu. Chcemy, żeby pokazywali swój talent i strzelali gole. Przez większość czasu to się udawało. Będziemy nad tym pracowali również z kolejnymi rocznikami. Klub jest z tego bardzo dumny i chcemy to kontynuować.

Jakie są pana ulubione wspomnienia z całego sezonu?

Był taki okres jesienią, kiedy graliśmy naprawdę fantastycznie. Zapamiętałem zwłaszcza spotkanie z Wolverhampton, gdzie po pół godzinie prowadziliśmy 5:0. Na tamtym etapie drużyna była w niesamowitej formie. Po spotkaniu z City, które zremisowaliśmy 2:2, wielu trenerów mówiło, że był to najlepszy mecz, jaki widzieli na przestrzeni kilku sezonów. Dwa zespoły szły łeb w łeb. Właśnie takie starcia chce się oglądać. Najlepiej graliśmy jesienią, ale przytrafiło nam się kilka pechowych urazów. W drugiej części sezonu mierzyliśmy się z naprawdę trudnymi wyzwaniami. Niektóre mecze były dobre, nawet mimo porażek.

W futbolu młodzieżowym najważniejszy jest oczywiście rozwój. Czy były momenty, w których dostrzegł pan znaczący progres indywidualny lub drużynowy?

Było wiele takich przykładów. Jest to główna rzecz, na którą zwracamy uwagę jako trenerzy. Patrząc na rzeczy, które staraliśmy się usprawnić, widać, że postęp jest znaczny. Staraliśmy się nauczyć chłopaków rzeczy, które mogą im się przydać w dalszej karierze. Po treningach i meczach mogę powiedzieć, że to funkcjonuje.

Odpadnięcie z FA Youth Cup w grudniu było rozczarowujące i oznaczało, że zawodnicy opuszczą wiele spotkań w ramach tych rozgrywek.

To było rozczarowujące. Radzenie sobie z rozczarowaniami jest częścią rozwoju. Przeanalizowaliśmy to. Straciliśmy dwa gole w pięć czy sześć minut przeciwko Southampton, podczas gdy od długiego czasu nie byliśmy zmuszeni do odrabiania strat. To był dla chłopaków szok, który później zmienił się w rozczarowanie. Jestem przekonany, że w kolejnym roku drużyna będzie chciała się poprawić. Niedługo potem rozegraliśmy halowy turniej w Niemczech i zdobyliśmy główne trofeum. Nasza postawa pokazała, że czegoś się nauczyliśmy. Jestem bardziej pewny tych chłopaków grających na Old Trafford w kolejnych sezonach. Dużo lepiej by sobie poradzili z taką sytuacją.

Miałem powiedzieć, że nie było żadnego kaca, drużyna bardzo szybko się pozbierała.

To jedna z rzeczy, jakie mogą się zdarzyć w FA Youth Cup. To rozgrywki, w których bardzo nam zależy na dobrych występach. Łatwo jest odpaść. Utrata dwóch goli na pięć minut przed końcem była rozczarowująca. Chłopcy wykonali jednak dobrą pracę i podążyli we właściwym kierunku. Najważniejsze, że ciągle się poprawiamy.

Czy trudno było wybrać piłkarzy nominowanych do nagrody Młodego Piłkarza Roku?

Grała cała drużyna, a postawa poszczególnych piłkarzy zmieniała się w trakcie sezonu. Przed świętami postawiłbym na inną trójkę. Mieliśmy kontuzje, których doznali między innymi Ro-Shaun Williams czy Tahith Chong. Obaj spisywali się świetnie w pierwszej części sezonu. Inni pokazali swoje umiejętności w końcowej fazie sezonu. Aidan Barlow czy Ethan Hamilton przychodzą na myśl w takim przypadku. Starałem się wybrać trzech piłkarzy, którzy wykazali się największą regularnością w trakcie całego sezonu. Bez wątpienia większa liczba chłopaków zasłużyła na nominację.

Lee O'Connor powiedział w swoim wywiadzie, że pomógł mu pan przezwyciężyć tęsknotę za domem. Jak ważna jest umiejętność takiego dotarcia do zawodników?

Korzystam z tego, że sam byłem w podobnej sytuacji. Musiałem wyprowadzić się z Irlandii i dołączyłem do wielkiej akademii. To naturalne, że w pewnym momencie odczuwa się silną tęsknotę za domem. Lee miał jednak wspaniały sezon i bardzo wpływał na grę drużyny. Dużym wyzwaniem dla tych chłopaków jest powtórzenie takich wyczynów w kolejnym sezonie.

Kilku z nich nadal będzie zdolnych do gry na poziomie drużyny do lat 18.

Tak. Mamy wielu chłopaków, którym udało się podpisać kontrakty i awansować do zespołu do lat 23. To wielka część całego procesu. Chcemy zapewnić kolejnemu szczeblowi jak najwięcej zawodników, ponieważ to ustawi ich na dobrej pozycji. Mamy wielu, którzy podążają tą drogą: Alex Fojtíček, George Tanner, Lee O'Connor, Angel Gomes, Aidan Barlow, Tahith Chong oraz Nishan Burkart. To lista silnych piłkarzy, którzy będą mogli grać dla nas także w przyszłym roku. Oczekiwania wobec nich będą dużo większe. Ciekawe będzie patrzeć na ich rozwój.

To jakby linia produkcyjna, więc dołączą do pana zawodnicy grający do tej pory w drużynie do lat 16. Widzieliśmy już szczyptę umiejętności, byli dobrze prowadzeni.

Tak, zgadza się. Jak już powiedziałem, mamy sporą grupę drugoroczniaków, więc zawodnicy z zespołu do lat 16 nie grali na wyższym poziomie tak często, jak byśmy tego chcieli. Stworzyliśmy za to bardzo silny program dla piłkarzy do lat 17, którego ludzie nie widzą. Mieliśmy kilka wyjazdów, na przykład byliśmy na Słowacji. Rozegraliśmy też sporo meczów w The Cliff i kilku innych obiektach. Tę grupę tworzą najzdolniejsi gracze do lat 16, 15 oraz niektórzy pierwszoroczniacy. Przyglądamy się im indywidualnie i tak samo będzie w kolejnym roku. Wiele pracy zostało wykonanej za kulisami. Neil Ryan i jego trenerzy naprawdę dobrze się spisali. Rośnie wielu utalentowanych piłkarzy, którzy mogą od razu wpłynąć na drużynę.

Czy są jakieś nowe plany na kolejny sezon? Na przykład więcej meczów w piątkowe wieczory?

Rozegraliśmy kilka w Altrincham i w The Cliff przy sztucznym oświetleniu. Będziemy chcieli robić to częściej, ponieważ dajemy zawodnikom możliwość zetknięcia się ze zróżnicowaną atmosferą podczas meczu. Cały czas staramy się ulepszać kalendarz gier. W poprzednim sezonie naprawdę dobrze spisaliśmy się pod względem turniejów, w których nasze drużyny brały udział. Otten Cup dla zespołów do lat 23 i 18, halowy turniej w Niemczech, rozgrywki w Terborgu czy wyjazd do Dallas. Graliśmy zarówno w piątkowe wieczory, jak i sobotnie poranki. Staramy się zapewnić chłopakom zróżnicowane warunki i style gry, z jakimi muszą się mierzyć. To ułatwi im dalszy rozwój.

Wydaje się, że postępujemy ostrożnie w kwestii awansowania kolejnych piłkarzy na wyższe szczeble. W innych klubach w rezerwach regularnie grają 16 czy 17-latkowie.

Tak, chodzi o wybór tego, co jest najlepsze dla danej jednostki. Na przykład Ro-Shaun Williams jest piłkarzem, który szybko rozwinął się fizycznie. Grał w drużynie do lat 18 już od 16. roku życia. Wyglądało na to, że gra na wyższym poziomie mu służy. Niektórzy mogą mieć tyle samo talentu, ale potrzebują więcej czasu na rozwój fizyczny. Jesteśmy więc cierpliwi. Nie chodzi o awans w określonym wieku, ale podejmowanie odpowiednich decyzji w zależności od stopnia rozwoju piłkarzy.

Zdarzały się też szybkie przeskoki, na przykład Jesse Lingard czy Michael Keane.

Tak, im się udało. Możemy użyć Aidana Barlowa jak przykładu. Nie grał zbyt często w zespole do lat 18, ponieważ miał silną konkurencję. Próbowaliśmy go więc z młodszych drużynach. Prezentował się naprawdę znakomicie. W drugiej połowie sezonu otrzymał szansę i z niej skorzystał. Zakończył grając na mistrzostwach Europy. Przed Aidanem jeszcze długa droga, ale jest dobrym przykładem na to, że warto być cierpliwym w stosunku do zawodników. Chłopcy muszą być gotowi, kiedy przyjdzie na to czas.

Trudno jednoznacznie podsumować tak duże zagadnienie, ale jaka jest pana ogólna opinia na temat systemu szkolenia.

Myślę, że biorąc pod uwagę Anglię, jest wiele rzeczy, które robimy dobrze w naszych akademiach. Poziom rozgrywek jest bardzo wysoki, a my w tym roku rozegraliśmy kilka fantastycznych spotkań. Starcia z City, Chelsea czy Liverpoolem można porównać do rywalizacji Realu Madryt z Barceloną czy Bayernu Monachium z Borussią Dortmund. Jest wiele dobrych rzeczy w systemie szkolenia, ale czuję, że największym wyzwaniem będzie wykonanie następnego kroku. Chodzi o opuszczenie zespołu młodzieżowego przez konkretnych zawodników. W jaki sposób zapewnimy im okazję do gry o stawkę? Niezależnie od tego, czy trafią do pierwszego zespołu, na wypożyczenie czy do rezerw. Jest to krok, na który czekają wszyscy młodzi piłkarze. Musimy się upewnić, że nasi wychowankowie mają największą szansę na wykorzystanie swoich szans w odpowiednim czasie.

Talenty widać gołym okiem. Wystarczy wspomnieć bardzo udany debiut Axela Tuanzebe w Premier League. Chodzi jednak o wykorzystanie swojej szansy i wykonanie sporego kroku naprzód, prawda?

Są przykłady, a Axel radzący sobie tak dobrze w trudnym środowisku jest bardzo dobrym przykładem dla pozostałych. Wszyscy są nim zachwyceni, co przekłada się na nastawienie młodszych piłkarzy. On nie tylko dobrze gra w piłkę, lecz także prezentuje odpowiednią mentalność. Młodzież ma się na kim wzorować. Wystarczy wspomnieć Axela, Jessego Lingarda czy Marcusa Rashforda.

Jako kibic United na pewno wiedział pan, że klub posiada bogate tradycje w zakresie szkolenia młodzieży. Jak ważne jest, by dostrzegali to obecnie szkolący się piłkarze?

Bardzo ważne. Oni wiedzą, że w innych klubach nie jest tak samo. Wiedzą, że tutaj historia opiera się na dawaniu szans wychowankom. Ich umiejętności i nastawienie muszą być na odpowiednim poziomie. Jasno wytyczona ścieżka może być dla nich ogromną motywacją.

Czy cieszy się pan pracą w Manchesterze United? Czy tak pan to sobie wyobrażał?

Tak, wszystko jest fantastyczne. Wyobrażałem sobie, że akademia jest odpowiednio prowadzona przez ludzi, którzy potrafią zadbać o młodych zawodników i pomóc im w dalszym rozwoju. Tak właśnie jest. Dobrze się przystosowałem. Miałem okazję pracować z zespołami do lat 18 i 23, lecz także młodszymi. Jest tu wielu utalentowanych graczy, odpowiednia infrastruktura oraz wspólne nastawienie na jeden cel. To odpowiednie składniki do udanej przyszłości. Manchester United jest fantastycznym miejscem pracy.

Demetri Mitchell wspominał, że radził mu pan odnośnie gry w obronie. Czy pracuje pan zatem także ze starszymi zawodnikami?

Tak powiedział? Daję im tylko dobre rady! [śmiech]. Nie pojechałem z zespołem na turniej do Dallas, więc przez kilka tygodni miałem okazję podpatrywać starszych graczy. Niektórych z nich znam od kilku lat, jak na przykład Demiego. Zawsze staram się z nimi rozmawiać i dawać im rady. Staram się oglądać tak dużo meczów i treningów, jak to tylko możliwe. Podglądanie innych roczników zawsze pomaga.

Nawet po długim sezonie nie trzeba długo czekać, by wrócić do pracy, prawda?

Zgadza się, zawsze tak było. Wszyscy czekają na lato, by odpocząć po trudnym sezonie, ale później czekamy na początek rozgrywek. Każdy ma pełne ręce roboty. Miło jest zrobić sobie przerwę, ale wszyscy z niecierpliwością czekają na powrót do pracy.

  Autor: Adam Marshall       Data ukazania: 02.07.2017       Tłumacz: Rio5fan

Przeczytaj także inne wywiady:


Przejd> do góry strony